Bogumił i Barbara – główni bohaterowie „Nocy i dni”, dwie odmienne postawy wobec życia.

Bogumił i Barbara – główni bohaterowie Nocy i dni. Czy aby na pewno? Nie do końca zgadzam się z twierdzeniem zawartym w temacie. Nie mam bowiem wątpliwości, że z tych dwojga postaci to właśnie pani Niechcicowa wyraźnie wysuwa się na plan pierwszy. To jej narrator poświęca najwięcej uwagi. Bogumił interesuje go w stopniu znacznie mniejszym. Wynika to zresztą również z odmiennego sposobu charakteryzowania tych bohaterów. O ile Barbara zostaje ukazana dzięki swoim myślom, za pomocą bogatego świata własnych przeżyć, wewnętrznych refleksji, rozterek, wątpliwości i analiz, o tyle Bogumiła poznajemy w konkretnych sytuacjach, dzięki jego zachowaniu, działaniu. Warto w tym miejscu zaznaczyć, jak niesłuszne wydają się obiegowe opinie o tradycyjnej, dziewiętnastowiecznej, „przezroczystej” narracji w Nocach i dniach. W rzeczywistości wielokrotnie mamy tu do czynienia z mową pozornie zależną – narrator chętnie i często przyjmuje punkt widzenia Barbary. Dzięki temu w dużej mierze oglądamy świat jej oczyma, a to ma zasadnicze znaczenie dla odbioru powieści. Być może, dla zrównoważenia tego wrażenia narrator konsekwentnie mówi o bohaterce jako o pani Barbarze, stwarzając między sobą a nią pozorny dystans. Ma to zresztą dalsze konsekwencje. Dąbrowska pokazuje przede wszystkim zwykłość życia. Noce i dnie nie są powieścią złożoną z sensacyjnych faktów i gwałtownych zwrotów akcji. Fabuła toczy się niespiesznie, ukazując to, co codzienne i zwyczajne. Dokładnie tak, jak widziała te wydarzenia Barbara: „Wszystko mija, a nic się, nic się nie zmienia. Po złotym tle wciąż płyną szare obłoki…”.

Wspomniany już zabieg artystyczny, polegający na charakteryzowaniu Barbary przez opisywanie jej myśli, a Bogumiła przez działanie, znakomicie współgra z charakterem obojga postaci. Niechcicowa to przecież typowa introwertyczka. Zamknięta w sobie, zainteresowana wyłącznie swoimi myślami i uczuciami, żyjąca w świecie wyobrażeń, marzeń, ideałów, do których nie dorasta codzienna rzeczywistość. Nie dorasta albo może nie potrafi tej rzeczywistości właściwie ocenić – i docenić. Polska pani Bovary, jak się ją często określa, jest nieustannie niezadowolona, zawiedziona i w związku z tym dręczy nie tylko siebie, lecz przede wszystkim swoich najbliższych.

Bogumił to z kolei typ ekstrawertyka. Uczciwy, dobry człowiek, który szybko zjednuje sobie sympatię innych i staje się dla nich autorytetem. Jest otwarty na świat i innych ludzi, towarzyski i aktywny. Nie znosi nudy, sytuacji, kiedy nie ma nic do roboty. Realizuje się przez konkretne działania, codzienne i przyziemne. Bogumił odnajduje w nich jednak wyższy sens. Któregoś razu stwierdza, że w ten sposób „robi swoją historię”. Takich przemyśleń nie odnajdziemy jednak w powieści wiele. Niechcic bowiem nie analizuje rzeczywistości jak Barbara, nie zastanawia się nad jej sensem, nie snuje refleksji. Nie potrafi ubrać w słowa swoich przeżyć czy myśli, zresztą nie lubi o nich mówić. Po prostu działa. Jest urodzonym optymistą, choć ten jego optymizm Barbara nazywa czasem, nie bez racji, lekkomyślnością. Bogumił cieszy się każdym dniem, stara się czerpać z życia jak najwięcej radości. Tę zaś daje mu rodzina i praca, które są dla niego źródłem spokoju, wewnętrznego ładu, a zarazem bodźcem do wszelkiego działania. Wszelkie przeciwności losu, kłopoty i troski przyjmuje ze spokojem i pogodą ducha. Cechuje go wewnętrzna harmonia, której brakuje Barbarze.

Dla niej bowiem charakterystyczna jest nieustanna niepewność czy raczej nieufność wobec życia. Bohaterka to uosobienie „wiecznego zmartwienia”. Wszystkie pomysły i plany Bogumiła przyjmuje z rezerwą, nie wierzy w ich realizację, zamęcza siebie i męża wizjami katastrofy finansowej. Nawet jeśli coś się udaje, potrafi znaleźć powód, by nie cieszyć się tym do końca. Przesadnie podejrzliwa, nieustannie się boi. Można powiedzieć, że Barbara to osoba rozchwiana emocjonalnie, nieprzewidywalna. Jest niecierpliwa i kapryśna, zupełnie jak Emma Bovary z powieści Gustawa Flauberta. Tę niespokojność Barbary czy może nawet neurotyczność widać choćby w jej stosunku do Tomaszka. Gani go, a za chwilę przytula i wypłakuje mu się w ramię. Krzyczy i za moment go przeprasza. To nie tylko niekonsekwencja wychowawcza. To raczej widoczne oznaki wewnętrznego nieuporządkowania czy może nawet chaosu, który ją dławi.

Bogumił i Barbara to małżonkowie, którzy nieustannie się rozmijają. Jakoś nie potrafią się spotkać. Widać to wyraźnie choćby w ich stosunku do tytułowych „nocy i dni”. „Dzień” to czas pracy, czas codziennych zajęć. „Noc” – czas odpoczynku, wytchnienia, ale też czas miłości. We wszystkich tych sferach postaci nie potrafią się porozumieć. Bogumił żyje w swoim własnym świecie, pełnym zwykłych zajęć, codziennych obowiązków. Zatapia się w tej codzienności, w „swojej historii”. Polityka czy wielka historia właściwie nie mają do jego świata dostępu. Być może, to również skutek pewnego rozczarowania. Wiemy przecież, że Niechcic jako kilkunastoletni chłopiec brał udział w powstaniu styczniowym, po którym jego rodzinie zabrano majątek, a jego samego skazano na wieloletnią tułaczkę.

Przez to zamknięcie w codzienności Serbinowa Barbara uważa Bogumiła za człowieka ograniczonego, który nie dostrzega innych aspektów życia. Niechcicowej nie wystarcza to, co prozaiczne, oczywiste, codzienne. Nie czuje potrzeby wykonywania zwykłych obowiązków, nie lubi pracy gospodarskiej, zajmowania się własnym domem. Nieustannie tęskni do lepszego, w jej mniemaniu, świata, w którym jest miejsce na wzniosłe przeżycia, na sztukę czy działalność społeczną. Pozbawiona tego wszystkiego, staje się powoli prowincjuszką, a to uważa za największy dyshonor. Jej pragnienia, marzenia i ideały pozostają niespełnione. Oczywiście zasadniczym powodem tego niespełnienia jest zawiedziona miłość. Bogumił nie jest w stanie dać jej takiego uczucia, jakiego oczekuje, o jakim marzyła. Niechcicowa pragnie miłości idealnej, doskonałej, romantycznej, a jej mąż kocha ją w sposób zwykły, można powiedzieć: przyziemny, naturalny, szczery. Barbara do końca swego życia wspomina epizod z nenufarami i hrabią Toliboskim, który wydaje jej się wzorem idealnego mężczyzny i ko­chanka. To oczywiście tylko mit przeszłości czy może mit pierwszego, niespełnionego uczucia. Wiemy przecież, że ­Toliboski ożenił się z brzydką, ale bogatą panną Narecką, i to bynajmniej nie z powodu wielkiego, romantycznego uczucia.

Małżeństwo Barbary i Bogumiła nieustannie się ze swoją miłością zmaga. Ona wyrzuca sobie, że nie jest w stanie pokochać męża, choć jest człowiekiem poczciwym, dobrym i godnym miłości. On kocha ją, ale nie potrafi zrozumieć, a nawet po prostu odkryć jej oczekiwań i pragnień. Pojawiają się rozczarowania i frustracje – z obu stron. Bogumił, który niewiele wymaga od życia, nie wymaga również wiele od swojej żony – „to, że istniała na świecie, było już dla niego tak dużo”. Także jednak czuje się w tym związku niespełniony, odtrącony. Skoro Barbara nie pozwala mu się do siebie zbliżyć, znajdyje chwilowe zaspokojenie w ramionach innych kobiet. Zaboli to Niechcicową, choć z uwagi na dobre imię i dzieci postanowi nie rozgłaszać tego faktu. Oczywiście niespełniona jest również Barbara. Jej mąż nie potrafi zrozumieć, czego jego żona oczekuje. W jakiejś mierze to oczywiste – Barbara sama nie wie do końca, czego chce. Przede wszystkim jednak świat, za którym tęskni, o którym marzy, jest mu kompletnie obcy. Nie rozumie go, wydaje mu się śmieszny. Może właśnie to boli Barbarę najbardziej. Postać Barbary Niechcicowej można zignorować, wyśmiać, uznać za uosobienie sentymentalnego romantyzmu, neurotyzmu albo po prostu nieprzystosowania do życia. Wydaje mi się jednak, że byłaby to zbyt łatwa interpretacja. Postawa Barbary nie jest, jak sądzę, grą czy egzaltowaną pozą. Jest to raczej skutek głębokich niespełnionych pragnień, kompleksów i urazów uczuciowych, które tkwiły głęboko w jej podświadomości. Jeśli zatem Barbara jest osobą nieprzewidywalną, jeśli sama nie wie, czego chce, i nie potrafi sobie ze sobą poradzić, to nie dlatego, że to natura romantyczna i chimeryczna. Dąbrowska nie przedstawia jej jako karykatury. Przedstawia ją jako postać głęboko tragiczną. Barbarę nieustannie dręczą pytania – i to te najważniejsze, egzystencjalne. Jakie jest miejsce człowieka w świecie? Jak nasze życie ma się do wyobrażeń na jego temat? Czym jest spełnienie? Na ile jesteśmy jednostkami indywidualnymi i możemy ten swój indywidualizm realizować, a na ile jesteśmy cząstkami społeczeństwa, przyjmujemy narzucone nam, wynikające z sytuacji lub okoliczności role? Jaki jest nasz stosunek do czasu, przemijania? Czy przemija wszystko – także uczucia? I „po co to wszystko toczy się, mija”? Te właśnie pytania są, moim zdaniem, najważniejsze w tej staroświeckiej, jak się często uważa, powieści. I one właśnie najdobitniej świadczą o jej wartości.

Zobacz:

Noce i dnie – Maria Dąbrowska

Noce i dnie Marii Dąbrowskiej – polska saga rodzinna

Pan Tadeusz, Nad Niemnem, Noce i dnie – księgi domu polskiego

Noce i dnie – praca domowa