Treny to ostatnie wielkie dzieło poety. Przez wielu badaczy uznane za najwybitniejsze dzieło polskiego renesansu, uważane są za ukoronowanie całej twórczości mistrza z Czarnolasu, jej swego rodzaju podsumowanie. To jednak nie tylko podsumowanie twórczości poety, lecz także, a może przede wszystkim, autopolemika z podstawowymi tej twórczości założeniami, z filozofią wyznawaną do tej pory przez Kochanowskiego – z całym jego światopoglądem. Można je określić jako swoisty pamiętnik cierpienia, w którym najistotniejsze są przemyślenia i przewartościowania z tegoż cierpienia płynące.

Dla czytelników staropolskich były Treny przede wszystkim wyrazem bólu ojca po stracie dziecka. W podobny sposób rozumieli je czytelnicy i historycy literatury aż do końca XIX w. Największy nacisk kładli na wątek rodzinno-osobisty. Stosunkowo niedawno – dopiero w wieku XX – zauważono, że Treny są dziełem wielowarstwowym i bardzo złożonym. W nowszych badaniach ciężar interpretacji wyraźnie przesunął się w kierunku problematyki filozoficznej i światopoglądowej. Interpretacją Trenów zajmują się najwybitniejsi badacze literatury. Opinie i sądy wygłaszane przez nich zaciążyły nad tym, co możemy przeczytać w podręcznikach, i nad tym, czego uczymy się w szkole. Warto więc poznać kilka najważniejszych ścieżek interpretacyjnych tego cyklu, a przy okazji zaznajomić się z nazwiskami kilku wybitnych i cenionych badaczy literatury.

  • Mieczysław Hartleb nazwał Treny dziełem o zadaniach życia i śmierci.
  • Julian Krzyżanowski podkreśla, że Treny ujmują bolesne przeżycie, jakim jest śmierć dziecka, jako punkt wyjścia do rozważań innego typu. Są one dramatem filozoficznym, dramatem załamanego poglądu na świat.
  • Stefania Skwarczyńska uważa, że dzieło Kochanowskiego można nazwać dramatem myśli. Twierdzi, że sfera emocjonalna podporządkowana została w tym cyklu sferze myśli. Treny stanowią jeden, wewnętrznie zwarty utwór, który jest poematem filozoficznym.
  • Janusz Pelc z kolei nazywa Treny cyklicznym poematem o wielkim kryzysie światopoglądowym. On także trafnie zauważył, że „liryka uczucia i liryka myśli występują w Trenach w nierozerwalnych zaplotach”. Dlatego zarówno podczas lektury, jak i w trakcie interpretacji nie powinno się poszczególnych trenów od siebie oddzielać.

Treny nie są, jak sądzono niegdyś, zbiorem luźno powiązanych ze sobą utworów. Są dziełem jednolitym i do końca, nawet w najdrobniejszych szczegółach, przemyślanym. Dziełem wieloaspektowym, bogatym w treści, podejmującym wiele problemów filozoficznych.

 

Geneza i czas powstania

  • Powstanie Trenów wiąże się z osobistą tragedią poety, ze śmiercią jego malutkiej córeczki Orszulki. Powiadamia nas o tym sam autor w tekście poprzedzającym same Treny, czyli w inskrypcji dedykacyjnej. To właśnie tej małej dziewczynce zostały one zadedykowane i ona jest ich pierwszą bohaterką. Dedykacja ta stanowi skrót charakterystyki Orszulki. Czytamy w niej: „[…] Wdzięcznej […] niepospolitej dziecinie, która cnót wszytkich i dzielności panieńskich początki wielkie pokazawszy, nagle […] z wielkim […] rodziców swoich żalem zgasła, Jan Kochanowski, niefortunny ociec, swojej najmilszej dziewce złzami napisał.”

„Niefortunny” ojciec znaczy tu tylko tyle, co nieszczęśliwy, ciężko doświadczony przez los, nie zaś „nieudany”. Słowo „dziewka” nie miało wtedy – tak jak to dziś jest – zabarwienia lekceważącego, pogardliwego, oznaczało po prostu dziewczynkę. Dedykacja kończy się dramatycznym okrzykiem: „Nie masz cię, Orszulo moja”.

  • Treny to cykl 19 utworów, wydany w Krakowie w roku 1580. Pisane były, jak się przypuszcza, mniej więcej w dwa lata po śmierci dziewczynki. Powstawały zaś w ciągu kilku lub nawet kilkunastu miesięcy – w tej sprawie badacze nie są zgodni.
  • Jeszcze zanim ukończył poeta pracę nad Trenami, zmarła jego druga córka, Hanna. Poświęcił jej dodane na końcu krótkie Epitafium Hannie Kochanowskiej:
    I tyś, Hanno, za siostrą prędko pospieszyła
    I przed czasem podziemne kraje nawiedziła,
    Aby ociec nieszczęsny za raz odżałował
    Wszytkiego, a na trwalsze rozkoszy się chował.
  • Kiedy wyobrażamy sobie życie poety w czarnoleskim dworku jako niczym niezmąconą sielankę, popełniamy błąd. W 1577 r. umarł brat poety, Kasper, rok lub dwa lata później trzydziestomiesięczna Orszulka, niebawem zaś jej siostra Hania. A zatem spokój ciała i ducha w ustronnym Czarnolesie był raczej pobożnym życzeniem mistrza niż faktem.

 

Od razu ­skojarz!
Tren – literatura funeralna
Tren – z greki: lament, płacz, pieśń żałobna – to gatunek wywodzący się ze starogreckiej poezji funeralnej (łacińskie funus – pogrzeb). Wyrażał on żal po stracie ukochanej, bliskiej osoby. Gatunek ten w stosunkowo niewielkim stopniu podlegał zmianom i wpływom reguł poetyckich. Był blisko spokrewniony z epicedium – pieśnią śpiewaną nad łożem zmarłego.

Jak zbudowane były tren i epicedium? Podstawowe części tego typu utworów to:

  • laudes (łacińskie laudo, laudare – chwalić) – jak sama nazwa wskazuje, pochwały zmarłego, wysławianie jego zalet;
  • acturae demonstratio – uwypuklanie poniesionej straty;
  • luctus – żal odczuwany po śmierci tej osoby;
  • consolatio – pocieszenie; exhortatio – napomnienie, gdyż jako coś złego uznawano zbyt długo trwającą rozpacz.

W każdym trenie i epicedium występowały trzy postacie: osoba zmarłego, osoba bliska zmarłemu, której udzielane jest pocieszenie i napomnienie, osoba chwaląca zmarłego i udzielająca pocieszenia. W Trenach Kochanowskiego mamy do czynienia z sytuacją niezwykłą. Mimo że zmarła została uniezwyklona, pokazana jako istota wyjątkowa, to na pierwszym planie jest poeta w dwóch (!) rolach – pocieszającego i pocieszanego, napominającego i napominanego… Innymi słowy: występuje w podwójnej roli, i dzięki temu cykl ten pełen jest dramatycznego napięcia.

Treny nie były pierwszą próbą tworzenia literatury funeralnej (żałobnej) przez Kochanowskiego. Do utworów funeralnych zaliczamy jego: wiersz O śmierci Jana Tarnowskiego […], epicką opowieść Pamiątka […] Janowi Baptyście hrabi na Tęczynie […] oraz „nagrobki” zawarte we Fraszkach i Foricoeniach.

 

Budowa utworu

  • Poszczególne utwory cyklu można odczytywać jako pojedyncze wiersze liryczne. Pamiętać jednak należy, że jest to cykl mający charakter poematu, który spaja postać opłakiwanego dziecka i podmiotu mówiącego.
  • Podmiot liryczny występuje w rolach: poety, ojca, mędrca, człowieka wobec Boga oraz śniącego. Jest więc świadomym swej potęgi artystą – ale też człowiekiem bezbronnym wobec Boga i wyroków losu. Oczytanym erudytą – ale i bezradnym, załamanym ojcem.
  • Treny otwiera motto zaczerpnięte z Odysei Homera oraz dedykacja. Ostatni – Tren XIX – ma charakter pocieszenia (consolatio), osobą pocieszającą jest zmarła matka poety. Cały poemat zamyka krótkie, czterowersowe epitafium poświęcone Hannie – drugiej zmarłej córce poety.
  • Cykl ten cechuje duże zróżnicowanie wersyfikacyjne: prócz jedenastozgłoskowca i trzynastozgłoskowca pojawia się tu wiersz stroficzny o kunsztownej budowie.
  • Zgodnie z zaleceniami poetyki renesansowej wprowadza Kochanowski postacie mitologiczne: muzę miłosnej poezji i muzyki Erato (w Trenie XV), Niobe (w Trenach IIII i XV), Persefonę (w Trenie IIII i V), Orfeusza (w Trenie XIIII). Z postaci biblijnych pojawia się Hiob – tak jak on czuje się poeta dotknięty niezrozumiałymi, niezasłużonymi cier­pieniami.

 

Możliwe pytanie:

Na czym polega nowatorstwo ­Trenów?

Odpowiedź:

  • W czasach Kochanowskiego, gdy medycyna nie stała na tak wysokim poziomie jak dziś, śmierć dziecka była zdarzeniem smutnym, ale wcale nie nadzwyczajnym. W rodzinach, w których wychowywano np. ośmioro dzieci, liczono się z tym, że… przeżyje mniej więcej trójka. Dlatego dla ówczesnych ludzi ogromna rozpacz po stracie dziecka, nawet tak małego jak Orszulka – gdy zmarła, miała mniej więcej dwa i pół roku – była czymś dziwnym, by nie rzec niestosownym. Ponadto Orszulka była dziewczynką, a wtedy bardziej liczyli się potomkowie męscy, którzy podtrzymaliby ciągłość rodu. Poświęcenie tomiku poetyckiego małemu dziecku mogło być więc uważane za rzecz niezwykłą. Dlatego we wstępie do zbiorowego wydania poezji Kochanowskiego Jan Januszowski podjął się obrony poety przed nieżyczliwymi osądami, pisząc: „Zostawił Treny, lekkie rzeką podobno, ja nie wiem, afektu w tej mierze przeciw dziatkom upatruję, którego nie widzę, by lepiej kto wyrazić mógł i umiał”. Innymi słowy: po raz pierwszy w poezji żałobnej bohaterem utworu zostało dziecko, nie zaś, jak było to w zwyczaju, mąż stanu czy mecenas; wcześniejsze utwory żałobne Kochanowskiego poświęcone były zasłużonym osobom, na przykład Janowi Tarnowskiemu.
  • Po raz pierwszy też w literaturze polskiej z taką siłą doszło do głosu uczucie intymne: utwór jest czymś w rodzaju lirycznego pamiętnika.
  • Przede wszystkim jednak Treny to świadectwo ewolucji intelektualnej ­autora.
  • W Trenach wykorzystany został motyw snu na jawie: zamknięciem cyklu jest wizja, w której do poety przychodzi jego zmarła matka.
  • Treny zawierają obronę prawa człowieka do okazywania uczuć jako czegoś zgodnego z ludzką naturą. Były rozrachunkiem z cenioną wówczas, przez samego poetę także!, filozofią stoicką – mądrością zdolną zmienić człowieka w kamień. Poeta kształtował nową wrażliwość. Trzeba bowiem pamiętać, że większość autorów humanistycznych przejęta była ideałami stoickimi. Powtarzali oni, że mądrość i cnota stanowią pewną obronę przed wszelakimi przeciwnościami losu.

 

Literacki portret Orszulki

  • Skróconą charakterystykę Orszulki zawiera dedykacja. Rozwinięcie tej charakterystyki przynoszą treny: III, VI, VII, VIII i XII. Portret dziewczynki jest wzruszający. Dowiadujemy się, że była pogodna, ruchliwa, pełna wdzięku. Portretowanie dziecka przybiera formę scenek rodzajowych, np. wtedy, gdy ukazana jest Orszulka, która biegnie, by powitać powracającego ojca, albo gdy drepcze u boku matki. Można powiedzieć, że opisana jest realistycznie. W poezji ówczesnej wyżej ceniono kunsztowne naśladowanie wzorów antycznych niż poszukiwanie prawdy życia. A zatem ukazanie dziecka w jego codziennym życiu to novum na gruncie światowej liryki renesansowej.
  • Dostrzeżono dwie – na pozór przeciwstawne, a w rzeczywistości dopełniające się – tendencje do portretowania Orszulki w Trenach. Pierwsza z nich to ta wspomniana, będąca „osobistym odkryciem” poety. Pozwala ona dojrzeć w dziewczynce wrażliwe, sympatyczne dziecko, kochające rodziców i samo przez nich kochane. Ten portret Orszulki zawiera elementy codzienności i realizmu. Poza tym jest niepodległy wobec wzorów i konwencji. Druga tendencja zmierza w przeciwnym kierunku. Dowiadujemy się np., że… dziecko objawiało niesłychany talent poetycki, poza tym dzielna Orszulka była niestrudzoną pomocnicą swej matki itd. Tymczasem dobrze wiemy, że dwuletnie dzieci mają skłonność do rymowania, ale ich rymy nie mogą być dowodem geniuszu poetyckiego. Jeśli zaś chodzi o pomaganie matce, to dwuipółletnia Orszulka mogła co najwyżej… pętać się jej pod nogami. Nie znaczy to, że poeta oszalał z bólu po śmierci dziecka. Ta druga konwencja prowadzi bowiem do uwznioślenia dziewczynki, nadania jej rangi bohaterki poważnej.
  • W Trenach nie brak szczegółów sprzecznych. Na przykład w Trenie XII poeta informuje, że jego córka „więcej nad trzydzieści miesięcy nie miała”, by w tym samym trenie przypisać jej zdumiewającą sprawność intelektualną i zapewnić, że umiała „śpiewać, mówić, rymować”. A w Trenie XIX napisać: „jeszcze słów nie domawiała”. Sprzeczności te nie mają wszakże istotnego znaczenia. Nie jest to przecież dzieło dziewiętnastowiecznego realizmu. Pamiętać trzeba, że owo poetyckie uczynienie Orszuli poważniejszą, doroślejszą, niż była w istocie, jest formą hiperbolizacji, wyolbrzymienia poniesionej straty. Zgodnie z tą konwencją w Trenie VI Orszulka została zestawiona z Safoną, słynną poetką grecką:
    Ucieszna moja śpiewaczko! Safo słowieńska,
    Na którą nie tylko moja cząstka ziemieńska,
    Ale i lutnia dziedzicznym prawem spaść miała!
    Tęś nadzieję już po sobie okazowała,
    Nowe piosnki sobie tworząc […] .
  • W tym samym trenie w usta umierającego dziecka włożył poeta pieśń przypominającą obrzędową pieśń weselną śpiewaną przez pannę młodą podczas przenosin do domu męża:
    Już ja tobie, moja matko, służyć nie będę
    Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiędę;
    Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać,
    Domu rodziców swych miłych wiecznie zaniechać.

    Niektórzy badacze dopatrują się w tej pieśni pogłosu skargi Antygony z tragedii Sofoklesa, wskazując na podobieństwo losów obu bohaterek, zespolenie wątku śmierci z wątkiem zaślubin.

 

Obraz śmierci w Trenach

  • W Trenie Iporówana jest do smoka, bestii pożerającej pisklęta:
    Tak więc smok, upatrzywszy gniazdo kryjome,
    Słowiczki liche zbiera, a swe łakome
    Gardło pasie […].
  • W Trenie II i Trenie V śmierć jest Prozerpiną (Persefoną), nieubłaganą władczynią podziemnego królestwa.
  • W Trenie IIII, Trenie VII i Trenie XIII staje się adresatką skarg poety. Śmierć Orszuli narusza odwieczny porządek natury, zgodnie z którym ojcowie powinni umierać przed dziećmi.
  • W Trenie V Orszulka porównana jest do małej oliwki, śmierć zaś do ogrodnika. Zniknięcie pięknej roślinki zakłóca obraz świata i jego urodę:
    Jako oliwka mała pod wysokim sadem
    Idzie z ziemie ku górze macierzyńskim szladem […]
    Tę, jesli ostre ciernie lub rodne pokrzywy
    Uprzątając, sadownik podciął ukwapliwy,
    Mdleje za raz, a zbywszy siły przyrodzonej,
    Upada przed nogami matki ulubionej.
    Tak ci się mej najmilszej Orszuli dostało.
  • Śmierć w ujęciu chrześcijańskim pojawia się dopiero w ostatnim utworze cyklu, Trenie XIX albo Śnie – otwiera ona drogę do nowego, lepszego życia. To właśnie jest pocieszeniem dla poety.

 

Zrozpaczony ojciec

Wspomnienie o zmarłym dziecku jest pretekstem do analizowania przeżyć i przemyśleń ojca. Jest on drugim, równie ważnym jak Orszula – a, być może, nawet ważniejszym niż ona – bohaterem cyklu. Można bowiem powiedzieć, że los Orszulki jest pretekstem do ukazania przeżyć ojca (ojca poety i ojca myśliciela) – jego rozpaczy, kryzysu wiary w dotychczasowe ideały i ostatecznie przezwyciężenia tegoż kryzysu.

  • Już w dedykacji poeta podkreśla, że autorem Trenów jest „niefortunny ociec”.
  • W Trenie I przywołuje „wszytki płacze, wszytki łzy Heraklitowe”, aby przybyły do jego domu i pozwoliły opłakiwać śmierć córki.
  • Bunt przeciwko „prawu krzywdy pełnemu”, bluźnierstwa wobec prawd religijnych i wyznawanych dotąd ideałów uzasadnia swoją ogromną miłością do dziecka:
    Żaden ociec podobno barziej nie miłował
    Dziecięcia […]
    (Tren XII).
  • Także w Trenie XII znajdujemy przejmującą skargę na przedwczesną śmierć córki:
    Kłosie mój jedyny,
    Jeszcześ mi się był nie zstał, a ja twej godziny
    Nie czekając, znowu cię w smutną ziemię sieję.
  • Tren XIII opowiada o utraconych nadziejach i towarzyszącym temu smutku:
    Omyliłaś mię jako nocny sen znikomy,
    Który wielkością złota cieszy zmysł łakomy […]
    Wielkieś nadzieje w moim sercu roznieciła,
    Potymeś mię smutnego nagle odbieżała
    I wszytki moje z sobą pociechy ­zabrała.

 

Poeta w obliczu tragedii

  • Kochanowski nie tylko wspomina utracone dziecko, lecz także zastanawia się nad wartością i celami swojej twórczości. Wiele uwag na ten temat znajdziemy w Trenie II: tłumaczy tu, dlaczego wybrał taki temat Trenów. Poeta ma świadomość, że łamiąc renesansowe konwencje – czyli poświęcając tak obszerny utwór dziecku – może narazić na szwank swoją pozycję wybitnego poety. Tren II otwierają gorzkie, pełne ironii uwagi, świadczące o tym, że głęboko przeżywał rozdźwięk między obowiązującą normą a własną twórczością:
    Jeślim kiedy nad dziećmi piórko miał zabawić,
    A k’woli temu wieku lekkie rymy stawić,
    Bodajże bych był raczej kolebkę kołysał
    I z drugimi nieważne mamkom pieśni pisał.
  • Poeta nie ukrywa swojego rozczarowania wobec poezji: „Nieszczęściu k’woli […]/ Lutnią i wdzięczny rym porzucić muszę” – pisze w Trenie XVI. Skuteczność pociechy, jaką przynosi twórczość literacka, okazuje się znikoma. Lutnia, czyli twórczość poetycka, miała być – jak twierdził Kochanowski jeszcze w Pieśniach – najlepszą pocieszycielką. W Trenie XIV nawiązuje do mitu o Orfeuszu. Tak jak mitologiczny śpiewak poeta pragnie zejść do podziemia, by pięknem słowa poetyckiego przebłagać „surowego Plutona”. Niestety, twórczość poetycka okazuje się bezsilna…
  • Poezja nie daje wprawdzie pocieszenia, ale jest jedynym środkiem, za pomocą którego może wyrazić swe uczucia po śmierci córki.

 

Kryzys światopoglądowy

  • Poeta szuka pocieszenia nie tylko w poezji, lecz także w filozofii, głównie stoickiej. W obliczu nieszczęścia neguje jednak wartość cnoty, mądrości, wszystkich bliskich sobie ideałów. Polemizuje z dawnymi autorytetami i, rzecz jasna, w żadnym z nich nie znajduje oparcia. W zakończeniu Trenu VIII wyznaje ze smutkiem:
    Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
    A serce swej pociechy darmo upatruje.

    Co się dzieje? Przecież pociechę tę powinna przynieść stoicka mądrość i świetnie znany mu Cyceron… Ta możliwość zostaje brutalnie i sarkastycznie przekreś­lona w Trenie IX.
  • Załamanie się optymizmu renesansowego i kryzys filozoficzny Kochanowskiego często łączono ze śmiercią dziecka. Tymczasem kryzys światopoglądowy ujawnił się lub, jak wolą niektórzy, zaostrzył z powodu tragedii rodzinnej, ale to nie śmierć dziewczynki go zapoczątkowała!
  • W Trenie IX z bolesną ironią potraktował Kochanowski mądrość – najwyższą obok cnoty wartość w humanistycznej koncepcji człowieka, a także źródło cnoty:
    Kupić by cię, Mądrości, za drogie pieniądze,
    Która (jeśli prawdziwie mienią) wszytki żądze,
    Wszytki ludzkie frasunki umiesz wykorzenić”.

    Polemika filozoficzna w Trenach to głównie polemika z ukochanym nauczycielem i mistrzem europejskich humanistów – Cyceronem, nazwanym przez poetę w Trenach Arpinem wymownym.
  • W Trenie XVI Kochanowski konfrontuje biografię, postawy Cycerona z jego poglądami – i wartość tych ostatnich stawia pod znakiem zapytania: „Przecz z płaczem idziesz, Arpinie wymowny,/ Z miłej ojczyzny?” lub „Czemu tak barzo córki swej żałujesz?” – czytamy. Zasady Cycerona zostają więc odrzucone.
  • Nawet bardzo ceniony przez Kochanowskiego umiar (w staropolszczyźnie, u Kochanowskiego – mierność) okazał się nieprzydatny: Wiodłem swój żywot tak skromnie,
    Że ledwie kto wiedział o mnie […] Lecz Pan, który, gdzie tknąć, widzi […]
    Zadał mi raz tym znaczniejszy,
    Czym-em już był bezpieczniejszy.
  • Religijne dogmaty i ład ustanowiony przez Boga także tracą wartość pewników. W Trenie X znajdujemy serię pytań odnoszących się do miejsc pobytu ludzkiej duszy w różnych religiach. Najdramatyczniejsza z tych wątpliwości brzmi: „Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest”. Przywołanie rozmaitych miejsc pobytu duszy – takich jak niebo, wyspy szczęśliwe, myśl o jej wędrówce, reinkarnacji – sugeruje wątpliwość, która w ustach chrześcijan uchodzi za bluźnierstwo: duszy nie ma nigdzie! W Trenie XI ujawnia się z kolei zwątpienie w Opatrzność i Boże miłosierdzie: „Nieznajomy wróg jakiś miesza ludzkie rzeczy”.
  • Straciły wartość dobroć i pobożność, lecz również tak bardzo niegdyś ceniona cnota:
    „Fraszka cnota!” – powiedział Brutus porażony,
    Fraszka, kto się przypatrzy, fraszka z każdej strony
    (Tren XI).
  • Bezużyteczna okazuje się mądrość: „A rozum, który w swobodzie/ Umiał mówić o przygodzie,/ Dziś ledwe sam wie o sobie:/ Tak mię podparł w mej chorobie” (Tren XVII). Na przekór twierdzeniom Cycerona, że człowiek mądry nie ulega zmartwieniu – poeta pisze w konkluzji Trenu XVII: „A ja zatym łzy niech leję,/ Bom stracił wszytkę nadzieję,/ By mię rozum miał ratować…”.

 

Światopogląd odbudowany

  • Poeta próbuje przezwyciężyć zwątpienie i kryzys światopoglądowy. Próby takie pojawiają się w Trenie XVII, gdy zaczyna szukać ratunku u Boga. Tren ten rozpoczyna się wyznaniem parafrazującym werset ze starotestamentowej Księgi Hioba:
    Pańska ręka mię dotknęła,
    Wszytkę mi radość odjęła.
  • Tren XVIII to z kolei prośba do Boga o litość, rozpoczynająca się od słów:
    My, nieposłuszne, Panie, dzieci Twoje,
    W szczęśliwe czasy swoje
    Rzadko Cię wspominamy,
    Tylko rozkoszy zwykłych używamy.
  • W ostatnim utworze cyklu pojawia się zmarła matka poety. Zapewnia ona syna, że Orszula jest szczęśliwa w królestwie Bożym. Matka odbudowuje wiarę poety w życie pozagrobowe. Zapewnia go o Bożej sprawiedliwości, która jednak często może wydawać się ludziom niezrozumiała („Skryte są pańskie sądy”). Tren XIX albo Sen przynosi nowe pojęcie filozofii życiowej człowieka, przywraca ufność w Bożą sprawiedliwość: „Tego się, synu, trzymaj, a ludzkie przygody/ Ludzkie noś! Jeden jest Pan smutku i nagrody” – czytamy. Pełnię człowieczeństwa stanowią zarówno radosne doświadczenia, jak i te tragiczne. Pociecha zawarta w tym trenie wynika także ze stwierdzenia wspólnoty doli człowieczej. Ponadto tym Tren XIX przywraca znaczenie rozumowi ludzkiemu i potwierdza wartość zdobywanej długoletnim wysiłkiem wiedzy. Światopogląd został więc odbudowany – i to dzięki przeświadczeniom jeszcze bliższym ideałom renesansowego humanizmu: wolnym od złudnej wiary w to, że schematy i doktryny mogą zbawić świat.

 

Zobacz:

TRENY – Jan Kochanowski

Jan Kochanowski – Treny (wybór)

Dlaczego mówimy, że Treny Kochanowskiego to nie tylko dramat człowieka, lecz także artysty-filozofa?

TEST Treny

Czym są Treny Jana Kochanowskiego?

Treny Jana Kochanowskiego – podaj ich temat i okoliczności powstania

Jan Kochanowski – Treny

Treny Kochanowskiego na maturze