Motyw cierpienia w Biblii jest dość bardzo szeroki i trudny. Wynika to z faktu, że w księgach biblijnych nie ma jednoznacznej postawy wobec niego. Przedstawmy najważniejsze.

Cierpienie jako kara

To chyba pierwsze biblijne ujęcie problemu cierpienia. Już Adam i Ewa pierwsi go „zakosztowali” – później zaś działo się tak ze wszystkimi, którzy przeciwstawiali się starotestamentowemu Bogu. Bolesna kara spotkała mieszkańców Sodomy i Gomory, cały naród w czasach po śmierci Salomona. Wiąże się zawsze ze złamaniem jasno określonych przez Boga ustaleń, lecz choć nie mamy wątpliwości, że nastąpiło przestępstwo, Boża surowość czasem przeraża…

Cierpienie jako próba

Co mają ze sobą wspólnego Abraham i Hiob?
Obaj zostali poddani ciężkim i bolesnym próbom. Obaj byli też absolutnie „bez zarzutu” – o karze więc nie ma mowy. Od razu pojawia się pytanie – w imię czego te próby były aż tak bolesne? Sławny, choć kontrowersyjny psycholog, Carl Gustaw Jung, interpretując Księgę Hioba, posunął się do stwierdzenia, że Hiob wytrzymując nadludzkie cierpienia, zatriumfował moralnie nad Bogiem, wywołując u niego chęć dopełnienia się przez przyjęcie postaci człowieka. Buntuje się też, tym razem w solidarności z Abrahamem, Kierkegaard.

Cierpienie mesjanistyczne

To z kolei sam Bóg umiera w męczarniach na krzyżu. Bierze na swe barki ludzkie winy, by za nie odpokutować. Poświęca siebie, by zbawić świat. Tym razem zamiast buntu odczuwamy grozę i podziw.

Biblijne cierpienie jest wielką tajemnicą – prawie zawsze biblijne postacie „muszą” je przetrwać, zachować cierpliwość i wiarę. Ale przecież nawet Chrystus przeżył moment zwątpienia, gdy wypowiedział na krzyżu słowa „Boże, czemuś mnie opuścił”.

Zobacz:

Przedstaw dzieje Hioba

Hiob – bohater literacki

Jak mógłbyś scharakteryzować Hioba?