Zbigniew Herbert

U wrót doliny

Po deszczu gwiazd
Na łące popiołów
zebrali się wszyscy pod strażą aniołów

z ocalałego wzgórza
można objąć okiem
całe beczące stado dwunogów

naprawdę jest ich niewielu
doliczając nawet tych którzy przyjdą
z kronik bajek i żywotów świętych

ale dość tych rozważań
przenieśmy się wzrokiem
do gardła doliny
z którego dobywa się krzyk

po świście eksplozji
po świście ciszy
ten głos bije jak źródło żywej wody

jest to jak nam wyjaśniają
krzyk matek od których odłączają dzieci
gdyż jak się okazuje
będziemy zbawieni pojedynczo

aniołowie stróże są bezwzględni
i trzeba przyznać mają ciężką robotę

ona prosi
– schowaj mnie w oku
w dłoni w ramionach
zawsze byliśmy razem
nie możesz mnie teraz opuścić
kiedy umarłam i potrzebuję czułości

starszy anioł
z uśmiechem tłumaczy nieporozumienie

staruszka niesie
zwłoki kanarka
(wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej)
był taki miły – mówi z płaczem
wszystko rozumiał
kiedy powiedziałam –
głos jej ginie wśród ogólnego wrzasku

nawet drwal
którego trudno posądzić o takie rzeczy
stare zgarbione chłopisko
przyciska siekierę do piersi
– całe życie była moja
teraz też będzie moja
żywiła mnie tam
wyżywi tu
nikt nie ma prawa
– powiada –
nie oddam

ci którzy jak się zdaje
bez bólu poddali się rozkazom
idą spuściwszy głowy na znak pojednania
ale w zaciśniętych pięściach chowają
strzępy listów wstążki włosy ucięte
i fotografie
które jak sądzą naiwnie
nie zostaną im odebrane

tak to oni wyglądają
na moment
przed ostatecznym podziałem
na zgrzytających zębami
i śpiewających psalmy

 

Czesław Miłosz

Piosenka o końcu świata

W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.

W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.

A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.

Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

Motyw apokalipsy, Sądu Ostatecznego, końca świata zyskał wiele literackich realizacji, a te dwie wizje dwóch największych polskich wieszczów współczesnych są skrajnie różne. Łączy je to, że są to dwa wiersze – reportaże z dnia końca świata, że obaj poeci śledzą i relacjonują zdarzenia tego dnia, oddają atmosferę, zestawiają obrazy, opisują zachowania ludzi.

  • W wizji Herberta wszystko odbyło się zgodnie z opisem biblijnym („po deszczu gwiazd/ na łące popiołów”) – i obserwujemy już ciąg dalszy zdarzeń, po apokalipsie. Sceneria jest tu pełna grozy, zdominowana przez ból, rozstanie, lęk, cierpienie.
  • Inaczej u Miłosza: trwa zwykły dzień, wypełniony słońcem i spokojem. Wszystko toczy się swoim trybem, nikt nie zauważa „ostateczności” tego dnia. Wiersz nazywa się piosenką o końcu świata – nie pieśnią, nie hymnem, nie larum. Innego końca świata niż taki zwykły, spokojny dzień nie będzie – zapowiada prorok przeistoczony w staruszka podwiązującego pomidory.

    Dlaczego Miłosz zakłada taką nietypową wersję zdarzeń? Większość interpretacji postrzega to jako przestrogę moralną: po prostu Dzień Sądu nadejdzie bez żadnych znaków, głosów, uprzedzeń. W związku z tym człowiek powinien żyć tak, by Sąd mógł zastać go w każdej chwili – winien żyć zgodnie z prawami etyki, a wówczas obojętne będzie, kiedy nastąpi apokalipsa. Jest to zatem swoista realizacja przestrogi biblijnej: nie znasz dnia ani godziny, lecz przekształcona w obraz pełen spokoju i harmonii.

    Ów niemal szczęśliwy wymiar wizji Miłosza też ma swój cel: poeta zakłada pewną bezbolesność końca świata, może nawet jego niezauważalność. Właściwie wszystko dzieje się dalej – wiersz ogarnia rozmaite niuanse istnienia: i rybaka, i pijaka, i młodość, i starość, i miłość, i narodziny. W zasadzie nie ma tu tylko śmierci, ale „innego końca świata nie będzie”, a więc nie ma się czego bać, nie nastąpi nic niezgodnego z naturą, wystarczy żyć etycznie.

  • U Herberta wszystko jest niezgodne z naturą. Te same kobiety, ten sam motyw pracy, starości, miłości – zostały zbrodniczo wyrwane ze swojego miejsca. Są tu też dzieci – odrywane od matek. Jest przywiązanie do ziemskiego życia i jego drobiazgów, które musi zostać zerwane. Aniołowie przeistaczają się w urzędników, strażników; ludzie – w transport więźniów. To wizja przerażająca, przywodząca na myśl obozy koncentracyjne, eksponująca podmiotowość i upokorzenie człowieka w relacji z wyższą instancją – nie tyle z Bogiem, którego tu nie ma, ile z organizacją Boskiego porządku.
    Wiersz Herberta jest okrzykiem egzystencjalnego buntu przeciw sytuacji człowieka, choćby jego niewiedzy o własnym losie.
  • Wiersz Miłosza jest raczej wyrazem uspokojenia i ufności w harmonię istnienia.

 

Bardzo ważne wiersze:

  • Czesław Miłosz
    • Lektury
    • Piosenka o końcu świata
    • Oeconomia divina
  • Zbigniew Herbert
    • Domysły na temat
    • Barabasza
    • U wrót doliny
    • Homilia
  • Jan Twardowski
    • Suplikacje
    • Wygnani
    • Śpieszmy się

Facebook aleklasa 2

Zobacz:

Zbigniew Herbert – U wrót doliny

Dokonaj interpretacji wiersza Zbigniewa Herberta U wrót doliny

Czesław Miłosz – Piosenka o końcu świata

Piosenka o końcu świata Miłosza – praca domowa

Jak przedstawiony jest koniec świata w wierszu Miłosza Piosenka o końcu świata?

Czesław Miłosz – Piosenka o końcu świata (interpretacja)