Moje odczytanie „Balladyny” Słowackiego.

„Balladyna”, jako utwór nowatorski, stwarza trudności w trafnym objaśnieniu jego wymowy, co jest jeszcze bardziej skomplikowane, gdy weźmiemy pod uwagę różnorodność elementów, kształtujących charakter tego niebanalnego dramatu. Jest on bowiem, wbrew pozorom, utworem enigmatycznym „pełnym niedocieczonego wątku”, co stwierdził sam poeta, przyznając, że ukrył w „Balladynie” „dziesięć tysięcy celów – i tyleż prawie narzędzi”. Moim zdaniem „Balladyna” jest przede wszystkim tragedią jednostki, konfliktem psychologicznym, dramatem sumienia. Tragizm bohaterki nie polega tu jednak na konieczności opowiedzenia się za jakąś ideą, na wyborze „lepszego dobra”. Jest to nade wszystko tragedia oparta na immoralistycznym podejściu bohaterki do otaczającego ją świata, dążeniu do zburzenia funkcjonujących w społeczeństwie norm poprzez niemoralne postępowanie. „Balladyna” ukazuje zatem tragedię której źródeł należy szukać w psychologicznym niepokoju bohatera, ale niepokoju o zabarwieniu zdecydowanie ujemnym, wywołanym ambicją w najbardziej negatywnym znaczeniu tego słowa; niepokoju, który wyciszyć może tylko osiągniecie najwyższych zaszczytów. Realizacja tych pragnień zmusza bohaterkę do czynów, niejako wynikających z siebie, trudno zatem mówić o wyrafinowaniu Balladyny.

Pierwszy krok ku władzy, czyli pierwsza zbrodnia (wywołana zresztą spontaniczną reakcją – gniewem na siostrę) nie stała się, wbrew oczekiwaniom zabójczyni, drogą do szczęścia, utożsamianego z potęgą rządów. Wszystkie następne zbrodnie znajdują usprawiedliwienie w tej pierwszej, są jej naturalnym następstwem, ale naturalnym dla czytelnika, a nie dla Balladyny, której kompleksy, rozterki i apatia miały na zawsze zblednąć w blasku zamkowych komnat. Nie traktowałabym jednak głównej bohaterki jako naiwnej, nieczułej na nic, nie znającej granic okrucieństwa, despotki. Istota jej tragizmu tkwi w świadomości, dojrzewającej w miarę rozwoju sytuacji i osiągającej apogeum w scenie finałowej, gdy Balladyna trzykrotnie przyznaje, iż jest winną śmierci. Trudno pogodzić się z opinią, że „wyrzuty sumienia są tylko szczegółem pogłębiającym psychologiczną charakterystykę bohaterki”. Gdyby nie owe wyrzuty, Balladyna nie byłaby postacią tragiczną, gdyż sama śmierć, bez świadomości klęski moralnej, która niemalże doprowadza ja do obłędu, nie oddawałaby w pełni jej katastrofy życiowej. W tym świetle postać Balladyny jest zdecydowanie bardziej tragiczna od osoby Konrada Wallenroda, aktywizowanej przez szlachetne ideały. Śmierć Konrada była oczywistą konsekwencją wyboru, uwieńczeniem działań, jego klęska szła w parze z triumfem ideałów, tym większym, że pozostawił on pewność, iż „pieśń ujdzie cało”. W przypadku Balladyny porażka nie została powetowana najdrobniejszą zasługą. Bohaterka umarła w chwili, gdy osiągnęła już wszystko, obarczona świadomością etyczną, bezlitośnie obnażającą przed nią skutki jej postępków, łącznie ze śmiercią najbliższych. Tragizm bohaterki pogłębia fakt, iż głównym destruktorem jej wielkości jest nieuzasadniona żadnymi wyższymi celami interwencja „osób fantastycznych” i związana z tym niemożność wyboru innej drogi dojścia do władzy, której wyrzec się nie mogła, co wynikało z jej egotyzmu, rozwijanego przez matkę.

Bogactwo psychologiczne utworu nie upoważnia jednak do wyeliminowania innych czynników, wskazujących możliwość odmiennej interpretacji, aczkolwiek można je potraktować jako uzupełnienie wymowy etycznej utworu, funkcjonujące niejako w jej tle. Z tragedią bohaterki pozostaje w ścisłym związku dramat narodu, jednakże stwierdzenie Jarosława Maciejewskiego, jakoby głównym problemem utworu miała być „tragedia losów państwa, o którym decyduje dwoje ludzi” wydaje się nazbyt jednostronne. Oczywiście, nie można całkowicie negować tego stanowiska, chociażby ze względu na obecność w utworze Pustelnika, którego Mieczysław Inglot nazywa „wyrazicielem nowej tradycji, wzorcem nieugiętego patriotyzmu i zwolennikiem sojuszu między szlachtą a ludem”,. Poglądy Pustelnika charakteryzuje idealizacja ludu, a co za tym idzie krytyka ustroju feudalnego, wskazująca na obecność w utworze aluzji o charakterze politycznym, dotyczącym także współczesnej sytuacji w Europie. Nie brakuje także w utworze uwag, odnoszących się do procesów historycznych, których nieodwracalność udowadniają bezskutecznie poczynania Pustelnika i Kirkora, dążące do przywrócenia państwu świetności czasów Popiela.

Niewybaczalne byłoby pominięcie roli elementów ludowych m.in. przyrody. Przyroda jest bowiem składnikiem baśniowości, mającym niebagatelny wpływ na rozwój wypadków. Jest ona rzecznikiem ludzi, a jednocześnie, jako posłuszna prawom Boga, może staś się egzekutorem jego sprawiedliwych wyroków. Tak rozumieć można sens sceny filmowej, w której piorun, niczym symbol najwyższej sprawiedliwości, dosięga zbrodniarkę.

Należy pamiętać jednak, że Balladyna zaaprobowała wyrok, więcej – sama przyznała się do winy, gotowa na przyjęcie kary, jakby przecząc własnym słowom, iż „są zbrodniarze wyżsi na wyrok, święci jak ołtarze, niedosięgnienie”. Nie należy przy tym zapominać o znamiennych słowach Goplany, wypowiedzianych w chwili pożegnania:

„Poplątałam ludzkie czyny
Tak że Bodu mścicielowi
Trzeba wziąć grom i upuścić
Na ludzkie dzieła i winy”.

Piorun pochodzi od Boga, ale Goplana zaznacza także swój wpływ na ostateczny kształt kary. (Po jej pożegnaniu pozostaje na niebie chmura, z której spada grom). Ów kontrowersyjny piorun jest, w moim przekonaniu, wypadkową trzech wymiarów sprawiedliwości: Boga, ludu, którego pośrednikiem jest przygoda, i prawa.

Niezmiernie istotną sprawą, modyfikującą obraz dramatu jest podporządkowanie wydarzeń igraszce poetyckiej, literackiej fantazji, wykrzywienie go ariostyczną ironią, co powoduje dychotomiczną wymowę utworu. Ironia uwidacznia się najwyraźniej, gdy „ideał sięga bruku”. Powoduje to Trawestację utworu, a jednocześnie sublimacje przyziemności. Ta ambiwalentność powadzi do zakwestionowania sensowności świata, bieg wydarzeń jest bowiem dziełem przypadku, odrzucone jest życiowej prawdopodobieństwo, co nadaje „Balladynie” kształt tragikomedii. Jednakże ów zabieg powoduje często brak jednoznaczności w rozszyfrowaniu kwintesencji, zatracenie wymowy poszczególnych epizodów. Wydaje mi się, iż poeta rozsmakował się zbytnio w owych „świtło-cieniach”, przysłaniających wizję świata, co sprawia, że utwór odbiera się z mieszanymi uczuciami. Stąd wymowna opinia E. Dembowskiego, który ubolewa, iż „obrazy stworzone przez siebie, ubarwione tęczowymi najjaskrawszej wyobraźni promieniami, sam wieszcz niszczy samowolnie, kapryśnie przedstawieniem ich ironii”.

Absurdalny charakter wydarzeń ma związek z licznymi zapożyczeniami, przede wszystkim zaś z Szekspira, co zostało nawet określone „zabawą w Szekspira”. Słowacki wstąpił na wyżyny literatury, jakby chciał udowodnić swoja równość z wielkim dramatopisarzem. I rzeczywiście studium zabójstwa, jakie ukazał w „Balladynie”, niewiele ustępuje psychologicznej analizie morderstwa Makbeta.

Postacie w „Balladynie” są ubogie, bez problemu można przyporządkować im określoną grupę cech. Kirkor to rycerz – rewolucjonista, Wdowa – prosta kobiecina, kochająca swoje córki, zaś Alina idealna córka i siostra, która jednak nie potrafi pozyskać sobie sympatii czytelnika.
Do postacie, które autor traktuje w ironiczny sposób, i to zupełnie z innych powodów, należą Grabiec i Filon. Obaj są naiwni i zabawni – Grabiec poprzez swoje prostactwo i umiłowanie trunków, Filon przez romantyczną płomienność, która wzbudza w nim miłość nawet do zmarłej.

„Balladyna” ukazuje ironiczny stosunek Słowackiego do tradycji literackiej, co związane jest z przemieszaniem rodzajów literackich – zaprzeczeniem klasycznej konwencji.

Pozwoliło to stworzyć dramat ze wszech miar romantyczny, śmiały w treści i formie. Utwór mógł mieć zatem ogromne znaczenie w dobie romantyzmu, ponieważ przełamywał swym nowatorstwem pewne przestarzałe zasady.

Jednakże, rozpatrując sens „Balladyny” ze współczesnego punktu widzenia, nasuwa się zastrzeżenie co do celowości wprowadzenia do utworu owego „ariostycznego uśmiechu”, który, jak mi się wydaje, doprowadził do deprecjacji świetnego dramatu psychologicznego, jakim przede wszystkim jest „Balladyna”.

Zauważył to już współczesny Słowackiemu Dembowski, stwierdzając iż „ironia samego siebie posunięta jest do takiej ostateczności, że wykazuje cała „Balladynę”, jako żart, jako igraszkę, zabawkę fantazji wieszcza, a tak niszczy cały zachwyt, jaki z niej przejść może na czytelnika”.

Zobacz:

Balladyna Juliusza Słowackiego

Balladyna to dramat fantastyczny o magii i uroku władzy (rozprawka).

Balladyna – bohater literacki