Autor: Gustaw Herling-Grudziński (1919-2000)

  • przed wojną student polonistyki na UW,
  • w 1940 aresztowany przez NKWD przy próbie nielegalnego przekroczenia granicy i skazany na 5 lat łagru,
  • więzień Jercewa pod Archangielskiem,
  • zwolniony po demonstracyjnej głodówce w styczniu 1942 (amnestia dla Polaków),
  • żołnierz armii gen. Władysława Andersa (udział w bitwie pod Monte Cassino),
  • po wojnie: decyzja o emigracji (Londyn, Monachium, Neapol),
  • działalność dziennikarska – współpraca z radiem Wolna Europa i paryską Kulturą,
  • działalność pisarska: szkice, np. książkowy debiut – tom Żywi i umarli (1945), opowiadania, najbardziej znane to Wieża, Drugie przyjście. Dziennik pisany nocą – kolejne tomy obejmujące lata 1971–1988, eseje, np. Godzina cieni.

Epoka
Współczesność: okres powojenny

  • czas rozrachunku z przeżyciami wojennymi i łagrowymi,
  • zimna wojna – niechęć do komunizmu,
  • zwrot ku prozie dokumentalnej.

Dzieło: Inny świat

Inny świat można powiązać z:

  • Dziennikiem roku zarazy Daniela Defoe,
  • Boską komedią Dantego (losy bohatera jak poznawanie kolejnych kręgów piekła),
  • biblijną przypowieścią o synu marnotrawnym (wiążącą się z losami Pamfiłowa z Innego świata i jego syna),
  • Wspomnieniami z domu umarłych (u Grudzińskiego: Zapiski z martwego domu) Fiodora Dostojewskiego,
  • literaturą łagrową: Archipelag GUŁag, Jeden dzień Iwana Denisowicza Aleksandra Sołżenicyna, Opowiadania kołymskie Warłama Szałamowa, Książka o Kołymie Anatola Krakowieckiego, Na nieludzkiej ziemi Józefa Czapskiego, Mój wiek Aleksandra Wata.

Forma utworu
Narrator – pierwszoosobowy, jest nim sam Grudziński.

Kompozycja:

  • klamrowa (więzienie w Witebsku, powojenne spotkanie z poznanym tam człowiekiem),
  • wplatanie mikronowel biograficznych.

Gatunek: synkretyczny (łączenie różnych form); „zeseizowana powieść autobiograficzna”.

Język i styl:

  • rzeczowy, spokojny, powściągliwy (dokładność opisu, wprowadzanie określeń łagrowych: zona, lesoruby, łagpunkt itp.),
  • obrazowy, poetycki, bogaty w środki stylistyczne: Od wrót obozu rozchodziły się we wszystkie strony czarne korowody więźniów (…) – i po paru minutach znikały na widnokręgu jak rozsypane linijki czcionek, zgarnięte jednym pociągnięciem dłoni z białej karty papieru.

 

Bohaterowie

  • Michaił Kostylew – młody student Akademii Morskiej, zafascynowany literaturą francuską. Oskarżony o „chęć obalenia ustroju Związku Sowieckiego” i po okrutnym śledztwie skazany na 10 lat obozu. Karnie skierowany do brygady leśnej za zawyżanie norm uzyskiwanych przez innych więźniów. Opalał sobie rękę, by nie musieć pracować „na nich” (czyli na zbrodniczy system). Wpisany do transportu na Kołymę, oblał się w łaźni wiadrem wrzątku.
  • Gorcew – funkcjonariusz NKWD znany ze swego okrucieństwa; po aresztowaniu rozpoznany przez więźniów i zamęczony nieustanną pracą przy „lesopowale”.
  • „Zabójca Stalina” – wysoki urzędnik jednego z komisariatów ludowych; pijany strzelił do portretu Stalina. Zadenuncjowany przez kolegę, trafił do łagru, gdzie – obłąkany – naprawdę uwierzył, że zabił Stalina.
  • Pamfiłow – stary Kozak nad wszystko kochający swego syna Saszę, który, poddany ideologii komunistycznej, wyparł się ojca – uznał jego aresztowanie za „konieczność historyczną”. Dopiero gdy sam po nieudanej kampanii wojennej trafił do łagru, pogodził się z ojcem.
  • Rusto Karinen – fiński robotnik, który zimą 1940 roku próbował uciec z obozu. Okazało się, że w ciągu tygodnia doszedł do wioski odległej zaledwie 15 kilometrów od obozu (mieszkańcy przywieźli go do Jercewa).
  • Jewgienija Fiodorowna – pielęgniarka, związana z obozowym lekarzem Jegorowem; „zmartwychwstała” dzięki prawdziwej miłości do Jarosława R. Zmarła przy porodzie.
  • Michaił Stiepanowicz – aktor, skazany na łagier za zbyt szlachetne zagranie bojara. Uwierzył w swoją winę, przekonany o sprawiedliwości władzy sowieckiej.
  • Zelik Lejman – fryzjer, warszawski komunista. Uznany za donosiciela, został „lojalnym i pokornym więźniem sowieckim”. Swoje uczucia wyrażał tylko w czasie gry na skrzypcach.

 

Gustaw Herling-Grudziński mówi o genezie Innego świata:

Nie myślałem o spisywaniu wspomnień. To był impuls. Za parę kopiejek, które jeszcze miałem, kupiłem notesik – miał metalową okładkę, zachowałem go zresztą jako pamiątkę – i próbowałem pisać. (…) Tym bardziej że żegnający mnie przyjaciele ciągle powtarzali, nie wiedząc zresztą, że kiedyś będę pisarzem, „opowiedz to, co przeżyliśmy, i co przeżyłeś razem z nami”.

Coś jednak wyróżnia Inny świat spośród literatury łagrowej. Jest nie tylko dokumentem życia w obozie, chociaż to życie pokazuje pisarz bardzo dokładnie. Powieść Grudzińskiego to wnikliwa analiza systemu totalitarnego i głęboka refleksja nad człowiekiem.

 

Tu otwierał się inny, odrębny świat…

Dlaczego Herling-Grudziński tak zatytułował swoją powieść? Tłumaczy to motto utworu, zaczerpnięte z Zapisków z martwego domu (inny tytuł: Wspomnienia z domu umarłych) Fiodora Dostojewskiego:

Tu otwierał się inny, odrębny świat, do niczego niepodobny; tu panowały inne, odrębne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy; tu trwał martwy za życia dom, a w nim życie jak nigdzie i ludzie niezwykli. Ten oto zapomniany zakątek zamierzam tutaj opisać.

„Inny świat” jest światem odwróconego dekalogu, odmiennych praw i wartości. Nie ma w nim miejsca na pomoc bliźnim, litość, miłość, nawet nadzieję. Jeżeli człowiek chce przetrwać, musi myśleć tylko o sobie, wyzbyć się skrupułów. Czasami oznacza to kradzież lub doniesienie na współwięźnia.

W słowach Fiodora Dostojewskiego jest jednak także sformułowanie „ludzie niezwykli”. Gustaw-Herling Grudziński mówi nie tylko o tym, że więźniowie zostali wyniszczeni głodem i pracą ponad siły. W Innym świecie wartości ludzkie zostały wystawione na ciężką próbę, ale uwięzieni starają się je w sobie ocalić, pragną obronić swą godność. W rzeczywistości, w jakiej przyszło im żyć, jest to szczególnie trudne.

Rosjanie chcieli po prostu stworzyć warunki, w których pracowalibyśmy dla nich resztkami naszych sił fizycznych – o głodzie w gruncie rzeczy. To była niewolnicza praca nawet nie opłacana jedzeniem wystarczającym na regenerację sił. (…) I wiedzieli, że jak nie wytrzymamy, to przyślą im następnych więźniów.

Ten komentarz Grudzińskiego mógłby być najkrótszym podsumowaniem funkcjonowania sowieckich łagrów. Ich celem wcale nie była reedukacja – jak głoszono oficjalnie. Obozy były po prostu ważnym elementem ekonomicznym Rosji radzieckiej. To, co powstało na Północy, zbudowano rękami więźniów, to łagiernicy pracowali w kopalniach i wycinali lasy. Starano się wychować bezwolnych niewolników, złamanych przez okrutne śledztwo i straszliwe warunki obozowego życia.
Tak tłumaczy rzecz sam Grudziński:

Nas chcieli przyzwyczaić do innego świata. Ponieważ to się odbywało dzień po dniu, a dla wielu więźniów rok po roku, naprawdę w to uwierzyli. Uwierzyli, że istnieje tylko świat ogrodzony drutami, między którymi panują odrębne prawa. (…) Złamanie więźnia polegało na tym, że podcinano w nim wiarę w istnienie tego normalnego świata.

 

Aresztowanie, więzienie, łagier

W dwóch częściach Innego świata (każda z nich ma jedenaście rozdziałów) opisał Grudziński chronologicznie swoje przeżycia więzienne i łagrowe. Swoje, a jednocześnie typowe, pozwalające na uogólnienie.

Najpierw aresztowanie – powody, z powodu których trafiano do łagru, były niekiedy absurdalne. Spóźnienie się do pracy, strzelenie do portretu Stalina, zbyt szlachetne zagranie postaci bojara przez aktora, jakieś przypadkowe krytyczne zdanie, czyjś donos – nieważne, czy prawdziwy. W aktach stawały się one sabotażem czy szpiegostwem. Sam Grudziński został oskarżony o to, że jest „oficerem polskim na usługach wrogiego wywiadu niemieckiego”. Na czym opierała się ta hipoteza? Miał na nogach wysokie buty z cholewami, a pierwsza część nazwiska kojarzyła go z marszałkiem lotnictwa niemieckiego. W pierwszej części Innego świata opisuje Grudziński pobyt w sowieckich więzieniach (Witebsk, Leningrad, Wołogda). Więźniowie nie mieli prawa do obrony, zdarzało się, że nawet nie wiedzieli, o co się ich oskarża. Siedzieli miesiącami w zatłoczonych celach, nie mając żadnego kontaktu z rodziną czy w ogóle ze światem zewnętrznym. Zeznania w śledztwie wymuszano biciem i torturami:

Człowiek budzony co nocy – na przestrzeni długich miesięcy, a czasem nawet i lat – pozbawiony w czasie śledztwa prawa załatwiania najelementarniejszych potrzeb fizjologicznych, trzymany godzinami na twardym krześle, oślepiony skierowaną prosto w oczy żarówką, kłuty podstępnymi pytaniami i niesamowitym crescendo urojonych zarzutów, drażniony sadystycznie widokiem papierosów i gorącej kawy na stole – gotów jest podpisać wszystko.

Nie jest ważne, czy człowiek rzeczywiście jest winny, powinien się do winy przyznać. Jeden z bohaterów powieści gorzko komentuje nienormalność tego:

Jednym z największych koszmarów systemu sowieckiego jest mania legalnego likwidowania ofiar… Nie wystarczy strzelić komuś w łeb, trzeba jeszcze, żeby o to na procesie pięknie poprosił.

Następnym etapem po usłyszeniu wyroku jest łagier. Trafiający do niego ludzie powinni wyzbyć się nadziei, że wyjdą na wolność w oznaczonym terminie. Grudziński opisuje przypadek starego kolejarza Ponomarenki, któremu w dniu ukończenia dziesięcioletniego wyroku oznajmiono, że właśnie mu ten wyrok przedłużono. Co czeka więźnia w łagrze? Głód, praca ponad siły i uczucie rozpaczy. Jeśli przetrzyma, może doczeka uwolnienia. Jeśli okaże się zbyt słaby, trafi do trupiarni, która jest ostatnim etapem przed śmiercią i anonimowym pochówkiem.

 

Realia łagrowego życia

Grudziński z pięcioletnim wyrokiem trafił do obozu w Jercewie nad Morzem Białym. Przebywał tam dwa lata, poznając w tym czasie mechanizmy funkcjonowania łagru, piekło życia w takim miejscu. Straszne doświadczenia relacjonuje w sposób powściągliwy, niemal chłodny. O czym pisze? O pracy po 11 – 12 godzin, właściwie bez odpoczynku (dni wolne zdarzały się bardzo rzadko). Najcięższa była praca na „lesopowale” – przy wyrębie lasu, często w miejscu odległym o kilka kilometrów od obozu. Grudziński pokazuje, że mogła być ona nawet wyrafinowaną torturą: właśnie pracą bez odpoczynku więźniowie zamęczyli Gorcewa – byłego enkawudzistę. Więźniowie dokonywali czasem samookaleczeń, by tylko kilka dni odpocząć. Wyznaczane brygadom „lesorubów” normy trudno byłoby osiągnąć nawet zdrowym, dobrze odżywionym ludziom! Wypełniano je jedynie „na papierze”, drogą różnego rodzaju oszustw. A jednak najgorliwszymi stróżami normy byli sami więźniowie – od jej wypełnienia zależała wielkość posiłku. Ci, których wydajność sięgała lub przekraczała 125% normy, otrzymywali tzw. trzeci kocioł – do łyżki kaszy dodawano im kawałek ryby. Ci realizujący 100% normy mieli drugi kocioł (nie dostawali ryby), najgorszy był pierwszy kocioł dla pozostałych. Taki podział prowadził do zaniku poczucia solidarności więziennej, bo przecież „człowiek głodny nie filozofuje, gotów jest zrobić wszystko, aby zdobyć dodatkową łyżkę strawy”. Głód jest najcięższym z obozowych doświadczeń, prowadzi do obłędu głodowego (dotknął on np. prof. Borysa Łazarowicza). Najczęściej występujące obozowe choroby brały się właśnie z niedożywienia: kurza ślepota, cynga (czyli szkorbut), różnego typu owrzodzenia. Znamienne jest, że leczono je… kawałkiem margaryny czy łyżką surówki. Normalne jedzenie jest w „innym świecie” lekarstwem! Poważnym problemem były także odmrożenia, mróz przekraczał 40 stopni poniżej zera.

Więźniom odbierała godność również swoista obyczajowość łagru. Więźniowie kryminalni (urkowie) znęcali się nad politycznymi. Potrzeby seksualne zostały zwulgaryzowane (swoista prostytucja, „polowania” na kobiety). Powszechne były rewizje, donosicielstwo, samosądy. Dodatkowy ból sprawiał więźniom brak kontaktów z rodziną, która musiała znosić szykany, a często wręcz naciskano, by zerwała kontakty z „wrogiem ludu”. Kochający bezgranicznie syna Kozak Pamfiłow przeżył szok, gdy tamten na rozkaz partii potępił ojca.

Kto to byli urkowie?
Urkowie to przestępcy kryminalni, recydywiści, którzy mieli dużo lepszą pozycję niż więźniowie polityczni.
Urką staje się przestępca pospolity dopiero po kilkakrotnej recydywie. W tej nowej sytuacji nie opuszcza już na ogół nigdy obozu, wychodząc na wolność tylko na parę tygodni dla załatwienia najpilniejszych spraw i dokonania następnego przestępstwa. Miarą pozycji, jaką wytworzył sobie w obozie urka, jest nie tylko to, ile lat tułał się po łagrach i za co siedzi, ale i to, jaką zdołał sobie uciułać fortunkę z paskarstwa, kradzieży, a nierzadko i mordów dokonywanych na „biełoruczkach” (politycznych), ilu ma po obozach „błatnych” naczelników i kucharzy, jakie ma kwalifikacje zawodowe na brygadiera i co ile „łagpunktów” czekają na niego kochanki jak rozstawne klacze. Urka jest w obozie instytucją, najwyższym funkcjonariuszem po dowódcy warty; on decyduje o wartości i prawomyślności robotników w brygadzie, jemu powierzają często najodpowiedzialniejsze stanowiska (…), przez jego ręce przechodzą wszystkie „prawiczki” z wolności, zanim wylądują wreszcie w łóżkach naczelników, on szarogęsi się w „kulturno-wospitatielnoj czasti”. Są to ludzie, którzy myślą o wolności z takim samym obrzydzeniem i lękiem, jak my o obozie.

 

Próby ratowania ludzkiej godności

Obrazy życia w sowieckim łagrze konfrontowane są często z realiami niemieckich kacetów – również wytworu systemu totalitarnego. I tu, i tu więźniowie cierpią i umierają, puchną z głodu, wyniszcza ich praca ponad siły. Zestawienie Innego świata z opowiadaniami Borowskiego jest jednak dowodem, że podobną sytuację można przedstawiać w zupełnie niepodobny sposób. Borowski pokazuje wewnętrzną pustkę więźniów – jakiekolwiek uczucia zmniejszają szanse przeżycia. Z człowiekiem w obozie można zrobić wszystko, pozbawić go wszelkich ludzkich wartości. Grudziński widzi to inaczej:

Wyszedłem z Jercewa z iskierką nadziei, której z Oświęcimia nie wyniósł Borowski. Na tym, mówiąc najprościej, polega różnica między nami. Po prostu ja, inaczej niż Borowski, nie straciłem całkowicie wiary w podstawowe wartości ludzkie.

Autor Innego świata patrzy na obóz jak moralista, ocenia ludzkie postawy według niezmiennych zasad dobra i zła. Wyraźnie pokazuje swój podziw dla tych, którzy starają się ocalić swoją godność i niezbędne w życiu ludzkie wartości. Obóz zwalcza każdy przejaw dążenia do wolności – tym bardziej niezwykła jest próba ucieczki, podjęta przez Fina Rusto Karinena. Zimą 1940 próbował on wydostać się z Jercewa, lecz po tygodniu błądzenia trafił do wsi odległej od obozu tylko o 15 kilometrów. Przywieziony do łagru, potem okrutnie pobity, twierdził: „My przykuci do obozu na całe życie, chociaż nie nosimy łańcuchów”. Obóz niszczy w ludziach miłość, wszelkie przejawy życzliwości i pomocy innym. A jednak niektórzy próbują ocalić w sobie te uczucia. Romans Marusi z Kowalem skończył się jednak tym, że urka oddał dziewczynę kolegom z brygady. Marusia poprosiła o przeniesienie do innego obozu.

Wymowny jest także przykład pielęgniarki Jewgienii Fiodorowny. Związek z lekarzem obozowym Jegorowem dawał jej pewne przywileje, ale pokochała Jarosława R., byłego studenta politechniki w Leningradzie. Kiedy został on przeniesiony do innego obozu („Jegorow próbował walczyć”), sama również poprosiła o przeniesienie. Zmarła przy porodzie, „dając życie dziecku swej prawdziwej miłości”. Rozdział opowiadający o jej losach nosi znamienny tytuł: Zmartwychwstanie. Bohaterka nie ocaliła życia, ale uratowała wewnętrzną wolność.

Oprócz prawdziwej miłości szansę zwyciężenia obozu dają też wiara czy kultura europejska, pozwalająca rozpoznać nienormalność sytuacji obozowej. Te wartości ocaliły Natalię Lwowną, która po przeczytaniu Dostojewskiego uświadomiła sobie, że nie została pozbawiona wolności całkowicie – zawsze może zdecydować o momencie i sposobie śmierci. Także Kostylewowi lektura francuskich książek udowodniła, że został okłamany, że zaparł się samego siebie. Dlatego opalał sobie rękę nad ogniem, by nigdy już „dla nich” nie pracować. Ryzykował życie, podobnie jak przedstawione w powieści zakonnice, które odmówiły pracy, „nie chcąc służyć Szatanowi”. Sam narrator z kilkorgiem towarzyszy także zdobył się na czyn heroiczny. Wobec odmowy zwolnienia z łagru po traktacie Sikorski–Majski zdecydował się w styczniu 1942 na głodówkę protestacyjną. Głodówka w obozie, w którym ludzie umierali z głodu! A jednak swemu hartowi ducha Grudziński zawdzięczał odzyskanie wolności.

Więźniowie Jercewa bronią swoich dusz nie tylko przez czyny heroiczne, także przez budowanie z resztek wspomnień obrazu normalnego świata. Wzruszają ich namiastki życia kulturalnego – film, przedstawienie, w którym występują więźniowie artyści. To pragnienie normalności widać także wyraźnie choćby w próbach dostania się do szpitala. Chodzi nie tylko o możliwość odpoczynku – szpital to normalne łóżko ze śnieżnobiałą pościelą, normalna opieka pielęgniarki. Aby dostać się tam choć na krótko, więźniowie sami się okaleczali, symulowali choroby. Upragnionym powrotem do normalności były też – krótkie i rzadkie – spotkania z rodziną w Domu Swidanij. Znamienna jest reakcja na wiadomość, że żona jednego z więźniów urodziła dziecko poczęte w czasie widzenia:

Gdyby nam to dziecko oddano, byłoby ono naszym wspólnym dzieckiem, karmilibyśmy je, odejmując sobie od ust, podawalibyśmy je sobie z rąk do rąk, choć mieliśmy przecież pod dostatkiem własnych bękartów, poczętych na pryczach – w zonie. I to właśnie było najważniejsze: że w zonie, a nie w Domu Swidanij – z wolną kobietą, na czystej pościeli…

 

Cierpienie – nieodzowny składnik ludzkiego losu

Rozważając znaczenie dla człowieka biblijnych cnót Wiary, Nadziei i Miłości, Grudziński pisze też wiele o cierpieniu. Właściwie można by je uznać za jeden z najważniejszych tematów Innego świata.

Pokazuje pisarz różne aspekty cierpienia. To fizyczne powodowane jest przez potworny głód, choroby, bicie, tortury. Równie okrutne jest cierpienie psychiczne. Niewiedza na temat własnego losu, oddzielenie od bliskich, samotność należały do najcięższych doświadczeń więźniów. Udrękę powodowała obawa, że wyrok może zostać przedłużony. Te odczucia wzmagała przyroda: szarość, zimno nie ułatwiały bohaterom życia, przeciwnie – wpędzały ich w apatię.

Cierpienie pokazuje Grudziński jako coś związanego nierozerwalnie z ludzkim losem. Zaskakujące jest to, że niektórzy z więźniów sami wybierają cierpienie, jak „zabójca Stalina” czy Kostylew, opalający sobie rękę. Dlaczego? „Zgoda na cierpienie – to ostatni wolny wybór w obozie, to manifestacja wolności”. W ten sposób uwięziony mógł przestać być niewolnikiem.

Natalia Lwowna po lekturze Zapisków z martwego domu Dostojewskiego odczuwała ulgę, gdyż odkryła, że świat zawsze był, jest i będzie pełną cierpienia katorgą, że daremna jest wiara w istnienie świata innego niż obozowy.

Przeczytał tę książkę także narrator – zobaczył podobieństwo własnego losu do cierpień łagierników sprzed lat, „życie stawało się w niej cieniem jedynie nie kończącej się agonii”.

Akceptacja cierpienia jest niebezpieczna – odbiera nadzieję na jakiekolwiek zmiany. Człowiek może zdecydować jedynie o własnej śmierci. Przerażająca jest dla narratora ta pesymistyczna wizja „martwego domu”. Później dowiadujemy się od niego, że Natalia Lwowna próbowała popełnić samobójstwo.

 

Człowiek we władzy totalitaryzmu

„Innym światem” w powieści Grudzińskiego jest nie tylko obóz, lecz cała ówczesna Rosja. Łagry są wytworem systemu totalitarnego, który dotyka wszystkich, nie tylko uwięzionych. Zakłada on ingerencję państwa we wszystkie dziedziny ludzkiego życia. W Rosji szaleje terror wprowadzony przez NKWD. Wyrok śmierci można dostać za niewielkie przewinienie, co świadczy o całkowitym braku szacunku dla ludzkiego życia. Poprzez przymus i nachalną agitację narzuca się ludziom „odpowiednie” poglądy („politgramota”). Wszechobecne jest donosicielstwo. Gdy narrator po wyjściu z łagru odwiedza rodzinę innego więźnia – generała Krugłowa, jedyną reakcją żony jest paniczny strach, czy nie sprowadzi to na nich nowego nieszczęścia. Kobieta opowiada o szykanach wobec całej rodziny „wroga ludu”. Wielu oddanych komunistów nawet nie wierzy w istnienie łagrów (np. Gruzinka Fatima Sobolewa). Zaskakujące, że nawet więźniowie uznają za prawdę to, co im wmawia system. Obóz złamał aktora Michaiła Stiepanowicza, głód – „zabójcę Stalina”, sędzia śledczy – Kostylewa. Bolszewik Sadowski rozumie nawet, że jego aresztowanie było konieczne! Zbrodniczy system prowadzi do przeobrażenia się człowieka. Najpierw następuje dezintegracja osobowości, rozchwianie kategorii moralnych pod wpływem siły lub propagandy. Potem ma miejsce proces, który obrazowo opisuje Grudziński w rozdziale Ręka w ogniu, nazywając go Wielką Przemianą:

Za chwilę mechanizm ludzki, zatrzymany w punkcie zerowym i rozłożony na najdrobniejsze części, zostanie złożony na powrót, ale już inaczej; luki pomiędzy skojarzeniami wypełnią inne wiązania, myśli i uczucia dopasowane zostaną dokładnie do innych łożysk, pasy transmisyjne zaczną przekazywać nie przeszłość teraźniejszości, ale teraźniejszość przeszłości (…).

Etap trzeci to już powolny rozkład, apatia połączona najczęściej z tęsknotą za dawnym systemem wartości, pozorna, zewnętrzna aktywność.

Jaki jest cel Wielkiej Przemiany? Zniewolenie umysłów pozwala wychować niewolników, których można wykorzystać nie tylko do pracy, ale także do zniewalania następnych pokoleń. W taki sposób ustrój totalitarny dąży do panowania nad światem. Jego istotą jest przecież wyrażone w nazwie (łac. totus oznacza cały) podporządkowanie sobie całego człowieka i całego społeczeństwa. W tym schizofrenicznym świecie osoba ludzka jest zdegradowana, staje się przedmiotem w rękach władzy.

Człowiekiem, na którego przykładzie pokazuje Grudziński powyższy proces, jest Michaił Aleksiejewicz Kostylew – bohater rozdziału Ręka w ogniu. Ta „powieść w powieści” przedstawia postać o szczególnym znaczeniu dla idei utworu Grudzińskiego. Pisarz pokazuje, jak bohater ulega totalitarnej władzy, ale także jak się spod jej wpływu wyzwala. Dojrzewanie Kostylewa jest przykładem czytelnym we wszystkich ustrojach i epokach.

Kostylew pochodził z Woroneża. Wcześnie stracił ojca – oddanego partii komunistę, był ukochanym dzieckiem przedwcześnie owdowiałej matki. Z dzieciństwa wyniósł szczerą wiarę w ideały komunizmu. Zaczął studia na politechnice w Moskwie, ale na rozkaz partii wstąpił do Akademii Morskiej we Władywostoku (miał wówczas 24 lata). Marząc o rewolucji światowej, zainteresował się życiem na Zachodzie. Jako że nauczył się na kursach wieczorowych języka francuskiego, poznawał to życie z książek Balzaka, Musseta, Flauberta. Znalazł te powieści w małej prywatnej wypożyczalni, którą odkrył na drugim roku studiów. Ich lektura okazała się dla młodego Kostylewa niezwykłym przeżyciem – zorientował się, że jest okłamywany. Dlatego w czasie jednej z dyskusji o wyzwalaniu Zachodu wybuchnął: „Wyzwolić Zachód! Od czego? Od takiego życia, jakiego myśmy nigdy nie oglądali na oczy!”. To zdanie było dowodem, gdy w 1937 r. aresztowano Kostylewa. Okrutnie torturowany w czasie przesłuchań, przekonywany przez śledczego, przyznał się, że chciał „z pomocą obcych mocarstw obalić ustrój Związku Sowieckiego”.

W styczniu 1939 r. odesłano go z dziesięcioletnim wyrokiem do łagru w Mostowicy, gdzie starał się pomagać innym więźniom, oddając im swoje jedzenie czy zawyżając wydajność pracy. Za to został przeniesiony karnie do brygady leśnej. Wkrótce zapomniał o pomaganiu innym. „Praca fizyczna złamała go i poniżyła do tego stopnia, że nie było rzeczy, której by nie zrobił dla zdobycia dodatkowego kawałka chleba”. Przełomem okazała się ponowna lektura jednej z książek, które czytał wcześniej we Władywostoku. Kostylew zrozumiał, że rację miał on, a nie oficerowie śledczy. Kiedyś w czasie pracy przypadkowo oparzył sobie rękę i uznał, że to dobra droga, by dłużej nie pracować „na nich”. Opalał potem rękę regularnie, nie dopuszczając do jej zagojenia. Robił to także w Jercewie, do którego przyszedł w marcu 1941. Nie zaprzestał samookaleczania nawet wówczas, gdy jako nieprzydatnemu do pracy groziło mu wysłanie na Kołymę (tożsame z wyrokiem śmierci). Został w końcu wyznaczony na tę zsyłkę – na kilka dni przed spotkaniem z matką, niewidzianą od lat. Kostylew, nie zobaczywszy się z nią, popełnił samobójstwo, oblewając się w łaźni wiadrem wrzątku.

Przykład tego bohatera udowadnia, że Inny świat jest czymś więcej niż tylko kroniką losów konkretnych jednostek, mimo że na ten utwór składa się wiele opowieści biograficznych. Grudziński dokonał uogólnienia, zauważył pewne mechanizmy rządzące psychiką człowieka i niebezpieczeństwa, które tkwią w ustroju totalitarnym.

 

Wymowa zakończenia

Inny świat ma kompozycję klamrową. W części Epilog: upadek Paryża pojawia się znajomy narratora z więzienia w Witebsku i opowiada swą tragiczną historię. Właśnie w zakończeniu powieści zawarł Grudziński przesłanie całego utworu. Oto mężczyzna mówi o tym, jak został zmuszony do doniesienia na czterech Niemców z jego brygady. Zagrożono mu, że w przypadku odmowy zostanie przeniesiony do prac w lesie, a to oznaczało pewną śmierć. Wybrał śmierć innych ludzi. Ten człowiek nie prosi o rozgrzeszenie, prosi jedynie o słowo „rozumiem”. Narrator milczy. Nie jest w stanie wypowiedzieć tego słowa. Może się to komuś wydawać okrutne, w końcu właśnie Grudziński powiedział w Innym świecie:

Człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach, i uważam za upiorny nonsens naszych czasów próby sądzenia go według uczynków, jakich dopuścił się w warunkach nieludzkich (…).

Słowa te jednak nie oznaczają zgody na zło. Zapewne Borowski powiedziałby: „rozumiem”. Jest w tym jednak niebezpieczeństwo zaakceptowania poglądu, że „normalność świata na tym polega, iż jest nieskończenie okrutny, a taki pogląd faktycznie na wszystko pozwala, bo wszystko usprawiedliwia”. To milczenie narratora oznacza odmowę zrozumienia tej rzeczywistości, choćby za cenę sprawienia bólu drugiemu człowiekowi. Nie można zrozumieć łamania pewnych zasad, nie wolno przestać wierzyć w istnienie.

Można by spytać na koniec, jakie znaczenie ma utwór Grudzińskiego dzisiaj, pół wieku po powstaniu tekstu. Sądzę, że równie duże – wciąż istnieją systemy totalitarne i obozy pracy, zwane reedukacyjnymi. Wystarczy wspomnieć Chiny czy Koreę Północną. Wciąż też istnieją wiecznie żywe problemy dobra i zła, dualizmu natury człowieka, zależności człowieka i historii.

 

Uwaga!

Synkretyczna forma
Herling-Grudziński wyraża swój stosunek do świata nie tylko przez treść, ale i formę Innego świata. Nie jest łatwo ustalić przynależność gatunkową tego utworu. Jeden z krytyków (A. S. Kowalczyk) nazwał Inny świat „zeseizowaną powieścią autobiograficzną”. Grudziński wplótł w swoje dzieło wiele mikronowel biograficznych, z grupy więźniów wyławia jednostki i opowiada ich historie.

Celem pisarza jest przejście od szczegółu do uniwersalności. Taki zamiar nie pozostaje bez wpływu na styl i narrację utworu. W przedstawianiu wydarzeń język Grudzińskiego jest jasny, precyzyjny, powściągliwy, chłodny. Ze spokojem relacjonuje pisarz zachowania przeczące człowieczeństwu. Jednocześnie ten sam autor umie w piękny, liryczny sposób opisywać na przykład otaczającą przyrodę czy nadzieje i tęsknoty więźniów. Pierwszoosobowa narracja (narratorem i bohaterem jest sam Grudziński) przypomina czasem behawiorystyczną, a nawet naturalistyczną, to znów widzimy wielką dociekliwość w analizowaniu psychiki człowieka (Jan Lechoń użył terminu proustyzm). Wszystko to daje nam dokładny obraz łagru, a także psychiki zamkniętego w nim człowieka.

 

Terminy do zapamiętania

Totalitaryzm – trudno sobie wyobrazić lekturę którejkolwiek z omawianych tu pozycji bez odwołania do wydarzeń historycznych. Kluczowym terminem zdaje się być totalitaryzm – podajemy jego krótką definicję według Szkolnej encyklopedii historycznej:
Doktryna polityczna uzasadniająca skrajny centralizm w ustroju politycznym państwa oraz potrzebę ingerencji władz państwowych we wszystkie dziedziny życia społecznego przy jednoczesnej likwidacji wszelkich form samorządności obywateli; także system polityczny realizujący tę doktrynę w postaci państwa totalitarnego. Charakteryzują go: wprowadzenie systemu jednopartyjnego, zapewnienie partii rządzącej nie tylko monopolu politycznego, ale też ideologicznego i ekonomicznego, poprzez poddanie środków masowego przekazu i zarządzania gospodarką centralnej kontroli, rozbudowie aparatu policyjno-wojskowego, zniewolenie społeczeństwa terrorem policyjnym wymierzonym przeciw wszystkim potencjalnym przeciwnikom.
Pierwowzorem systemu totalitarnego stały się w latach 20. XX w. Włochy, w dobie rządów Mussoliniego, który pierwszy użył określenia „państwo totalitarne” (faszyzm we Włoszech); następnie totalitaryzm rozwinął się w Niemczech (nazizm) i w Związku Radzieckim (stalinizm).

Behawioryzm (ang. behaviour – zachowanie, postępowanie) – behawioryzm jako koncepcja psychologiczna zakładał badanie jedynie zachowań człowieka i jego somatyczno-fizjologicznych reakcji na świat zewnętrzny. W literaturze inspiracje behawiorystyczne wyrażają się:

  • zredukowanym do minimum komentarzem odautorskim,
  • brakiem analiz psychologicznych i oceniania postaci,
  • przedstawianiem bohatera w praktycznym działaniu, naturalnych reakcjach i kontaktach z innymi ludźmi,
  • olbrzymią rolą dialogu.

Zobacz:

Inny świat TREŚĆ

Inny świat na maturze

Jaką wizję obozu przedstawia Gustaw Herling-Grudziński w Innym świecie?

Inny świat – praca domowa

Inny świat – Gustaw Herling-Grudziński

Jakim gatunkiem literackim jest Inny świat Gustawa Herlinga-Grudzińskiego?

Jak interpretować Inny świat – jako hołd złożony człowiekowi, czy jako dokument degradacji i utraty człowieczeństwa?

Gustaw, bohater Innego świata

Charakterystyka Gustaw z Innego świata. Porównanie z Tadkiem z Opowiadań Borowskiego.

Czy w obozie pracy można było zachować człowieczeństwo? Jak na to pytanie odpowiada Tadek, bohater Opowiadań Borowskiego i Gustaw – narrator Innego świata? Jak oni obaj oceniają swoich obozowych towarzyszy?

Wizje dwudziestowiecznych obozów kaźni w Innym świecie Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i opowiadaniach Tadeusza Borowskiego

Przedstaw pokrótce losy Kostylewa. Czemu służy ich ukazanie w Innym świecie?