Do literatury polskiej wniosła prawdziwie europejski powiew emancypacji. Wyzwolona z krępującej władzy konwenansu, gruntownie wykształcona, błyskotliwie inteligentna pisała o kobietach bez pruderii, odważnie i szczerze.

Wyniesiony z moderny kult dla estetyzmu, indywidualizmu i mrocznego psychologizmu pozwolił jej stworzyć przebogatą galerię kobiecych postaci wyróżniających się zarówno zewnętrzną urodą , jak i głębokim, naznaczonym komplikacjami życiem psychicznym. Nałkowska śledzi przenikliwie dramaty, rozczarowania i klęski swoich bohaterek. Eksponuje w ich losach ów ponury „demonizm egzystencji” (określenie Bruno Schulza), który jest nieuchronną konsekwencją wzajemnego przenikania dwóch tak różnych światów i kobiecego, i męskiego. Sama doświadczyła go niejednokrotnie.

 

Życie Zofii Nałkowskiej

nie było łatwe, chociaż z pozoru mogło wydawać się bardzo emocjonujące i urokliwe. Należała do tak zwanych osób publicznych, które budziły ciekawość całej stolicy. Bywała wszędzie, gdzie bywać wypadało, zwłaszcza, gdy po rozwodzie z pierwszym mężem Leonem Rygierem związała się z legendarnym działaczem piłsudczykowskim, dowódcą Legionów, Janem Gorzechowskim. Uczestniczyła więc w oficjalnych nurtach i dyplomatycznych przyjęciach. Widywano ją na ważniejszych premierach teatralnych. W warszawskich kręgach zyskała w rezultacie opinię snobki, kobiety pustej, frywolnej, łasej na męskie komplementy. Każdy, kto miał okazję poznać ją nieco bliżej, szybko uświadamiał sobie, że krążące plotki niewiele mają wspólnego z rzeczywistym wizerunkiem pisarki. Tak oto wspominają autorkę Granicy ci, którzy zetknęli się z nią niejeden raz:

Ze wspomnień wyłania się portret kobiety w każdym calu – pięknej, inteligentnej, wykształconej, a przy tym bezpretensjonalnej, rzeczowej i poszukującej. Pani Zofia roztaczała wokół siebie jakiś magiczny czar, umiała zjednywać ludzi, sprawiała, że do jej domu chciało się ciągle przychodzić z nadzieją na interesującą konwersację i urok obcowania z nietuzinkową osobą. Bywały u niej największe znakomitości: Karol Szymanowski grywał tu na fortepianie, Kaden Bandrowski wzniecał gorące dyskusje polityczne, Kazimierz Wierzyński czytał swoje ekstatyczne wiersze. Bywał tu również cichy i zamknięty w sobie Bruno Schulz, którego przecież dla literatury odkryła Nałkowska – zauroczona lekturą Sklepów cynamonowych!

Do towarzystwa ludzi o najwyższych kwalifikacjach intelektualnych pisarka przywykła od najmłodszych lat. Była przecież córką Wacława Nałkowskiego, znanego uczonego – geografa i jednocześnie postępowego publicysty.

Dom rodzinny stał się miejscem spotkań elity intelektualnej, artystycznej i politycznej. Stąd wyniosła kult dla wiedzy i pogardę dla kołtuństwa, wstecznictwa i klerykalizmu. Ideologicznie dojrzewała w atmosferze haseł rewolucji 1905 roku. Miała wówczas dwadzieścia jeden lat. Polskę niepodległą powitała jako kobieta dojrzała, o ukształtowanych poglądach. Wierzyła wówczas w legendę Legionów i Marszałka. Po przewrocie majowym 1926 doznała dotkliwego rozczarowania ideami piłsudczyków. W latach trzydziestych wraz z lewicowymi literatami protestowała przeciwko prześladowaniu chłopów białoruskich i więzieniu członków Centrolewu w twierdzy brzeskiej. Była już wówczas po rozstaniu ze swym drugim mężem, który właśnie na Kresach Wschodnich sprawował funkcję dowódcy żandarmerii. Czy mogła wcześniej przypuszczać, że tak ironiczny okaże się los? Jednakże z owego rozczarowania, z cierpkiego smaku życia zrodziła się jej najlepsza powieść – Granica – uznana za dzieło pisarskiej dojrzałości.

Dorobek literacki Zofii Nałkowskiej tworzą:

  • powieści m.in. Kobiety, Narcyza, Romans Teresy Hennerrt, Niedobra miłość, Hrabia Emil, Dom nad łąkami, Granica, Niecierpliwi.
  • opowiadania: Moje zwierzęta, Tajemnice krwi, Medaliony
  • dramaty: Dom kobiet, Dzień jego powrotu
  • eseje Widzenie bliskie i dalekie
  • Dzienniki, w tym najbardziej znane Dzienniki czasu wojny

 

Granica

„[…] I rzeczywiście, jest w niej coś absolutnie skończonego – pisze o „Granicy” Ludwik Fryde – jak gdyby doprowadzonego do ostatecznego kresu możliwości twórczych, zrealizowanych i wyczerpanych do dna. Jakaś doskonała bezbłędność, jakieś aż niepokojące wytrzymanie stylu od pierwszej do ostatniej stronicy…”
(Ludwik Fryde)

Jeśli się spojrzy na sam szkielet fabularny utworu, ta niezwykle pochlebna opinia krytyka może nas nieco zdziwić. W końcu mamy do czynienia z klasycznym, „ogranym” literacko schematem trójkąta małżeńskiego.

Nałkowska eksploatuje typowe dla romansu obyczajowego, zużyte i zbanalizowane stereotypy: prostej, naiwnej dziewczyny, panicza – uwodziciela, oszukanej perfidnie żony, odtrąconej kochanki, która planuje okrutną zemstę etc.

Jednak po dokładniejszej analizie okazuje się, że Granica jest powieścią niezwykle skomplikowaną i wieloznaczną. Rangę dzieła dużego formatu nadaje jej nie sam temat, ale sposób jego potraktowania – konstrukcja – która historię rodem z romansu „brukowego” przekształca w opowieść o motywacjach ludzkiego działania i względności wszelkich prawd o człowieku. A zatem wśród wprowadzonych przez autorkę rozwiązań formalnych warto rozpoznać przede wszystkim dwa najważniejsze:

  • Kompozycję klamrowo-retrospektywną
    Układ zdarzeń fabularnych zaczyna się i kończy tym samym akordem – tragiczną, samobójczą śmiercią Ziembiewicza – i to jest owa klamra kompozycyjna, która „spina” całość materii fabularnej.
    W konsekwencji powieść ukazuje życie z perspektywy śmierci, jak gdyby odwija zdarzenia, rekonstruując czas utracony. Ma zatem układ retrospektywny, czyli wspomnieniowy. Efektem tego zabiegu jest przeniesienie punktu ciężkości z fabuły na sferę motywacji i przeżyć postaci. Narrator nie pragnie zainteresować czytelnika akcją, bo prezentuje jej finał już na wstępie, pragnie dotrzeć do genezy zjawiska, odpowiedzieć na pytanie, jak doszło do tak drastycznej sytuacji?
  • Narrację z perspektywy postaci
    Autorka rezygnuje w znacznej mierze z narratora wszechwiedzącego, oddając głos swoim bohaterom. W rezultacie tę samą sprawę oglądamy z kilku różnych stron, z punktu widzenia poszczególnych postaci.
    Krzyżują się więc w powieści przeróżne opinie, nierzadko bardzo odległe od siebie lub kompletnie sprzeczne. Postępowanie Zenona Ziembiewicza otrzymuje przeróżne kwalifikacje.

On sam nie ma sobie nic do zarzucenia. Sądzi, że wobec dziewczyny z innej niż on sfery, inaczej zachować się nie mógł. Elżbieta krytycznie ocenia męża, ale również próbuje go zrozumieć. Najbardziej pokrzywdzona, oszukana czuje się Justyna. Który sąd jest prawdziwy, bardziej obiektywny? Czy człowiek jest w stanie na tyle zdystansować się wobec siebie, że potrafi zdobyć się na właściwą samoocenę? Czy sąd innych jest bliższy prawdzie? Otoczenie przecież zna jedynie ostateczne fakty, nie przygląda się motywacjom ani emocjom, które towarzyszą naszemu działaniu.

Wprowadzona przez autorkę strategia narracyjna polegająca na relacji z perspektywy postaci pozwala na postawienie zasadniczej kwestii: jacy jesteśmy? Czy tacy, jakimi postrzegamy siebie sami, czy też tacy, jakimi widzą nas inni?

Czy człowiek jest „sam dla siebie miarą rzeczy, wystarczającym kryterium sądu o świecie”, czy też ulega pewnym wpływom zewnętrznym, których w samoocenie nie bierze pod uwagę? Wreszcie, kim jest człowiek: fenomenem czy schematem? Czymś niepowtarzalnym, jedynym czy podobnym do tych wszystkich, którzy znaleźli się w podobnym miejscu, sytuacji, uwarunkowaniach społecznych? Czy pan X lub Y zachowałby się tak samo na miejscu Ziembiewicza?

Uwaga
Granica nawiązuje do doświadczeń eksperymentalnej prozy awangardowej spod znaku Marcela Prousta i Jamesa Joyce’ a. Kontynuuje również tradycję powieści realistycznej, której patronują Balzac, Flaubert, Mann. Sytuuje się zatem na przecięciu tradycji i awangardy.

Sens tytułu jest wieloznaczny. Analizując materię powieściową można mówić o:

  • granicy społecznej – oddzielającej od siebie dwa światy – ludzi bogatych i biednych. Symbolizuje ją kamienica pani Kolichowskiej, gdzie mieszka zamożne mieszczaństwo i biedota miejska („ci, spod podłogi”)
  • granicy moralnej – jej kryterium staje się krzywda drugiego człowieka. Ziembiewicz przekracza ją dwukrotnie: poprzez romans z Justyną i poprzez wydanie decyzji strzelania do manifestujących robotników
  • granicy poznania – eksponuje ją dyskusja między Karolem Wąbrowskim a księdzem Czerlonem
  • granicy między prawdą subiektywną a prawdą obiektywną.

 

***

Wszystkie postawione dotąd kwestie koncentrują się wokół postaci głównego bohatera. Zenon Ziembiewicz funkcjonuje w powieści w dwóch zasadniczych rolach: jako osoba prywatna, uwikłana w nonsens i jako osoba publiczna – redaktor „Niwy”, a potem prezydent miasta zobligowany do podejmowania ważnych decyzji. Ról tych nie sposób od siebie oddzielić, gdyż przenikają się wzajemnie w bardzo wyraźny sposób. Coraz wyższe szczeble kariery, jakie pokonuje Zenon, powodują, że znajomość z Justyną zaczyna być w jego mniemaniu nie niemoralna, lecz kłopotliwa. To, co wypadało paniczowi z Boleborzy czy młodemu studentowi, nie przystoi prezydentowi miasta – romans z córką kucharki kompromituje i ośmiesza. Dlatego nakłania Justynę do usunięcia ciąży, w duchu przekonany o tym, że zachowuje się właściwie.

Romans z Justyną udawania, że człowiek jest tylko schematem. Ziembiewicz powtarza przecież boleborzański model postępowania ojca, który wikłał się w liczne miłostki ze służącymi.

Chociaż Zenon zachowywał krytyczny dystans wobec romansów ojca, sam nie ustrzegł się podobnego w gruncie rzeczy zachowania. Środowisko, w którym wyrósł, panujące w nim stereotypy myślowe, konwencje obyczajowe, wreszcie stanowisko, które zajmował, zdeterminowały jego działania.

Również decyzje Zenona podejmowane w planie działalności publicznej prowadzą do podobnych wniosków. Tak zwana kariera staje się przecież drogą moralnych kompromisów. Radykalizujący student zacznie pisać artykuły przemilczające drażliwe kwestie, gdy zabraknie mu pieniędzy na dalszą naukę. Po studiach zrobi błyskotliwą karierę kosztem ustępstw na rzecz bogatych sfer artystyczno-ziemiańskich. Będzie korzystał z dobrodziejstw awansu, tworząc wokół siebie system mistyfikacji i samousprawiedliwień. Nie przyjmie do wiadomości pogłosek o torturowaniu więźniów politycznych ani o tym, że „Niwa” nie jest pismem bezpartyjnych, ale narzędziem „walczących” klerykałów i konserwatywnych sfer ziemiańskich. Zagłuszy swoje sumienie, wyznając utopijne idee społeczne. Będzie przekonywał, że konflikty da się zażegnać poprzez budowę pijalni mleka i domów dla robotników. W końcu lewicowy niegdyś student stanie się po części sprawcą masakry manifestujących robotników.
Miejsce, w którym żyjemy, rola społeczna, stanowisko, stereotypy myślowe decydują o naszym postępowaniu.

Człowiek jest tylko schematem. Ta prawda dotyczy głównego bohatera powieści i wszystkich ludzi, którzy znaleźli się w podobnych uwarunkowaniach społecznych. Zatem, jacy jesteśmy?

Czy człowiek, który idzie drogą moralnych kompromisów i nie ma sobie nic do zarzucenia, jest w stanie obiektywnie się ocenić, być sam dla siebie miarą rzeczy?

Zasadnicze pytanie powieści nie uzyskuje jednoznacznej odpowiedzi. Pojawia się jedynie indywidualna odpowiedź bohatera, który próbuje wytłumaczyć sobie przyczyny własnej klęski. Przyznając się do porażki, stwierdza:
„Jest się takim, jak myślą ludzie, nie jak myślimy o sobie my, jest się takim, jak miejsce, w którym się jest…”.

Słowa te, stanowiące główną tezę Granicy, wyrażają przekonanie o wyższości prawdy społecznej nad prawdą subiektywną. Jesteśmy tacy, jak nas postrzega otoczenie, ale w formułowaniu opinii na temat człowieka nie można zignorować również prawdy subiektywnej.

Sama autorka nie staje po niczyjej stronie, żadnej z postaci nie obdarza większą lub mniejszą sympatią. Kreśli wizerunki wielowymiarowe, niejednoznaczne. W postaci, które budzą u większości krytyczne odczucia, stara się poszukiwać również dobrych cech (podkreśla np. miłość Zenona do matki, opiekę nad obłąkaną Adelą itp.). Z bohaterów „pozytywnych” wydobywa przywary (np. oschłość, chimeryczność Elżbiety uchodzącej za rozsądną, pełną wdzięku kobietę). Przyznaje im prawo do subiektywnego osądu zjawiska, ale jednocześnie wprowadza szereg subiektywnych ocen ludzi o nich samych.

Nałkowska, zdając sobie sprawę z relatywności wszelkich prawd o człowieku, sugeruje jednak, że prawda „zewnętrzna” jest trwalsza od tej subiektywnej. Wystarczy, że zabraknie człowieka, a pozostaje po nim jedynie opinia otoczenia, nierzadko zwykła plotka.

 

Medaliony

Po wojnie Nałkowska pracowała w Komisji do Badań Zbrodni Hitlerowskich. Zwiedzała tereny byłych obozów koncentracyjnych, by poznać prawdziwe rozmiary faszystowskiego ludobójstwa:

„Nałkowska narzuciła w zeszycie szkic sytuacyjny pałacu, spichrza, lasku, gdzie były groby masowe, położenie baraków i pieca krematoryjnego. Mimo pozornego spokoju, widać było na jej twarzy i w sposobie zadawania pytań wyraz coraz bardziej pogłębiającego się wstrząsu psychicznego…”
(Wacław Barcikowski)

„Wracała z tych wypraw prawdziwie zdruzgotana moralnie. […] Byłem świadkiem jej powrotów, jej milczenia, jej zgrozy. Mówiła skąpo o zwiedzanych obozach. Raz tylko powiedziała twardo, tak mniej więcej, że my wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co się stało. I tylko ci są w porządku, co tam zginęli…”
(Jerzy Zawieyski)

Literackim efektem pracy w Komisji do Badań Zbrodni Hitlerowskich był tom opowiadań Medaliony, który w twórczości Nałkowskiej zajął miejsce całkowicie odosobnione. Zaskoczył krytykę i czytelników całkowicie odmienna poetyką. Autorka Granicy, niekwestionowana dotychczas mistrzyni introspekcji, drążąca ludzkie wnętrze aż do dna posłużyła się tym razem formą dokumentu. Zrezygnowała z analizy psychologicznej, z autokomentarza, z ferowania ocen. Oddając głos swoim rozmówcom – ofiarom wojny, nadała opowiadaniom kształt sprawozdania z procesu sądowego bądź zeznania świadków. Chciała, by fakty mówiły same za siebie.

Opowiadania prezentują przeróżne warianty wojennego losu napiętnowanego tragizmem: ucieczkę z transportu (Przy torze kolejowym), śmierć głodową i kanibalizm (Dno), zmuszanie kobiet do wielogodzinnego stania na łące, gdy w obozie przeprowadzono dezynfekcję (Wiza), prace w krematorium przy paleniu trupów (Człowiek jest mocny), zagładę getta żydowskiego (Kobieta cmentarna), ukrywanie się Żydów przed Niemcami (Dwojra Zielona), los dzieci w Oświęcimiu, skazywanych na śmierć, jeśli nie miały odpowiedniego wzrostu (Dorośli i dzieci w Oświęcimiu). Relacje świadków odsłaniają fizyczny ogrom zbrodni ludobójstwa, bestialstwo oprawców, haniebne procedery, m.in. proces produkcji mydła z ludzkiego tłuszczu i abażurów z ludzkiej skóry (Profesor Spanner). Są również świadectwem spustoszenia ludzkiej psychiki. Młody gdańszczanin opowiadający o instytucie Spannera wyraża podziw dla niemieckiej gospodarności: „Niemcy potrafią zrobić coś z niczego”, gdzie „coś” oznacza mydło, a „nic” ludzkie ciało. Kobieta cmentarna beznamiętnie i wrogo relacjonuje historie Żydów ginących w gettcie, gdyż uległa kłamstwom niemieckiej propagandy. Dwojra Zielona – Żydówka, która przez długie miesiące ukrywała się na poddaszu i w ten sposób ocalała z holocaustu, mówi szeptem, jakby cały czas miała poczucie osaczenia i zagrożenia.

Spisane przez autorkę relacje są hołdem złożonym ofiarom faszyzmu. Tak jak medaliony (zdjęcia nagrobkowe) mają za zadanie utrwalić pamięć tych, którzy odeszli, tak zbiór opowiadań – medalionów ma upamiętnić ludzi, których pochłonął ogień historii. W owej próbie ocalenia przed zapomnieniem tkwi właśnie Nałkowska – wrażliwa kronikarka ludzkich dramatów.

Zobacz:

Zofia Nałkowska

Granica – Zofia Nałkowska

 

Portrety kobiece w Granicy Zofii Nałkowskiej

Granica Nałkowskiej Zofii

Zdefiniuj Granicę Zofii Nałkowskiej jako powieść społeczną

Medaliony Zofia Nałkowska

Omów kompozycję Medalionów Zofii Nałkowskiej

Wyjaśnij genezę i znaczenie tytułu oraz motto utworu Zofii Nałkowskiej pt. Medaliony

Zaprezentuj kompozycję powieści Zofii Nałkowskiej pt. Granica