Do jakiej grupy językowej należy język polski? Wymień języki najbliżej z nim spokrewnione.

Dzieje polszczyzny liczymy tak, jak dzieje państwa polskiego – od drugiej połowy X w. Wtedy to język polski wykształcił się z grupy (rodziny) języków słowiańskich, która z kolei stanowi jedną z grup składających się na rodzinę języków indoeuropejskich – największą rodzinę języków na świecie. Do tej rodziny należą prawie wszystkie języki Europy i wiele języków Azji. Język polski okazuje się więc daleko spokrewniony z językami angielskim, portugalskim, wedyjskim czy perskim, a nie tylko z czeskim czy rosyjskim. Dowodzą tego podobieństwa między wyrazami znaczącymi to samo w różnych językach, a przy tym używanymi najczęściej, odnoszącymi się do podstawowych przejawów życia codziennego – np. między podstawowymi liczebnikami:

polski dwa trzy
rosyjski дba (dwa) три (tri)
angielski two three
niemiecki zwei drei
francuski deux trois

Wszystkie te języki muszą mieć wspólnego przodka. Od takiego prajęzyka wywodziły się poszczególne rodziny językowe: słowiańska, germańska, romańska itd. Poszczególne języki zaś wykształcały się z tych rodzin.

Taki prajęzyk, możliwy wyłącznie do zrekonstruowania, bo pochodzący z epoki przedpiśmiennej, nazywamy językiem praindoeuropejskim.

Posługiwały się nim koczownicze plemiona, żyjące ok. 5000 lat temu nad dolną Wołgą.

Ogół tych plemion nazywamy wspólnotą praindoeuropejską.

Koczownicy zasiedlali coraz to nowe tereny i poszerzali obszar wspólnoty. Z biegiem czasu więzy między poszczególnymi grupami, a także między danym plemieniem a centrum wspólnoty, musiały jednak osłabnąć. Pierwotna wspólnota się rozpadła, lecz plemiona zasiedliły całą Europę i znaczną część Azji. Tak narodziły się nowe kultury, z których każda wykształcała nowy, własny język. Jego trzon wykazywał zbieżności z prajęzykiem, lecz nowe nazwy tworzono już niezależnie, w ramach każdej wspólnoty. Jedną z takich grup stworzyli przodkowie Słowian. Nazywamy ich Prasłowianami, a ich wspólnotę określamy jako prasłowiańską.

Za przodka wszystkich języków słowiańskich uznaje się język prasłowiański, do którego rekonstruowanych form odwołujemy się przy omawianiu historycznych zjawisk fonetycznych.

Prasłowianie również byli koczownikami, poszerzali swoje terytorium, co musiało doprowadzić do rozpadu wspólnoty. Nastąpiło to zapewne ok. III w. n.e.
Rozpad odbywał się etapami, a jego konsekwencją było utworzenie się trzech wspólnot, a zarazem trzech grup językowych: wschodniosłowiańskiej, zachodniosłowiańskiej i południowosłowiańskiej – najmłodszej.

Oto pełne wyliczenie:

  • języki zachodniosłowiańskie – polski, czeski, słowacki oraz wymarłe: połabski, górnołużycki, dolnołużycki,
  • języki wschodniosłowiańskie – języki ruskie, z których wywodzą się rosyjski, ukraiński i białoruski,
  • języki południowosłowiańskie – staro-cerkiewno-słowiański (najstarszy język słowiański poświadczony pismem) oraz bułgarski, macedoński, słoweński i serbsko-chorwacki.

Z powyższego zestawienia wynika, że najbliżej spokrewnione z polszczyzną są języki czeski i słowacki, nie zaś – jak mogłoby się wydawać – rosyjski.

 

Wymień języki obce, które w przeszłości oddziaływały na język polski. Podaj przykłady wyrazów zapożyczonych z tych języków.

Większość wyrazów pochodzenia obcego spolszczono na przestrzeni wieków. Ich formę – na ogół – dostosowano do polskiej ortografii i wymowy. Wiele wyrazów przeszło z języków obcych do polszczyzny tak dawno, że dzisiaj nikt nie odczuwa ich jako zapożyczonych czy nawet przyswojonych. Kierunek i tematyka tych zapożyczeń były określone przez czas, w którym zachodziły. Dlatego do charakterystyki oddziaływania innych języków na polszczyznę przyda się podstawowa znajomość historii Polski.

W dobie staropolskiej (X-XV w. okresy w dziejach polszczyzny datujemy inaczej niż okresy historycznoliterackie) na polszczyznę najbardziej oddziaływały trzy języki:
czeski, niemiecki. łaciński.

  • Za pośrednictwem czeskim polszczyzna przyjęła wiele wyrazów tworzących terminologię nowej religii, przekazanej nam właśnie z Czech ­– chrześcijaństwa. Wyrazy biskup, kapłan, kościół, msza, ołtarz, opat, pacierz, poganin oraz imiona Andrzej, Maciej, Piotr, Paweł pochodzą z łaciny lub greki. Czeszczyzna nadała im swojską postać fonetyczną, zbliżoną do polskiej.
  • Wpływ języka niemieckiego dotyczy zupełnie innego tematu – rozwoju miast, który zapoczątkowało osadnictwo właśnie na prawie niemieckim (XIII-XV). Wyrazy zapożyczone w tym czasie z niemczyzny dotyczą życia społecznego, zwłaszcza zaś miast: bruk, burmistrz, cech, cegła, celnik, czynsz, dratwa, fach, farba, ganek, gmach, gmina, koszt, jarmark, majster, mord, murarz, myto, rycerz, rynek, waga, wójt, żołnierz.
  • Do wyrazów zapożyczonych bezpośrednio z łaciny należą m. in. atrament, bakałarz, data, inkaust, kancelaria, kasztelan, statut. Dotyczą one oświaty i administracji, gdyż łacina była językiem wykształconych.

W dobie średniopolskiej (od XVI w. do I rozbioru),

  • pływy łaciny zwiększyły się, kiedy to jej status języka elit wyraźnie się umocnił. Te późniejsze latynizmy to m. in. akt, aparat, deklaracja, kolumna, okazja.
  • Epoka renesansu przyniosła nasilenie się kontaktów z Włochami i przyswojenie słownictwa dotyczącego kuchni, budownictwa, rozrywki, wojskowości, np. kalafior, seler, por, sałata, altana, fresk, fronton, fontanna, parapet, sonet, fraszka, karoca, tenor, szpada, dzianet.
  • Natomiast epoka baroku otwiera w dziejach polszczyzny czas wpływów francuskich, dotyczących słownictwa dworskiego lub wojskowego (awangarda, batalia, buduar, dama, fryzjer, szarża, toaleta).
  • Oprócz tych języków na polszczyznę oddziaływały także – w mniejszym stopniu – język węgierski (za panowania Stefana Batorego – deresz, giermek, hajduk, kontusz, szereg) oraz języki ruskie (przez całe panowanie Jagiellonów – chwost, czerep, druh, hołota, harmider, serdak, zbroja).

W dobie nowopolskiej (od rozbiorów do II wojny światowej)

do wpływów francuskich, niemieckich i rosyjskich dołączają się zapożyczenia angielskie, co pozostaje w związku m. in. z rozwojem nauki, techniki i sportu (abstrakcja, adapter, aluminium, blef, brydż, grafoman, tenis). Anglicyzmy są najczęstszymi zapożyczeniami także we współczesnej polszczyźnie (aerobik, komputer, faks, tranzyt).

 

Jaką drogą przeszły do polszczyzny poniższe grupy zapożyczeń wyrazowych?

a) biskup, kielich, ofiara, chrzest;

Te rzeczowniki przeszły do polszczyzny z łaciny, za pośrednictwem języka czeskiego – razem z przyjęciem chrztu.

b) sałata, seler, kalafior;

Włoszczyzna. Te zapożyczenia należy odnieść do renesansu, o czym przypomina małżeństwo Zygmunta Starego z Boną Sforzą.

c) bagaż, buduar, fryzjer, toaleta.

Są to wyrazy pochodzenia francuskiego z XVII-XVIII w., dotyczące realiów życia na dworze.

 

Jakie dawne formy fleksyjne zachowały się w poniższych przysłowiach?

  • Mądrej głowie dość dwie słowie.
  • Lepszy wróbel w ręku niż gołąb na dachu.

Podkreślono formy liczby podwójnej – staropolskiej kategorii gramatycznej, która zaczęła zanikać pod koniec średniowiecza. Do dzisiaj przetrwały tylko pojedyncze formy.
Obecnie wyrazy odmieniające się przez liczby (rzeczowniki, czasowniki, przymiotniki, znaczna część zaimków) mogą występować albo w liczbie pojedynczej, albo w liczbie mnogiej. Staropolska liczba podwójna służyła natomiast do oznaczania podwójności, zawsze z liczebnikiem dwa w odpowiedniej formie fleksyjnej.

Dzisiejszy zanik tej kategorii należy tłumaczyć m. in. tym, że podwójność to szczególny przypadek mnogości – nic więc dziwnego, że dzisiaj używamy w tym kontekście form liczby mnogiej.

Była jeszcze inna przyczyna zaniku – znacznie poważniejsza. W liczbie podwójnej mogły występować rzeczowniki, niektóre zaimki, przymiotniki i czasowniki. Formy liczby podwójnej ze swoistymi końcówkami pojawiały się w rodzaju męskim (dwa króla), żeńskim (dwie niewieście) i nijakim (dwie słowie – jak w powyższym przysłowiu). Odmieniały się one przez przypadki, przy czym oprócz mianownikowej istniały tylko dwie różne formy w tej odmianie (np. dwu królu, dwoma króloma). Jeśli dodamy do tego formy czasownikowe (w trzech osobach i w odmianie przez czasy), okaże się, że zarówno staropolska deklinacja, jak i koniugacja były bardziej rozbudowane od współczesnych.
Swoiste końcówki form liczby podwójnej (zupełnie inne niż w liczbie mnogiej) wcale nie pomogły tym formom przetrwać w języku. Wymagały dodatkowego opanowania pamięciowego, podczas gdy informacja o podwójności i tak zawsze zawierała się w znaczeniu liczebnika o wartości 2. W wyrażeniu dwie słowie tę podwójność wyrażono trzykrotnie.

  • Po pierwsze, za pomocą liczebnika.
  • Po drugie, przez jego końcówkę fleksyjną w liczbie podwójnej, właściwą rzeczownikom żeńskim lub nijakim.
  • Po trzecie, za pomocą końcówki fleksyjnej samego rzeczownika – zakończeniem w liczbie mnogiej byłaby końcówka -a.

Istotą języka jest tendencja do minimalizowania wysiłku mówiącego, realizowana tak, aby żadna część informacji nie zginęła. Tutaj – pod względem znaczenia nic nie tracimy, dzięki liczebnikowi o wartości 2.

We współczesnej polszczyźnie możemy obserwować pozostałości liczby podwójnej w odmianie rzeczowników ręce, oczy, uszy. Te dawne formy fleksyjne doczekały się zresztą nowocześniejszych i również poprawnych odpowiedników. Forma w ręku jest dawnym miejscownikiem liczby podwójnej, dzisiaj zaś używamy jej jako miejscownika liczby pojedynczej – tak jak formy współczesnej w ręce. Wszystkie trzy powyższe mianowniki współczesnej liczby mnogiej są mianownikami dawnej liczby podwójnej. Dla współczesnego języka polskiego ich zakończenia okazują się nieregularne – formy z regularnymi końcówkami miałyby postać: ręki, oka, ucha. Inne fleksyjne relikty to formy narzędnika liczby podwójnej rękoma, oczyma oraz uszyma, a także dopełniacze oczu oraz uszu.

Przykłady z polecenia to dwa znane przysłowia. Jeszcze jedno, mniej chyba znane, zawiera formy liczby podwójnej: cztery gęsi, dwie niewieście uczyniły jarmark w mieście.

 

Jakie zmiany znaczeniowe zaszły w podkreślonych wyrazach?

Każde z trzech omówionych zdań zawiera wyrazy, które kiedyś musiały znaczyć coś innego niż obecnie. Współczesne znaczenie zupełnie nie przystaje do kontekstu zdania. Czasem jednak można określić związki między tymi dwoma znaczeniami. Wyraz mógł w przeszłości odnosić się do większej liczby obiektów, niż odnosi się dziś, gdy jego znaczenie zawężono. Procesem odwrotnym jest rozszerzenie znaczenia. Jeśli oba znaczenia wyrazu nie będą miały ze sobą nic wspólnego, opiszemy ten stan jako przesunięcie znaczenia.

Polityczny z waści kawaler.

  • Polityka oznaczała niegdyś etykietę, dobre obyczaje. Polityczny w powyższym zdaniu to dobrze ułożony, kulturalny.
  • Rzeczownik kawaler występuje w wielu europejskich językach. W pierwotnym znaczeniu odnosił się do jeźdźca, osoby jeżdżącej konno. Byli to – na ogół – mężczyźni. Dlatego rozszerzono zakres stosowania tego rzeczownika – wyraz stał się synonimem młodzieńca, mężczyzny. Dzisiaj oznacza on natomiast mężczyznę nieżonatego. We współczesnej polszczyźnie znaczenie tego rzeczownika zostało więc zawężone.

Do Cara moskiewskiego z denuncjacją przyjaźni swej (…) wyprawił.

  • Łaciński czasownik denuntio odpowiadał polskim czasownikom oświadczać albo oznajmiać. Obecnie denuncjacja to wyłącznie donos, bardzo szczególny rodzaj oświadczenia.

Cudowny odór gajów różanych.

  • Odór (z łaciny odor) oznaczał dawniej zapach, dzisiaj zaś – wyłącznie fetor, zapach wstrętny, przykry. Znaczenie rzeczownika odór zostało więc zawężone.

 

Omów losy grup wyrazowych i rozwój znaczeniowy wyrazów synonimicznych:

  • polski, polny, polowy;
  • owocny, owocowy;
  • dobroć, dobrość, dobrota.

Wszystkie wyrazy z pierwszego szeregu występują we współczesnej polszczyźnie. Jeśli znaczenia przymiotników polny oraz polowy są podobne, to znaczenie rzeczownika polski (odnoszący się do Polski lub do Polaków) nie wykazuje z nimi związku. Tymczasem samo sformułowanie polecenia sugeruje, że w staropolszczyźnie były to synonimy, czyli wyrazy bliskoznaczne. Rozwój języka doprowadził do zróżnicowania ich znaczeń. Przymiotnik polski stracił więź z pozostałymi. Przymiotnik polny odnosi się do podstawowego znaczenia rzeczownika pole, natomiast przymiotnik polowy zazwyczaj dotyczy pola walki. Z perspektywy współczesnej połączenia hetman polny oraz prace polowe należałoby ocenić jako nieprecyzyjne. Jednakże potwierdzają one historyczną synonimię tych przymiotników.

W drugim szeregu relacja między przymiotnikami jest podobna. Dzisiaj przymiotnik owocowy (sad, sok, drzewo) odnosi się do dosłownego, podstawowego znaczenia rzeczownika owoc, podczas gdy przymiotnik owocny (dyskusja, obrady) odpowiada znaczeniu przenośnemu (przynoszący owoce czegoś, czyli korzyści).

Z wyrazów tworzących ostatni szereg zachował się tylko rzeczownik dobroć. Pozostałe zanikły, chociaż utworzono je bardzo regularnie, za pomocą formantów typowych dla nazw cech (tak jak mądrość od mądry oraz głupota od głupi). Ponieważ między tymi rzeczownikami nie było różnic znaczeniowych, dublety nie zachowały się w języku.

 

Podane wyrazy uporządkuj według typów oboczności fonetycznych:

biel – biały,
las – leśny,
bez – bzu,
matka – matek,
wóz – wozy,
dąb – dęby,
ręka – ręce – ręcznik,
stopa – na stopie.

Podane wyrazy już uporządkowano. Pierwsze dwie pary potwierdzają zjawisko najbardziej charakterystyczne dla polskiej fonetyki historycznej – tzw. przegłos lechicki, znacznie częściej nazywany przegłosem polskim.

Przegłos oznacza przejście w wymowie jednej samogłoski w drugą.

W czasie, gdy język polski wykształcał się z dialektów lechickich (zachodniosłowiańskich), ta fonetyczna zmiana objęła samogłoskę e w określonej pozycji w wyrazie:

  • po spółgłosce miękkiej (w prasłowiańszczyźnie samogłoski przednie występowały tylko po spółgłoskach miękkich), a przed spółgłoską przedniojęzykowo-zębową twardą, a więc przed t, d, s, z, n oraz r, ł (dwie ostatnie głoski niegdyś wymawiano inaczej niż teraz).

W tych warunkach fonetycznych samogłoska e przechodziła w samogłoskę o, a podobna do niej brzmieniowo samogłoska ě (tzw. jać) – w samogłoskę a. W rzeczowniku biel przegłos nie mógł się dokonać, gdyż po samogłosce e znajdowała się spółgłoska l, niegdyś miękka. Natomiast odpowiednie warunki wystąpiły w przymiotniku biały. Ponieważ rezultatem przegłosu jest samogłoska a, należy przyjąć, że w prasłowiańszczyźnie na miejscu tej głoski wymawiano jać. Identycznie można opisać drugą oboczność: miękka spółgłoska ś uniemożliwiła dokonanie się przegłosu, nie tylko zresztą w podanym przymiotniku leśny, lecz także w formie miejscownika w lesie. Właśnie dlatego nie mówimy dzisiaj ani w lasie, ani les.

 

Kolejne para wyrazów (las – leśny) potwierdzają występowanie tzw. e ruchomego. W odmianie niektórych rzeczowników przez przypadki i liczby brak samogłoski e albo jej obecność jest konsekwencją zaniku prasłowiańskich półsamogłosek, tzw. jerów. Mogły one być ośrodkiem sylaby, a czas ich wymawiania (iloczas) był o połowę krótszy od czasu wymowy samogłosek. W prasłowiańszczyźnie występowały dwa jery: miękki (ü) i twardy (ъ). W wyrazie mogły one występować albo w pozycji silnej, albo w pozycji słabej: ostatni jer wyrazu był słaby, przedostatni silny, następny słaby itd.
W języku polskim jery się nie zachowały. Musiały zniknąć, gdy polszczyzna dopiero się rodziła – zapisu jerów nie ma nie tylko w najstarszych polskich tekstach (XII w.), lecz także we wcześniejszych o kilka stuleci tekstach łacińskich, wymieniających polskie nazwy miejscowe.
Zanikający jer oddawał swój iloczas (wynoszący 0,5) głosce tworzącej poprzednią sylabę. Jeśli był nią inny jer, dochodziło do wokalizacji jerów, której efektem było powstanie samogłoski e o pełnym iloczasie (wynoszącym 0,5 + 0,5 czyli 1). Jeśli była nią samogłoska, zachodziło wzdłużenie zastępcze – powstawała odpowiednia samogłoska długa (o iloczasie 0,5 +1 czyli 1,5).

W naszych przykładach zaszły więc następujące procesy:

psł. bъzъ ———> pol. bez,
ale psł. bъza ———> pol. bzu
psł. matъka ———> pol. matka,
ale psł. matъkъ ———> pol. matek

Następna para (wóz – wozy) potwierdza wzdłużenie zastępcze – w formie mianownika liczby pojedynczej samogłoska o była długa, gdyż została wzdłużona przez jer (psł. wozъ). Potem – już w polszczyźnie – w wymowie ostatecznie utożsamiła się z samogłoską u.

 

Pozostałe trzy przykłady nie mają ze sobą wiele wspólnego.

  • Para dąb – dęby dowodzi pokrewieństwa między polskimi samogłoskami nosowymi.
  • Szereg ręka – ręce – ręcznik obrazuje skutki palatalizacji prasłowiańskich.
    Palatalizacja to inaczej zmiękczenie spółgłoski. To, o które nam chodzi, objęło spółgłoski tylnojęzykowe: k, g oraz h. Skutkiem tego procesu było powstanie następujących oboczności w tematach fleksyjnych lub słowotwórczych:
    ręka : ręce : ręcznik – k:c:cz
    noga : nodze : nożny – g:dz:ż
    dychać : dyszeć – h:sz
    Głoski c, cz, dz, , sz, ż, powstałe wskutek palatalizacji, nazywamy spółgłoskami historycznie miękkimi.
  • Ostatnia para wyrazów (stopa – na stopie) również potwierdza palatalizację. To zmiękczenie jest bardzo typowe – w jego wyniku powstaje miękki odpowiednik danej głoski, nie zaś (jak powyżej) nowa głoska.

 

Na podstawie podanych zdań przeanalizuj zmiany, które zaszły w podkreślonych wyrazach:

  • Owies jest to żyto znajome.
  • Najpierw pana zabił, potem sam siebie przeraził.
  • Ujrzeli przed sobą kończynę wyspy.
  • Prowadź, ja cię będę naśladował.

Zmiany w podkreślonych wyrazach dotyczą ich znaczenia, nie zaś formy – we współczesnej polszczyźnie występują one właśnie w takiej postaci. Trzeba tylko w zdaniach przywołać te wyrazy w dzisiejszym znaczeniu i porównać z przykładami.

  • Żyto to dzisiaj jeden z rodzajów zboża. Natomiast dawniej ten rzeczownik oznaczał to, co niezbędne do życia – zboże w ogóle. Z podanego zdania wynika, że owies to gatunek żyta, czyli zboża. Zakres znaczenia rzeczownika żyto był więc ogólniejszy, szerszy niż obecnie – wyraz określał więcej obiektów niż dzisiaj. Nazywał każde zboże, a nie tylko to, które dzisiaj nazywamy żytem. Na przestrzeni wieków zaszło więc zawężenie znaczenia rzeczownika żyto. A samo żyto nazywał dawniej rzeczownik reż, który był rodzaju żeńskiego.
  • W drugim zdaniu podkreślono czasownik, który dzisiaj jest synonimem czasownika przestraszyć. Widać, że współczesne znaczenie raczej nie pasuje do podanego kontekstu. Jeśli jednak dostrzeżemy związki tego wyrazu z odpowiednim znaczeniem rzeczownika raz, zagadka się rozwiąże. Zbierać razy to zbierać uderzenia, przyjmować ciosy na siebie. Po zabiciu pana wymierzył więc cios samemu sobie. Jaki cios? To można wywnioskować dzięki przedrostkowi w podkreślonym czasowniku: przerazić jak przeszyć, przebić się – było to więc uderzenie zadane białą bronią (szablą czy szpadą), którego skutkiem w najlepszym wypadku okazałoby się samookaleczenie. Ponieważ między staropolskim znaczeniem tego czasownika a znaczeniem współczesnym nie widać związku, można mówić o przesunięciu znaczenia tego czasownika, choć w ten sposób określamy zazwyczaj zmiany znaczenia rzeczowników.
  • Kończyna dzisiaj może być albo dolna, albo górna – przynajmniej w odniesieniu do człowieka. U zwierząt kręgowych to nazwa narządu ruchu. W jednym i w drugim kontekście rzeczownik odczuwamy jako nacechowany, wręcz specjalistyczny – jako termin anatomiczny, któremu odpowiadają ręce i nogi (u ludzi) oraz łapy czy nogi (u zwierząt). W podanym zdaniu ten rzeczownik oznacza po prostu koniec wyspy. Oba rzeczowniki, koniec oraz kończyna, zaczynają się tak samo i brzmią podobnie: w rzeczowniku koniec samogłoska e jest ruchoma, znika w odmianie przez przypadki (końca, końcem, końce, końcach itd.) a głoska zapisywana dwuznakiem cz w wyrazie kończyna jest fonetycznie spokrewniona z głoską c z wyrazu koniec. Tym, co formalnie różni oba rzeczowniki, jest zatem tylko cząstka -yna – we współczesnej polszczyźnie mamy taki przyrostek: kożuchkożuszyna, pisarzpisarzyna itd. Dawniej rzeczownik kończyna był więc formacją słowotwórczą, dzisiaj zaś jego złożoność nie jest odczuwana, tak jak w wypadku rzeczowników miednica czy piwnica. Skoro w staropolszczyźnie oznaczał on to samo co koniec, we współczesnej polszczyźnie należałoby mówić albo o przesunięciu znaczenia tego rzeczownika, albo o zawężeniu znaczenia – jeśli kończyna to ,, to, co kończy ciało”. Uznanie tej drugiej relacji oznaczałoby zachowanie związku znaczeniowego i formalnego rzeczowników koniec oraz kończyna.
  • Kontekst ostatniego zdania wskazuje, że podkreślony czasownik został w nim użyty w znaczeniu wynikającym z jego budowy słowotwórczej: naśladował, czyli stawiał nogi na ślady (kogoś, kto idzie przodem), szedł po czyichś śladach – a nie, jak dzisiaj, szedł w ślady kogoś, co wiąże się ze znaczeniem przenośnym, jedynym we współczesnej polszczyźnie. W wyrazach śledzić czy śledztwo dostrzegamy ten sam rdzeń – ślady to inaczej tropy, a tropićto śledzić.

 

Z jakim okresem rozwoju polszczyzny wiążesz następujące wyrazy: burmistrz, rynek, ratusz, kancelaria, statut, data, basza, haracz, bazar?

Prawie wszystkie powyższe wyrazy są przykładami zapożyczeń charakterystycznych dla poszczególnych okresów w dziejach polszczyzny.

  • Rzeczowniki burmistrz, rynek oraz ratusz, dotyczące rozwoju miast, pochodzą z niemieckiego. Polszczyzna przejęła je w późniejszych wiekach doby staropolskiej (XIII-XV w.).
  • Następna trójka wyrazów to najwcześniejsze latynizmy – również z doby staropolskiej. Zapożyczenia z łaciny – języka wykształconych – odnosiły się wtedy do edukacji i administracji.
  • Natomiast trzy ostatnie rzeczowniki to typowe orientalizmy, czyli wyrazy pochodzące z języków Wschodu: basza­ ­­­– z tureckiego, haracz – z arabskiego, a bazar ­– z perskiego. Z tego kręgu kulturowego polszczyzna przyjęła najwięcej wyrazów w dobie średniopolskiej (XVII w.), w okresie wojen prowadzonych z Turcją.

 

Z jakim okresem rozwoju polszczyzny wiążesz następujące wyrazy: pielgrzym, ołtarz, kościół, fresk, poczta, fontanna, igloo, sari, radża?

  • Rzeczowniki pielgrzym, ołtarz i kościół pochodzą z łaciny, a ich swojska postać ortograficzno-fonetyczna dowodzi pośrednictwa czeszczyzny. Zauważmy, że reprezentują one terminologię dotyczącą religii chrześcijańskiej – zostały więc przyjęte bardzo wcześnie: w dobie staropolskiej (X w.).
  • Wyrazy poczta, fresk i fontanna przyjęto z włoskiego w dobie średniopolskiej (XVI w.). Z tym okresem kojarzymy przede wszystkim słownictwo dotyczące kuchni, ale równie wiele przykładów odnosi się do budownictwa, sztuki czy rozrywki.
  • Ostatnia trójka rzeczowników pochodzi z doby nowopolskiej (1772-1939; granice, oczywiście, są umowne). Do polszczyzny trafiły one z języka angielskiego: dwa pierwsze w oryginalnym kształcie, który jest przyczyną ich nieodmienności w polszczyźnie. Rzecz jasna, język angielski jest tu tylko pośrednikiem:
    igloo pochodzi z języka angielskiego, dwa pozostałe rzeczowniki – z języków indyjskich. Polszczyzna przyjęła te rzeczowniki po tym jak pojawiły się one w Europie, w związku z podróżami i wyprawami geograficznymi.

Facebook aleklasa 2

Zobacz:

Jak powstawał język polski?

Język polski na tle innych języków słowiańskich.

1. Do jakiej grupy językowej należy język polski? Wymień języki najbliżej z nim spokrewnione.