Antyk, okres przed zapisem tekstu

Trudno mówić o literaturze tego okresu. Chodzi o poezję epicką przekazywaną ustnie, której dwa znane nam arcydzieła spisane zostały jako Iliada i Odyseja. Poezja ta to najprawdopodobniej jeden z podstawowych środków przekazywania świadomości kulturowej. Śpiewane przez aojdów (wędrownych poetów recytatorów) poematy mają charakter mityczny: są środkiem przekazywania i odradzania mitu – podstawowego elementu ówczesnego sposobu myślenia religijnego i społecznego. Jeżeli mówi się, że w kulturach mitologicznych mit dzieje się wciąż na nowo, to w starożytności grecko-rzymskiej to „dzianie się” ma miejsce przede wszystkim w poezji. I w związku z tym poezja zajmuje niezwykle ważne miejsce w całym ówczesnym systemie religijnym.

Ważna jest też, przynależna do religijnej, czysto liturgiczna funkcja poezji: często recytacja towarzyszyła obchodom świąt, poprzedzała złożenie ofiary, towarzyszyła uroczystej procesji.

Zarazem jednak już u źródeł naszej kultury pojawia się inny ważny aspekt literatury. Chodzi o szeroko pojętą rozrywkę. Wiadomo, że już wtedy w pałacach możnych zatrudniano poetów, którzy nie tylko spełniali wymienione wyżej funkcje, ale także „umilali życie” swoim chlebodawcom i ich dworom. Rzadko jednak poezja pełniła podobne zadania jak dziś pełni, dajmy na to, telewizja. O nie, słuchanie poezji było zawsze wydarzeniem – i z reguły miało miejsce z jakiejś okazji, a nie ot tak, po prostu.

Nie do końca wyjaśniona jest kwestia tego, na czym właściwie polegało tworzenie wczesnoantycznej poezji ustnej. Z pewnością raczej na zamykaniu istniejących już w kulturze opowieści w inne, coraz to ciekawsze i pełniejsze formy niż na tworzeniu nowych fabuł. Podstawą fabuł był bowiem mit – a jego przecież nikt nie „wymyśla”. W każdym razie już wtedy wykształciła się grupa zawodowych poetów. Nie było mowy o prawach wydawniczych, lecz odbiorcy płacili w rozmaitych formach za możność obcowania z tekstem. Przeważały dwie ­formy tego wynagradzania. Pierwsza dotyczyła poetów pałacowych: można ją nazwać mecenatem. Możny po prostu utrzymywał poetę, który to żył, jadł i ubierał się na jego koszt. Druga natomiast dotyczyła aojdów: ci, wędrując pomiędzy ludzkimi siedzibami, mieli mniej unormowaną sytuację – raz wiodło im się lepiej, raz gorzej, ale byli znacznie bardziej niezależni. Nie był to jednak już wówczas „zawód jak każdy inny”. Poetów otaczał nimb wyjątkowości. Na ogół uważani byli za ludzi, którzy posiedli wiedzę – za mądrzejszych od reszty i mających większe możliwoś­ci poznawcze.

Antyk po zastosowaniu pisma

Pamiętajmy, że antyk – od momentu, w którym zaczęto zapisywać literaturę do upadku Rzymu – to ponad tysiąc lat i właściwie dwie kultury. W związku z tym epoka ta nie miała określonego, ustalonego kształtu – ewoluowała, a jej historia przypominać może czasem nieco skróconą historię całej naszej zachodniej kultury. Obok dotychczasowych funkcji tekstu pojawiło się tu wiele nowych.

Zacznijmy od antycznego teatru i jego charakteru państwowego. Otóż wykonywanie przedstawień tragicznych początkowo było w starożytnej Grecji elementem wielkiego święta ku czci Dionizosa. Cały ciężar finansowy obchodów ponosiło państwo. W Grecji religia miała charakter państwowy – wypełnianie powinności religijnych było obowiązkiem nie tylko wiernego, lecz i obywatela. Było jednym z podstawowych sposobów kształtowania wspólnoty społecznej – i starożytni doskonale o tym wiedzieli. Że zaś owo poczucie wspólnoty było dla nich czymś, bez czego w ogóle nie wyobrażali sobie życia, robili wiele, by o nie dbać. I jednym z efektów tej dbałości był właśnie stosunek społeczeństwa do teatru. Przedstawienia w trakcie Dionizjów miały charakter konkursu. Wybierano najlepszego autora, który otrzymywał nagrodę państwową. Już wcześniej jednak zapraszano do udziału w konkursie poszczególnych kandydatów – państwo zamawiało u nich dramaty i płaciło za nie. To chyba jeden z niewielu takich wypadków w historii literatury.

Same przedstawienia gromadziły tłumy. Za obecność na widowni obywatele także mogli dostawać pieniądze – jako zwrot kosztów niewykonanej przez nich w tym czasie pracy. Teatr więc był w greckich polis ważniejszy od codziennych obowiązków! Tragedia nie była wszakże jedynym nowym gatunkiem literackim. Prócz niej pojawiały się coraz to nowe formy artystycznego przekazu. Komedia początkowo była niejako dodatkiem do tragedii. Później jednak uniezależniła się – i w czasach hellenis­tycznych za jej oglądanie obywatele płacili często sami. Obecność na przedstawieniu należała już wówczas do najlepszych i najbardziej upragnionych rozrywek.

Poezja, podobnie jak dramat, promowana była przez państwo. Także, z okazji różnych świąt, urządzano konkursy i przyznawano w nich nagrody. Konkurs poetycki był jednym z ważniejszych elementów igrzysk olimpijskich. Świadczy to o tym, jak dużym zainteresowaniem społecznym cieszyły się utwory literackie.

Nie myślmy sobie jednak, że w dalszym ciągu twórca był postacią uświęconą przez sam fakt, iż był twórcą. O nie, literacka publiczność miała swoje sympatie i antypatie. Byli poeci czy tragicy wprost uwielbiani przez odbiorców, lecz byli też i tacy, których pojawienie się na forum publicznym wywoływało lawinę zgniłych warzyw. Rzadko jednak reakcją była obojętność. Literatura budziła powszechne zainteresowanie.

Pojawiła się także nowa, specyficzna funkcja literatury. Otóż samo jej tworzenie bywało czymś w rodzaju rozrywki. Wśród elit społeczeństwa popularne było pisanie rozmaitych utworów ot tak, aby elegancko się zabawić. Czasem czytali je tylko przyjaciele autora, czasem stawały się sławne. Pisanie było „w dobrym tonie”, świadczyło o kulturze i elegancji autora, a więc bywało jego atutem towarzyskim.

Literatura stała się też elementem życia politycznego. W demokratycznym ustroju Aten używano komedii do ośmieszania przeciwników politycznych. Słowa Arystofanesa na przykład miały często znacznie większą siłę niż przemowy polityków – potrafiły obalać ówczesne polityczne wielkości. Warto też wspomnieć o rozmaitych pamfletach – tych również bywało wówczas sporo.

Pojawiły się także pierwsze – jeśli można użyć tego słowa – wydawnictwa. Przepisywano w nich utwory często w wielu egzemplarzach, a następnie sprzedawano. Nie znano wtedy pojęcia praw autorskich. Pisarz więc na ogół nic z tego nie miał. Trzeba jednak zaznaczyć, że ówczesne „książki”, czyli zwoje, nie były zbyt tanie – cena materiału i wykonanej przez przepisujących pracy była znaczna. Z czego żyli sami autorzy? Ano nierzadko mieli inne źródła utrzymania: własny majątek, zarabiali jako nauczyciele. Czasem zaś mogli się dostać na dwór jakiegoś władcy lub bogacza, który otaczał ich opieką w zamian za możność obcowania z poezją i towarzyski prestiż, jaki dawały autorskie dedykacje i wzmianki. Utrzymywanie artystów było wówczas w modzie. Przykładem takiego sponsora jest słynny Rzymianin Mecenas, od którego imienia wzięła nazwę ta szlachetna powinność. To dzięki jego finansowemu wsparciu tworzył Horacy, który z kolei otaczał opieką innych twórców.

Słynnym mecenasem sztuki był także rzymski cesarz Oktawian August. Jak jednak mówi przysłowie: łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Miło było artyście korzystać z opieki jakiegoś możnego tego świata, lecz kiepsko bywało, gdy mu się naraził. Kiedy Owidiusz i Seneka podpadli swoim sponsorom (Oktawianowi i Neronowi), musieli spędzić ładnych parę lat na wygnaniu na głuchej prowincji. Narazić można się było głównie z powodów politycznych, choćby biorąc udział w jakimś spisku. Któż jednak wie, czy rzeczywistym ­powodem antypatii władcy nie był celny dowcip albo wierszyk dla zaufanych autorstwa niesfornego podopiecz­nego?!

Od objawiania Prawd przez duże P literatura przechodzi stopniowo do szczegółu. Już w epoce hellenistycznej staje się często polem do erudycyjnych popisów, czasem też obszarem eksperymentów językowych i formalnych; przykładem hellenistyczne utwory kompilacyjne, które są efektem ponownego ustawienia wersów jakiegoś słynnego dzieła, by tworzyło zupełnie nową treść.

Zmienia się również jakość przyjemności, jaką daje odbiorcy literatura. Od wielkiego wydarzenia, jakim było obcowanie z nią w czasach antyku przedpiśmiennego, staje się coraz bardziej zwykłą rozrywką, tracąc stopniowo swoją w tej materii odświętność.

Biblia

Znów pytanie, czy można tu mówić o literaturze. W każdym razie warto ­pamiętać, że Biblia, przynajmniej w pierwszych wiekach swego powstawania, pełniła, oprócz tych, o których wspomnieliśmy przy okazji antyku, rozmaite inne funkcje społeczne, a nawet państwowe. Była mianowicie ogólnonarodową kroniką, a czasem nawet dziełem historycznym. Prócz tego – spisanym zbiorem praw. Na przykład Księga Powtórzonego Prawa to jeden z najstarszych zachowanych kodeksów prawniczych.

W staroizraelskiej kulturze biblijnej podstawowe dziedziny funkcjonowania wspólnoty plemiennej – a później państwowości – nierozerwalnie splecione są ze sferą religii. Prawa społeczne i państwowe są zawarte w tej samej księdze co mity i przykazania religijne, łączą się z nimi i wzajemnie się przenikają. Dla ówczesnego Izraelity Biblia była więc czymś zupełnie wyjątkowym – zbiorem zarówno wszystkiego tego, co dał ludziom Bóg, jak i wszystkiego tego, co sami wymyślili. Była ostateczną instancją wiedzy i – użyjmy tego górnolotnego wyrażenia – jedynym tekstowym nośnikiem mądrości narodu.

Wyróżnia się kilka typów twórców ksiąg biblijnych, w zależności od tego, które partie Biblii są ich dziełem. Oczywiście nie byli to literaci w ścisłym tego słowa znaczeniu. Pierwszą grupą twórców Biblii byli prorocy, czyli ludzie, przez których, zdaniem wiernych, przemawiał Bóg, jak Ezechiel, Jeremiasz, Izajasz. Należeli do wybranych – i była to najwyższa forma udziału w religii. Słuchali się ich królowie i arcykapłani, mieli też prorocy ogromny wpływ na zwykłych ludzi. Księgi prorockie były zapisem ich objawień – czasem dokonywanym przez nich samych, czasem przez ich uczniów – na podstawie wypowiedzi świętych mężów. Drugą grupę stanowili kronikarze – to ich dziełem były Księgi Królewskie i Księga Sędziów. Zapisywali oni na bieżąco lub rekonstruowali historię Izraela – robiąc to już w mniej natchniony niż ci pierwsi sposób, w związku z czym księgi te są jednym z najlepszych źródeł historycznych o starożytności. Grupę trzecią stanowili wyżsi kapłani, którzy sporządzali zapisy dotyczące religijnych praw i rytuałów.

W Izraelu bardzo niewielu ludzi posiadało umiejętność pisania i czytania wykraczającą poza możność sporządzania list czy rachunków. Prawdopodobnie okresowo bywało to kilkadziesiąt zaledwie osób w całej społeczności. Oni to mieli bezpośredni dostęp do księgi – i to ich usta i umysły były przekaźnikiem jej treści dla szerokich mas. Staje się więc zrozumiałe, że ci, którzy umieli posługiwać się pismem, byli swoistą elitą ówczesnego społeczeństwa. Utrzymywani zaś byli na ogół przez „władze centralne” – najpierw przez starszyznę plemienia, później przez królów. Czasem – było tak w wypadku bardziej kontrowersyjnych proroków, którzy z jakichś przyczyn mieszkali poza centrum – kosztami ich utrzymania obciążano wiernych.

Średniowiecze

Można powiedzieć, że to czas, kiedy tak naprawdę wszystko zaczyna się od początku. Gigantyczny wstrząs, jakim było wniknięcie do kultury europejskiej pierwiastka chrześcijańskiego, zmienił ­zupełnie oblicze świata i sprawił, że w pewnym sensie „zapomniano” o tym, co zaszło w czasach starożytnych. W związku z tym w kulturze średniowiecznej ponownie można wyróżnić dwie najpierwotniejsze funkcje literatury: religijną i ludyczną. Co znaczy to drugie słowo? Wiąże się ono z czymś, co można określić jako szeroko pojętą odświętną zabawę. Coś, czego resztki pozostały w dzisiejszym karnawale. Odświętną – bo zdarza się tylko raz na jakiś czas, wymaga pewnych przygotowań i zabiegów, towarzyszą jej określone rytuały.

W społeczeństwach średniowiecznych elementy ludyczne odgrywały bardzo ważną rolę. No cóż, nie był to jedynie czas mnichów, ascetów i hasła memento mori. Literatura więc zajmowała się nie tylko sprawami religii i etosów. Pojawiały się także utwory o charakterze ludycznym. Koronnym przykładem Wielki testament Villona – sam w sobie będący symbolem średniowiecznego wymieszania elementów sakralnych i refleksyjnych z dziką zabawą. Fragmenty o przemijaniu i śmierci sąsiadują tu z rubasznymi sprośnościami, a opisy rozkładu z opisami pięknych biustów, i nie tylko biustów… Tak przecież wyglądała rzeczywistość – i w życiu odbiorców literatury ważne było i jedno, i drugie.

Oczywiście, mówiąc o średniowieczu, nie wolno zapominać o owej, dominującej chyba, funkcji religijnej: modlitwy, psalmy, żywoty świętych stanowią większość powstających wówczas utworów.

Pamiętać jednak trzeba, że przecież – zwłaszcza w pierwszych wiekach tej epoki – literaci to zarazem niemal zawsze duchowni. Po prostu Kościół miał niemal monopol na pisanie i nauczanie. To księża i zakonnicy kształceni byli w piśmie. To oni tworzyli ówczesne elity kulturalne społeczeństwa. Jednocześnie zaś podporządkowanie pisma kościelnemu systemowi organizacyjnemu sprawiało, że literatura zyskała wymiar ponadnarodowy, uniwersalny. Można więc powiedzieć, że w ówczesnej świadomości literatura miała charakter uniwersalizujący kulturę – i była to jedna z podstawowych jej ról.

Zarazem jednak dla prostego odbiorcy była ona tym, czym homeryckie poematy dla niepiśmiennego Greka. Zawierała przekaz religijny, była świętem. Dokonał się w tej materii swoisty powrót do prostej, niemal mitologicznej świadomości.

Trzeba tu wspomnieć, że dostęp do literatury w postaci książki mieli jedynie nieliczni – albo ludzie bardzo zamożni, którzy książkę mogli sobie kupić, albo ci, którzy cieszyli się łaskami Kościoła i dane im było korzystać z jego bibliotek. Powszechną i ogólnodostępną formą obcowania z literaturą było więc jej słuchanie, na ogół w wykonaniu wędrownych poetów recytatorów.

Inaczej nieco ma się sprawa z epiką rycerską. Eposy i chansons de geste to przekaźniki czegoś, co w średniowieczu ma ogromne znaczenie kulturowe – etosu. W tym wypadku chodzi o etos rycerski, ewentualnie o monarszy. Hagiografia z kolei to różne wzory świętości. Te niepisane zbiory norm kształtujących przedstawiciela grupy społecznej miały niezwykle ważne znaczenie: ówczesny sposób myślenia o ludziach i ich wartości zawsze stawiał ich w jakiejś relacji do etosu. To etos był podstawowym kryterium oceny zachowań – i tych rzeczywistych, i literackich.

W średniowieczu, prócz dworskiego, pojawia się nowy typ mecenatu. Chodzi oczywiście o ten kościelny. Właściwie to nawet nie mecenat. Przecież piszący duchowni byli nie tylko podopiecznymi, ale i „funkcjonariuszami” Kościoła. W związku z tym pisarstwo zyskuje nowy wymiar – zawodowy. Z funkcją kapłana, traktowaną wówczas nie tylko jako powołanie, lecz także jako zawód, zaczyna się wiązać nowa specjalizacja, którą jest tworzenie tekstów, traktowane na równi z normalną praktyką kapłańską – jako coś godnego i wartościowego, szczególny rodzaj służby Bogu.

Warto dodać, że i w średniowieczu funkcjonowała szczególna instytucja wędrownego poety. Czasem samotnie, czasem wraz z trupą aktorów czy akrobatów przemierzał on spore przestrzenie, by swoim kunsztem zachwycać kolejnych słuchaczy i zyskiwać sobie ich hojność. Co niezmiernie ważne – jego twórczość powstawała i była prezentowana w językach narodowych. Dzięki temu prosty odbiorca mógł w ogóle zrozumieć sens wypowiadanych słów.

Renesans i barok

To czasy nowej sytuacji literatury. Znów odchodzi ona od religijnego centrum, by poruszać wiele różnych tematów. Życie literackie koncentruje się teraz w Europie wokół dworów królewskich i książęcych – mecenat monarszy staje się podstawowym sposobem utrzymania artystów. Tak jak w antyku pojawia się na nowo moda na pisanie wśród zamożnych, wykształconych przedstawicieli ówczesnych elit. Często więc artyści są niezależni finansowo, co niekiedy sprzyja ich twórczemu rozwojowi.

Na nowo pojawia się pojęcie honorarium. Możni lub Kościół zamawiają też czasem dzieła u artystów, umawiając się na określoną zapłatę. Wciąż jednak nie istnieje pojęcie praw autorskich, co sprawia, że twórcy nie zarabiają na rozpowszechnianiu swoich dzieł. A rozpowszechnianie to, dzięki wynalazkowi druku i upowszechnieniu się twórczości w językach narodowych, zyskuje całkiem nowy wymiar. Książka trafia do naprawdę szerokiego i stopniowo powiększającego się grona odbiorców.

Warto wspomnieć o nowym polskim wzorcu literata ziemianina. Szlachcic – potomek rycerza – jest, w przeciwieństwie do swego kulturowego przodka, bardziej właścicielem niż wojownikiem. Wiedzie mu się, zwłaszcza w wieku XVI, bardzo dobrze, a poza tym ma dużo czasu. Często więc coś tam sobie pisze. Czytają go sąsiedzi, chwalą lub ganią. Czasem zyskuje w ich oczach wielki szacunek, zwłaszcza jeśli w swojej twórczości zabiera też głos w sprawach politycznych, i to w sposób, który podoba się odbiorcom. Tak wyglądały na przykład początki sławy Mikołaja Reja.

Ważne jest jeszcze jedno: literatura renesansu i baroku na nowo zyskuje funkcję polityczną. Utwory coraz częściej dotyczą spraw państwowych. Koronne przykłady to Odprawa posłów greckich Kochanowskiego i Kazania sejmowe Skargi. W Polsce coraz bardziej upowszechnia się w tej materii nurt naprawczy: powstają utwory nawołujące do reform i przemian w sferze ustrojowej.

Oświecenie

Wymiar społeczny i polityczny literatury wysuwa się w tej epoce zdecydowanie na pierwsze miejsce. Ma ona ogromny wpływ na kształtowanie się rzeczywistości. By się o tym przekonać, wystarczy przyjrzeć się przedrewolucyjnemu wrzeniu we Francji. Powiastki Woltera i Diderota odgrywały tam równie wielką rolę co tajne zebrania spiskowców. Także w Polsce literatura w wielkim stopniu uczestniczy w życiu politycznym. Powrót posła Niemcewicza wywołuje gwałtowne reakcje wśród publiczności. Literatura politycznie zaangażowana kształtuje wówczas powszechną świadomość.

Prócz tego pamiętać trzeba także o sentymentalizmie i preromantyzmie. Te dzieła mają inny charakter: tworzone są przede wszystkim z myślą o ich walorach estetycznych, często w zacisznych rezydencjach magnatów i książąt. Czasem jednak są to – jak na przykład Julia, czyli Nowa Heloiza Rousseau – dzieła o gigantycznym wpływie na kształt powszechnej świadomości kulturowej. Wraz z nimi nastaje coś nowego w społecznej historii literatury. Oto utwory literackie zaczynają na wielką skalę oddziaływać na sam styl życia odbiorców. Wzorce literackie są przejmowane przez prawdziwe masy. Czytelnicy zaczynają stylizować się na bohaterów swoich lektur: zakładają niebieski frak jak Werter, a listy do swoich ukochanych piszą jak bohaterowie powieści Rousseau.

W oświeceniu pojawia się jeszcze jedna nowa kwestia. Kiedy powstają dzieła markiza de Sade, okazuje się, że literatura może wywołać prawdziwy wstrząs natury obyczajowej.

Romantyzm

Gdybyśmy mieli powiedzieć, jaka funkcja społeczna literatury romantycznej wysuwa się na plan pierwszy, to z pewnością musielibyśmy wskazać kształtowanie mód i stylu bycia wśród ­odbiorców. W tym czasie są one nierozerwalnie związane z literaturą. Wszelkie pozowanie i kreowanie się na bohaterów literackich i na samych literatów – to wówczas rzecz powszechna. Ba, nawet wzorzec miłości całkowicie uzależniony jest od literatury. Prawie wszyscy, którzy wówczas czytają, ulegają romantycznym wzorcom osobowym lansowanym przez młodą i gniewną literaturę. Można to dostrzec w ubiorze, w zachowaniu, w sposobie formułowania myśli. Sprawiło to zresztą, że literaci późniejszych epok zostali zarażeni gwałtownym pragnieniem dorównania w tej materii swoim romantycznym poprzednikom. Wydaje się to wszakże niemożliwe.

Chyba nawet filmy nie kształtują dzisiejszych mód tak silnie, jak wówczas czyniła to literatura.
To jednak nie wszystko. Kolejna „nowość” romantyzmu wiąże się z sytuacją polityczną Polski. To pierwsza epoka, która w całości przypada na okres rozbiorów – i pierwsza, w której okazuje się, że prawdopodobnie jedną z najskuteczniejszych form narodowego oporu jest właśnie literatura. Dzieje się tak, że siła treści niektórych dzieł – jak Mickiewiczowski Konrad Wallenrod czy Dziady – dorównuje sile walki zbrojnej. Ponadto literatura ten zbrojny opór niejako poprzedza: dwa kolejne powstania miały swoje korzenie w romantycznej mistyce narodowowyzwoleńczej.

Poza tym to właśnie na obszarze literatury w tym okresie zachowana zostaje świadomość narodowa: okazuje się, że literatura może sprawić, iż świadomość ta przetrwa nawet czasy kompletnego upadku politycznego.

To w romantyzmie także powstały podstawowe formy literackiego zarobkowania. Pisma i wydawnictwa zaczynają powoli płacić za drukowanie utworów. Publikując w nich, literat coraz częściej może liczyć na honorarium, co sprawia, że pisarstwo stopniowo uniezależnia się od mecenatu.

Pozytywizm

To czas nowego pojmowania zadań literatury i, co za tym idzie, nowych jej funkcji społecznych. Co prawda trudno powiedzieć, aby literatura tego okresu jakoś szczególnie dobrze spełniała postawione przed nią ambitne zadania – i gwałtownie oraz skutecznie wpływała na powszechną świadomość w myśl pozytywistycznych programów, ale to i owo jednak się pod jej wpływem zmienia. Po pierwsze – sytuacja kobiet. To wówczas ma miejsce początek ruchu emancypacyjnego. Wtedy też pierwsze jego działaczki zyskują coraz większy aplauz u swych czytelniczek. Oczywiście, przemiany w tej sferze trwają do dziś, ale wtedy właśnie wykształcił się nowy model: kobiety wyzwolonej, która z ogromnym uporem podąża drogą własnego rozwoju. Przykłady: Eliza Orzeszkowa, Maria Konopnicka, a przede wszystkim Maria Skłodowska-Curie.

Poza tym w pozytywizmie kształtuje się w Polsce tak zwany etos inteligenta. Formują go przede wszystkim literatura i publicystyka. Jest on nierozerwalnie związany z pozytywistycznym programem traktującym zawody inteligenckie jako rodzaj szlachetnej i wymagającej służby społecznej.

Najszerszym odbiorem społecznym cieszą się jednak nie pozytywistyczne wypowiedzi programowe, lecz powieści historyczne Sienkiewicza. Ich nakłady są olbrzymie. Ich treść i forma budzą zachwyt mas i niesmak elit. I wtedy właśnie okazuje się, że „pokrzepianie serc” to zabieg bardzo prosty, a jego literackie owoce są najłatwiejsze i najprzyjemniejsze w odbiorze.

W okresie pozytywizmu dochodzi do tego, że najbardziej poczytni pisarze mogą już całkiem nieźle żyć ze swoich honorariów. Prym wiedzie tu Sienkiewicz, który zarabia naprawdę bardzo dobrze. W dodatku społeczeństwo, dzięki powszechnej akcji składkowej, funduje mu dworek w Oblęgorku.

Modernizm

To czas nieustających buntów literackich, mających wpływ na nastroje społeczne. Klasycznym przykładem konflikt artysta – filister, który stopniowo doprowadził do pewnych przemian w stylu życia mieszczaństwa: początkowe oburzenie działaniami młodych gniewnych przeszło powoli w mieszczańską modę na „awangardowość”.

Z literaturą tych czasów wiąże się jeszcze jedno kulturowe novum. Chodzi o wykształcenie się cyganerii. Nazywano tak grupy młodych, ubogich i barwnych artystów zaludniających tańsze dzielnice i knajpy wielkich miast. Trzeba tu dodać, że zjawisko cyganerii – choć stało się przedmiotem literackiego opisu – było jednocześnie przez literaturę popularyzowane. Nic bowiem wówczas nie zachęcało lepiej do zmiany stylu bycia niż dobry literacki opis.

Programowa literackość i „aspołeczność” literatury modernistycznej nie oznacza bynajmniej, że nie wywołała ona efektów społecznych. Wywołała! Kto wie, czy to nie wiersze Baudelaire’a i pierwszych symbolistów rozpoczęły wielką rewolucję obyczajową, której efektem jest dzisiejsza wolność w tej sferze. Erotyzm ówczesnej literatury wpłynął na pojawienie się tego tematu w rozmowach codziennych, ale także w myśleniu naukowym. Jeszcze chwila i przyjdzie czas na Freuda oraz kolejne psychologiczno-seksualne rewolucje.

Warto pamiętać o tym, że skala ówczesnych reakcji na wydarzenia w życiu literackim wciąż była znacznie większa niż dziś. Zdarzały się i takie sytuacje, że miedzy dwoma panami, których różniły poglądy na sztukę, dochodziło z tego powodu (!) do pojedynku na pistolety.

Wiek XX

Im bliżej współczesności, tym gorzej dla literatury. Stopniowo staje się ona zajęciem dla wybranych – już nie tylko wybranych autorów, ale także wybranych odbiorców. Ci wybrani robią się jednak coraz bardziej zblazowani – i nikt o zdrowych zmysłach nie stoczyłby już pojedynku o wartość jakiegoś dzieła.

Masy dostały nowe media i nowe rozrywki. Przeznaczona dla nich literatura także spełnia jedynie funkcje rozrywkowe: pozbawiona jest jakiejkolwiek, nawet pozornej odświętności. Służyć ma głównie wypełnianiu wolnego czasu. Ambitne eksperymenty, między innymi językowe, których celem było dotarcie „literatury wysokiej” do odbiorcy masowego, dokonywane przez futurystów i awangardzistów, spełzły na niczym. Masowy odbiorca prędzej już polubi tradycyjną poezję niż wymagające od czytelnika kulturowego obycia utwory nowoczesne.

Jeśli zaś idzie o oddziaływanie literatury na styl bycia, to ostatnim większym tego typu zjawiskiem był chyba wpływ amerykańskich pisarzy z pokolenia bitników, jak Jack Kerouac i Ken Kesey, na ukształtowanie się subkultury hippisowskiej. Ewentualnie można też w tym kontekście mówić o modzie na literaturę latynoamerykańską, która w latach siedemdziesiątych zdominowała na jakiś czas pewne obszary mody. Nie można jednak porównywać tego z wpływem literatury na styl bycia na przykład za czasów romantyzmu.

W wieku XX pojawiła się natomiast jeszcze jedna nowa funkcja literatury. Wiąże się ona z literaturą faktu. Nowością jest artystyczny zapis w pełni realnej rzeczywistości. W odbiorze społecznym literatura staje się pośrednio źródłem rzeczowych danych zastrzeżonych dawniej raczej dla prac naukowych bądź czysto publicystycznych. Szkoda tylko, że współczesna historia lubi temu nurtowi dostarczać tematów cokolwiek ponurych. I że najbardziej przejmujące literackie obrazy dwudziestowiecznej rzeczywistości to właśnie Inny świat oraz Zdążyć przed Panem Bogiem.

Mimo wszystko literatura pozostała jednym z ważniejszych mediów ludzkiej pamięci. I może jeszcze w czasach systemów totalitarnych spełniała funkcję nośnika podstawowych wartości – ludzkiej tożsamości i świadomości. Była również w tych czasach obszarem zakazanej wolności – zarówno podziemnego pisarza, jak i podziemnego odbiorcy.

W wieku XX mamy do czynienia z wielką rozpiętością w sferze dochodów pisarzy. Niemal zawsze czerpią oni podstawowe zyski z honorariów. Całkowicie chyba zanikł mecenat. Powstały za to pisarskie związki zawodowe. Co szczególne – najkorzystniejsza pod względem finansowym jest dziś dla literata sytuacja, w której jakaś wytwórnia filmowa nabędzie prawa do jego książki, aby nakręcić jej adaptację…