Refleksja powojenna Staffa – gdzie ją znajdujesz?

Ważne i znane są dwa wiersze, w których klasyk i dojrzały już poeta ujawnia swą powojenną refleksję: Pierwsza przechadzka i Podwaliny.

Pierwsza przechadzka powstała w roku 1946 – zatem natychmiast po wojnie. Staff ma 68 lat. Wojnę przetrwał w Warszawie
– był świadkiem tragedii i zniszczenia miasta. Musi zweryfikować swoje myśli, skonfrontować życiowy optymizm i wiarę klasyka w moc ludzkiej myśli z doświadczeniem wojennym. Wiersz poświęca żonie – nadaje mu charakter rozmowy w czasie spaceru po powojennym mieście…

Co wynika z obserwacji?

  • I strofa – jest wyrazem wiary i optymizmu. „Będziemy znowu mieszkać w swoim domu” – mówi mężczyzna do żony, słowo znowu odzwierciedla bezdomną przeszłość. Dom ma znaczenie symboliczne – nie tylko budynku – ale nowego spokojnego życia. Zapewnienie staje się refrenem i powraca w dalszych częściach utworu.
  • Następne strofy – z marzeniem kontrastuje obraz miasta. Na scenerię Warszawy składają się ruiny, puste ulice, bezludne przystanki, nędza ludzi, puste wystawy, nieczynne sklepy, młodzi kalecy przed szpitalem. Za miastem; zwalone parkany, gruz, łachmany. Tragiczny powojenny obraz zamarłego życia, które „skryło się chyba w Antypodach”. Ale każdy z obrazów natychmiast kontrastuje poeta nadzieją, spojrzeniem w przyszłość: żyjemy, choć śmierć była bliska kogut pieje, kot się przeciąga, człowiek rozmawia z człowiekiem. Rysuje wizję przyszłości opartą o codzienną normalność: znowu w sklepiku zjawi się pieczywo i znów zabrzęczą rano bańki z mlekiem. Symbolem tejże normalności są powracające w refrenie własny dom i schody. Przepowiada też poeta zapomnienie o złych dniach tragedii. Całość wypowiedzi kieruje do żony – ale stwarza poczucie, iż usilnie próbuje przekonać nie tylko ją, ale i siebie. Patrzy bowiem na zniszczony świat z przejęciem i bólem. Chwilami obojętnieje na uczucia osoby obok siebie, widząc jak znikomy jest ból jednostki wobec ogólnego cierpienia: „ty drżysz od chłodu. Więc otul się szalem./ Bez nóg, bez ramion w brunatnej opończy/ młodzi kalecy siedzą przed szpitalem”. Czym jest chłód wobec takiej tragedii? Czy rzeczywiście taki świat może wrócić do normy? Tak – w tym wierszu zwycięża klasyczna wiara w człowieka. Człowiek rozmawia z człowiekiem – to jest najważniejsze. Człowiek zbuduje od nowa świat – w tym jego siła. Tym większa, że zniszczenie jest aż tak straszne. Klasykiem okazuje się Staff także w konstruowaniu wiersza. Regularny rytm i rymy, poetyka powtórzeń podąża za ideą utworu.

Mniej optymistyczny jest króciutki wiersz Podwaliny.
Ma zaledwie sześć wersów i stanowi swoistą summę życia. Poeta mówi:

Budowałem na piasku
I zwaliło się
Budowałem na skale
I zwaliło się
Teraz budując zacznę
Od dymu z komina

Skąd wiemy, że chodzi o powojenną refleksję? Na ślad naprowadza dym z komina. Jednoznacznie kojarzący się z koszmarem obozów koncentracyjnych – tragicznym symbolem zagłady i czasów pogardy, czyli II wojny światowej. Pisząc Podwaliny, Staff wpisuje się w krąg poetów rozczarowanych swoją filozofią i postawą życiową. „Strącony ze szczytu schodów” był już Kochanowski, gdy zmarła mu Urszulka, Mickiewicz zaś opiewał swój wiek męski, wiek klęski… W przypadku Staffa czynnikiem rujnującym harmonijną filozofię okazała się wojna. Dwa sprzeczne elementy – piasek i skała nie sprawdziły się jako fundament istnienia. Jedyne co pewne, co je zwyciężyło – to dym z komina, hańba XX wieku.

 

Zobacz:

Leopold Staff – Pierwsza przechadzka (pytania i odpowiedzi)

Leopold Staff – Pierwsza przechadzka

Leopold Staff na maturze

Leopold Staff – jak pisać o…

Leopold Staff – Pierwsza przechadzka