Zbigniew Herbert to jeden z największych pisarzy polskich drugiej połowy XX wieku. Jego wiersze są znane i cenione nie tylko u nas, także w innych krajach, przede wszystkim w Anglii i Stanach Zjednoczonych.

  • Urodził się we Lwowie 29 października 1924 r.
    We Lwowie Herbert spędził dzieciństwo, uczęszczał do gimnazjum i zdał (na tajnych kompletach, pod niemiecką okupacją) maturę. Podczas okupacji przeszedł szkolenie w Armii Krajowej, działał w konspiracji.
  • Studiował w Krakowie, Toruniu i w Warszawie. Otrzymał stopień magistra ekonomii na Akademii Handlowej w Krakowie, w Toruniu – stopień magistra praw, studiował również filozofię, bywał w Akademii Sztuk Pięknych na wykładach z psychologii.
  • Na życie zarabiał w różnorodny sposób. Pracował między innymi: w gdańskim radiu, w Narodowym Banku Polskim w Gdyni, w Warszawie był ekspedientem w sklepie, kalkulatorem i chronometrażystą w Inwalidzkiej Spółdzielni „Wspólna Sprawa”, ekonomistą – projektantem w Biurze Studiów i Projektów Przemysłu Torfowego, kierownikiem administracyjnym Związku Kompozytorów Polskich.

Zaprzyjaźniony z Herbertem Leopold Tyrmand tak komentował jego losy:

pogoda, z jaką Herbert znosi tę mordęgę po ukończeniu trzech fakultetów, jest wprost z wczesnochrześcijańskiej hagiografii. Ta pogoda to precyzyjnie skonstruowana maska: kryje się za nią rozpacz człowieka, który boi się, że przegrał życie w niepoważnym pokerze historii, w którym stawką były ideologiczne przywiązania i honory.

  • Rok 1956 to debiut książkowy poety, w „Czytelniku” wychodzi Struna światła. Od tego momentu Zbigniew Herbert co kilka lat będzie wydawał kolejne zbiory poetyckie.
  • W 1958 r. dzięki uzyskanemu stypendium wyjechał do Francji. Jest to początek pełnych niespodzianek i przygód podróży odbywanych przez poetę. Odwiedził takie kraje, jak: Anglia, Włochy, Austria, Grecja, Niemcy, Holandia, Stany Zjednoczone. Były to wszystko wyprawy odbywane przez człowieka o niewielkich zasobach finansowych.
  • Od czterdziestego drugiego roku życia Herbert cierpiał na zespół maniakalno-depresyjny. W fazach depresji, które nasilały się i przedłużały z każdym rokiem, poeta miał lęki, napady agresji, urządzał piekielne awantury. Kiedy depresja mijała, nadchodził czas euforii, wówczas Herbert podróżował i pisał. Poeta cierpiał również na astmę. Przez ostatnie lata życia dusił się, nie mógł oddychać, w końcu nawet ruszać się z łóżka.
  • Zmarł 28 lipca 1998 r. Został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie, niedaleko Moniuszki i Lenartowicza.

 

Tło epoki

Życie i twórczość Zbigniewa Herberta przypadły w dużej mierze na okres socrealizmu. Nie były to łatwe czasy. Oto, co myśli o nich sam poeta:

Ten okres powojenny jest dość obrzydliwym rozdziałem w dziejach literatury polskiej. Nie jestem specjalistą ani od pornografii, ani od historii gangów politycznych, a to wszystko trąci mi właśnie pornografią i gangami politycznymi.

Zmagania poety z komunizmem zaczęły się już, gdy miał 15 lat – do Lwowa, jego rodzinnego miasta, wkroczyli wówczas Sowieci. Potem, już po wojnie, Herbert przez całe lata zmuszony był pisać do szuflady, jeszcze później, wracając do ojczyzny po kolejnych podróżach, nigdy nie mógł być pewny, czy uda mu się wyruszyć na kolejną wyprawę. Czy nie zabiorą mu paszportu, nie uwiężą w stalinowskiej Polsce.

Wyszedł z tych zmagań zwycięsko, zachował swoją niezależność – do tego stopnia, że w latach 80. stał się dla Polaków wręcz symbolem tego, który się nie ugiął. Podkreślano wieszczą i przywódczą rolę poety w życiu narodu. I tutaj pojawiło się kolejne zagrożenie – przecież takie „upolitycznianie” wierszy Herberta szkodziło tej poezji, spłycało ją.

 

Uporządkuj treść

W Herbercie widzi się zazwyczaj poetę zanurzonego w przeszłości, piewcę kultury śródziemnomorskiej. Podstawową cechą jego warsztatu poetyckiego jest ironia (także autoironia). Nie zawsze łatwo dostrzegalna, często trudna do zinterpretowania. Największy kłopot z Herbertem polega na tym, że trudno ustalić chronologię jego wierszy, miał bowiem zwyczaj drukować w późniejszych tomach wiersze napisane dużo wcześniej.

Zbigniew Herbert nie pozostawił po sobie imponującej iloś­ci dzieł. Jego twórczość najłatwiej jest uporządkować pod względem wybieranych rodzajów literackich. Rozpoczął od poezji, której pozostał wierny przez całe życie. Później przyszedł czas na krótkotrwałą przygodę z dramatem. W latach 1950–1962 napisał kilka słuchowisk przeznaczonych dla radia, które zresztą z powodzeniem były później grane na deskach teatrów. Zapis wrażeń z podróży domagał się zupełnie innej formy, dlatego Herbert sięgnął po esej. Pierwszy tom, zatytułowany Barbarzyńca w ogrodzie, ukazał się w roku 1962.

Poezja

Obok wrażliwości na ludzkie cierpienie charakterystyczną dla tej poezji cechą są częste odwołania do mitologii, traktowanej zresztą przez poetę w szczególny sposób. Herbert dopisuje nowe, często zaskakujące wersje znanych mitów, zajmuje się bogami i bohaterami pozostającymi dotychczas w cieniu.

Kolejnym ważnym tematem wierszy Zbigniewa Herberta jest wspomnienie wojny, konspiracji, w której uczestniczył, poległych kolegów, których dłużnikiem czuł się do końca życia, walka o niepodległą Polskę. Żołnierz to bardzo częsty bohater jego wierszy. W swoim chyba najbardziej znanym utworze, Przesłaniu Pana Cogito, napisał:

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

A oto tytuły kolejnych tomików: Struna światła (1956), Hermes, pies i gwiazda (1957), Studium przedmiotu (1961), Napis (1969), Pan Cogito (1974), Raport z oblężonego miasta i inne wiersze (1983), Elegia na odejście (1990), Rovigo (1992), Epilog burzy (1998).

Dramat

Sztuki Herberta to właściwie słuchowiska, powstawały one przede wszystkim dla radia, choć grane były także w teatrach. Prawie wszystkie zostały napisane w okresie 1950–1962. Wymieńmy najważniejsze tytuły:

  • historyczne słuchowiska-przypowieści: Jaskinia filozofów (to dramat o Sokratesie), Rekonstrukcja poety (to z kolei o Homerze),
  • współczesne słuchowiska-reportaże: Drugi pokój, Lalek, Listy naszych czytelników.

Esej

Narrator esejów to zazwyczaj rozluźniony, wałęsający się, smakujący wino, gapiący się na drzewa, domy i chmury spacerowicz. Beztroska jest jednak tylko pozorna, Zbigniew Herbert stworzył własny model podróżnika, któremu postawił dość wysokie wymagania.

Idealny podróżnik to ten, kto potrafi wejść w kontakt z przyrodą, ludźmi (ich historią), a także sztuką, i dopiero poznanie tych trzech elementów warunkujących się wzajemnie jest początkiem wiedzy o badanym kraju.

Podczas podróży Herbert dużo czasu spędzał w bibliotekach. Wczytywał się szczegółowo w dzieje epoki, której architektura szczególnie go zafascynowała, badał życiorysy swoich ulubionych malarzy, wnikliwie oglądał również rzeźby i obrazy w muzeach. Tym, co uznał za najciekawsze, dzielił się ze swoimi czytelnikami.

Tytuły kolejnych tomów esejów również warto zapamiętać:

  • Barbarzyńca w ogrodzie (eseje powstające podczas pierwszej podróży do Włoch, wydane w 1962),
  • Martwa natura z wędzidłem (to tom esejów „holenderskich” wydany w 1993),
  • Labirynt nad morzem (tom wydany już po śmierci Herberta, w roku 2000, jego tematem jest poznawanie Grecji).

 

Pan Cogito – uosobienie mądrości i moralności

To szczególna poetycka postać, którą stworzył Herbert na użytek swych wierszy. Tom Pan Cogito powstał podczas pobytu poety w USA – w roku 1971. Od tego też momentu Pan Myślę stał się jednym z najważniejszych elementów Herbertowskiej poezji, pełniąc funkcję podmiotu lirycznego lub kogoś w rodzaju bohatera dziesiątków wierszy.

Ta postać łączy w sobie wiele różnych cech.

W pewnym sensie to realny człowiek – z krwi i kości, Polak, podróżnik, chyba stary kawaler, poeta. Jednocześnie jednak to postać-intelekt – jak wskazuje samo jej imię. To rozdwojenie, czy też podwójność ciała i ducha, jest jednym z najważniejszych składników osobowości Pana Cogito.

Pan Myślę ma swój własny głos. Nie zawsze jest to głos Zbigniewa Herberta, choć w bardzo wielu wypadkach ta poetycka postać wypowiada poglądy swojego twórcy. Ma także swą własną osobowość i osobność – jest oddzielną, świadomą swego ja OSOBĄ.

Jest erudytą – kocha klasyczność grecko-rzymską, często posługuje się zaczerpniętymi z niej cytatami, nawiązuje do mitów i starożytnej historii. Jest także wędrowcem – odwiedza różne kraje, epoki i kręgi kulturowe. Rozmawia z umarłymi i postaciami legendarnymi.

Nie stroni od pesymizmu, nieszczególnie podoba mu się kierunek, w którym zmierza świat – w zmieniającej się rzeczywistości szuka oparcia w mądrości własnych pokoleń i stałości własnego umysłu. To właśnie ta kartezjańska cecha konstruuje jego osobowość – myślenie daje Panu Cogito pewność istnienia.

Pan Cogito ma swoje słabostki i obsesje. Czasem bywa nieznośnym mądralą, innym razem odrobinę przynudza. Z pewnością jednak reprezentuje sobą pewien etos – stanowi uosobienie śródziemnomorskiej i środkowoeuropejskiej kultury. Jest jej obywatelem i rzecznikiem. I w ten właśnie sposób stanowi jednocześnie postać-symbol poetyckiego klasycyzmu XX w., będąc jednocześnie swoistą postacią-kluczem do interpretacji twórczości Herberta.

Kim jest Pan Cogito Herberta?

Charakterystyczne cechy poezji Herberta

  • Styl – na ogół lapidarny, elegancki, czasami ascetyczny.
  • Herbert uznawany jest za naczelnego polskiego klasycystę. W jego utworach znajdziemy jednak także chwyty typowe dla poezji awangardowej – między innymi dążenie do maksymalnej skrótowości.
  • Ma wielu gorących zwolenników wśród erudytów, gdyż chętnie i często nawiązuje do tradycji kultury. Aby się o tym przekonać, wystarczy przypomnieć sobie kilka tytułów jego najbardziej znanych wierszy: Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy, Historia Minotaura, Ofiarowanie Ifigenii czy Męczeństwo Pana Naszego malowane przez Anonima z kręgu mistrzów nadreńskich. Bez znajomości mitologii greckiej, malarstwa i historii – ani rusz.
  • Odwołuje się do tradycji za pomocą nawiązań pośrednich i bezpośrednich – wykorzystuje więc cytaty, kryptocytaty, aluzje i rozmaite motywy. Szczególnie zaś upodobał sobie starożytność.
  • Poezja Herberta to wysoka treść i wysoka forma – a więc formalny umiar i dyscyplina myślowa. Trudno przyłapać go na wielosłowiu, zaplątaniu się w chaosie własnych przemyśleń czy bełkocie.
  • Nie podejmuje tematów, takich jak: kolejka w sklepie, złamana nóżka wróbelka czy ceny leków – z istotnych powodów popularnych wszak w poezji drugiej połowy wieku XX. Jego liryka ma charakter intelektualny i filozoficzny.
  • Podejmuje tematy uniwersalne, często związane z tzw. kondycją człowieka: etyczne, historiozoficzne, egzystencjalne, ontologiczne i w końcu estetyczne.
  • Często bywa moralistą i nie stroni od ironii (charakterystyczny dla niego ironiczny dystans). Nie znaczy to bynajmniej, że nie stara się być obiektywny.
  • Herbert to nie tylko starożytność – poeta był uwrażliwiony także na najnowszą historię (często w jego utworach obecne są doświadczenia wojny i stalinizmu) oraz na politykę. Współczesne postawy i fakty ocenia na ogół poprzez ich konfrontację z przeszłością – niekiedy bardzo odległą.

 

Przegląd najważniejszych wierszy

Nike, która się waha

Nike – skrzydlata (często) bogini zwycięstwa, wiodąca żołnierzy na bój, nieustraszona i pełna zapału. U Herberta ta nieulękła bogini waha się (dla niektórych czytelników brzmi to, być może, oksymoronicznie) i co więcej – w tym momencie wahania jest najpiękniejsza. Zapewne dlatego, że bardziej ludzka i przez to bliższa:

Najpiękniejsza jest Nike w momencie
kiedy się waha
prawa ręka piękna jak rozkaz
opiera się o powietrze
ale skrzydła drżą

Utwór Herberta każe się zastanowić nad tym, czym tak naprawdę jest wojna. Czy można ją uważać jedynie za szereg mężnych czynów niezrównanych żołnierzy, czy może jest tylko nieszczęściem, złem, niesprawiedliwością? Poeta zwraca uwagę na rolę jednostki – w tym wypadku „samotnego młodzieńca”, któremu pisana jest śmierć. Bogini – jak widzimy – nie jest zimnym posągiem pozbawionym ludzkich uczuć: „ma ogromną ochotę/ podejść/ i pocałować go w czoło”. Kolejne ludzkie uczucie: za moment Nike wstydzi się swojego wzruszenia. Rozumie, że niedługo znajdą tego chłopaka „z otwartą piersią (…)/ i cierpkim obolem ojczyzny/ pod drętwym językiem”. Ten wiersz to także próba odpowiedzi na pytanie czym są bohaterstwo i ofiara za ojczyznę w bardziej ludzkim, nie zaś heroiczno-moralizatorskim wymiarze.

 

Potęga smaku

To wiersz w pewnym sensie kultowy – zwłaszcza wśród antykomunistycznej opozycji tuż przed stanem wojennym i w jego trakcie. Przenosi on polityczne i moralne wybory lat 80., potrzebę wolności i normalnego życia w sferę… kategorii estetycznych.

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku

Zdaniem poety, to właśnie „nauka o pięknie” jest najsilniejszą bronią przeciwko życiowym i politycznym opresjom. Według Herberta to nie tylko intelektualny sprzeciw czy wolnościowy bunt zadecydowały o wyborze, jakiego w roku 1980 dokonało nasze społeczeństwo. Po prostu – peerelowska rzeczywistość była zbyt szara, zbyt miałka, zbyt tandetna, by mogła znieść próbę dobrego gustu:

Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
lecz piekło w tym czasie było byle jakie
(…) samogonny Mefisto (…) posyłał w teren (…)
chłopców o twarzach ziemniaczanych
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach

Jednym słowem – rzeczywistość brzydka, szara i „parciana retoryka” są zbyt słabe, by obronić się przed czysto estetyczną krytyką. Efekt tej krytyki musi być miażdżący, a władzy, której podstawową cechą jest brzydota, nic nie pomoże.

Potęga smaku to jednak utwór nie tylko polityczny. Jego uniwersalna wymowa jest dość wyrazista. Warto się w życiu kierować kategoriami estetycznymi – dobry gust może nam pomóc w rozmaitych wyborach równie dobrze jak moralność i światopogląd.

 

Do Marka Aurelego

Dobranoc Marku lampę zgaś
i zamknij książkę Już nad głową
wznosi się srebrne larum gwiazd

– tak zaczyna się jeden z najpiękniejszych i najbardziej znanych wierszy poety. Jego adresatem jest Marek Aureliusz, cesarz rzymski, jeden z przedstawicieli filozofii stoickiej i autor Rozmyślań. Filozofia ta rzekomo miała dawać swoim „wyznawcom” siłę i godność, pozwalające znosić wszelkie niepowodzenia. Mądrość i opanowanie miały pełnić rolę swoistej tarczy. Jak wypada filozofia, teoretyczne rozważania w konfrontacji z rzeczywistością, którą można by nazwać ponurą? W utworze ową rzeczywistość reprezentują: „barbarzyński okrzyk trwogi”, „lęk odwieczny ciemny lęk” i „żywiołów niewstrzymany nurt”. Świat mędrców i filozofów, zbudowany z refleksji i szczytnych ideałów chwieje się w posadach, by w końcu runąć. W utworze tym natkniemy się na szereg paradoksów: oto filozofowi, który mozolnie dążył do samopoznania, poeta radzi, by zgasił światło rozumu. Mędrcowi, który szukał oparcia w księgach, każe spojrzeć w rozgwieżdżone niebo. Stoikowi, który szukał oparcia w harmonii wszechświata, radzi usłyszeć gwiazdy bijące na trwogę. „I mój bezradny Marku płacz” – czytamy w ostatnim wersie utworu. Okazuje się, że nie tak łatwo sprostać wymaganiom głoszonej filozofii – a przecież sam Aureliusz nawoływał w Rozmyślaniach, by być podobnym do skały, o którą rozbijają się fale, a ona wciąż stoi. „Zarzuca” Markowi naiwną wiarę w potęgę matematyki i astronomii i lekceważenie świata zmysłów.

Wiersz dedykowany jest prof. Henrykowi Elzenbergowi – duchowemu mistrzowi poety, który dokonał psychologicznej analizy Rozmyślań. Być może, portret cesarza był jednocześnie portretem profesora? Dużo później powstał wiersz Do Henryka Elzenberga w stulecie Jego urodzin, bardzo podobny w tonie i ogólnej wymowie do omawianego wiersza:

Żyliśmy w czasach które zaiste były opowieścią idioty
Pełną hałasu i zbrodni
Twoja surowa łagodność i delikatna siła
Uczyły jak mam trwać w świecie niby myślący kamień

 

Apollo i Marsjasz

Być może, inspiracją do powstania tego wiersza był obraz Tycjana pod tym samym tytułem – jest to tym bardziej prawdopodobne, że dla Herberta dzieła malarzy często były punktem wyjścia do przemyśleń, refleksji, a w końcu – pisania. Przypomnijmy sobie choćby Monę Lizę czy Męczeństwo Pana Naszego…

Historia pojedynku Apollina i Marsjasza jest znana chyba wszystkim, tu jednak opowiedziana została nieco inaczej, niż dajmy na to, u Parandowskiego. Ta opowieść może wydawać się jedną z najkrwawszych, najokrutniejszych i najbardziej paradoksalnych greckich opowieści. Oto łagodny, świetlisty, promienny i piękny Apollo dokonuje krwawej rzezi na niewinnym właściwie człowieku. Jest to czyn godny okrutnych rzezimieszków i kłóci się wyraźnie z obrazem Apollina kreowanym na kartach mitologii. W tym utworze poeta daje wyraz swemu przerażeniu tymi, którzy posiadają moc zadawania bólu i zadają go. Może właśnie dlatego utwór przypomina trochę rzewną piosenkę, do której znakomitym akompaniamentem mogłaby być melodia grana na cytrze.

Uwaga poety i czytelników skupiona jest nie na okrutnym bogu, lecz jego pokonanym rywalu. Nie chodzi jednak o wywołanie litości czy zachętę do współcierpienia z Marsjaszem. Dlatego naszą uwagę przykuwa opis, który można określić jako opis piękna krzyku bólu:

tylko z pozoru
głos Marsjasza
jest monotonny
i składa się z jednej samogłoski
A
w istocie
opowiada
Marsjasz
nieprzebrane bogactwo
swego ciała
łyse góry wątroby
pokarmów białe wąwozy
szumiące lasy płuc
słodkie pagórki mięśni
stawy żółć krew i dreszcze
zimowy wiatr kości
nad solą pamięci

Apollo, nazwany ironicznie bogiem „o nerwach z tworzyw sztucznych”. Jego reakcja na cierpienie człowieka? „Wstrząsany dreszczem obrzydzenia/ Apollo czyści swój instrument”.

 

Tren Fortynbrasa

Fortynbras to cokolwiek marginalna postać Szekspirowskiego Hamleta. Gdy w końcowych scenach dramatu ginie większość jego kluczowych bohaterów, Fotynbras pojawia się jako pretendent do tronu. Do niego należeć będzie władza w Danii. I tyle u Szekspira.

Herbert natomiast, traktując Szekspirowski epizod jako punkt wyjścia do interpretacji, „rozwija” postać przyszłego władcy. Tren… to swoista przemowa Fortynbrasa do martwego Hamleta. Herbertowski Fortynbras to urodzony dowódca – żołnierz, do tego pragmatyczny profesjonalista, któremu obce są głębsza refleksja i moralne dylematy: „Pogrzeb mieć będziesz żołnierski chociaż nie byłeś żołnierzem/ jest to jedyny rytuał na jakim trochę się znam”.

Jak widać – Fortynbras jest mentalnym zaprzeczeniem Hamleta, co sam zresztą podkreśla:

Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia
wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką
żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery (…)

W końcowej części utworu następuje swoista konfrontacja obydwu postaci jako władców:

Teraz masz spokój Hamlecie zrobiłeś co do ciebie należało
i masz spokój (…)
wybrałeś część łatwiejszą efektowny sztych
lecz czymże jest śmierć bohaterska wobec wiecznego czuwania
z zimnym jabłkiem na dłoni na wysokim krześle (…)

Indywidualny dramat Hamleta przeciwstawiony zostaje „państwotwórczej” pracowitości nowego władcy. Fortynbras odchodzi – by rządzić: „Żegnaj książę czeka na mnie projekt kanalizacji/ i dekret w sprawie prostytutek i żebraków(…).” Przyziemne to obowiązki i szare – ale przecież to właśnie z nich składa się rządzenie państwem. Któż będzie lepszym władcą? Z pewnością Fortynbras. A kto lepszym człowiekiem? Wszak sam Fortynbras przyznaje: „to co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii”…

 

Domysły na temat Barabasza

„A Nazareńczyk/ został sam/ bez alternatywy/ ze stromą/ ścieżką/ krwi” – tak kończy się utwór, którego bohaterem miał być Barabasz – zbrodniarz, któremu Izraelici darowali życie. To prawda, jest on postacią zagadkową, pojawia się na kartach Ewangelii i znika jak kamfora. Nie wiemy, co się z nim stało i jak wykorzystał darowane mu życie – powrócił do swojego zbrodniczego fachu, a może usunął się w cień lub postanowił diametralnie zmienić swoje życie, zostać hodowcą zwierząt czy zająć się handlem?

Najważniejszy okazuje się jednak nie on, lecz Nazareńczyk i cierpienie. Herbert dość chętnie sięgał po temat męczeńskiej śmierci Jezusa, aby przybliżyć sobie i zapewne także czytelnikom tajemnicę ludzkiego cierpienia. Jaki jest jego sens? Czy zawsze ofiara ma konkretny cel? I czy zawsze wiąże się ona z samotnością? Herbert pokazuje nam mękę Jezusa od nieco innej, niekościelnej strony – przestaje ono być wzniosłe, patetyczne i w imię najwyższego celu, za jaki można uznać zbawienie ludzkości. Mamy do czynienia z dramatem samotnego, cierpiącego człowieka, a może nawet z dramatem ludzkiego losu. I warto zauważyć, że w tym wierszu atrybutem Jezusa nie jest świetlista aureola, lecz krew.

Nie jest to jedyny utwór, w którym poeta pyta o sens śmierci Jezusa. Zastanawia się nad nim Pan Cogito (Rozmyślania Pana Cogito o odkupieniu), zaś Domysły na temat Barabasza możemy uznać za swoistą odpowiedź. To pytanie pojawia się także w Na marginesie procesu i w Męczeństwie Pana Naszego… – opisie renesansowego obrazu.

 

Brzeg

Czeka nad brzegiem wielkiej i powolnej rzeki
na drugim Charon niebo świeci mętnie
(nie jest to zresztą wcale niebo) Charon
jest już zarzucił tylko sznur na gałąŹ
ona (ta dusza) wyjmuje obola
który niedługo kwaśniał pod językiem
siada na tyle pustej łodzi
wszystko to bez słowa

żeby choć księżyc
albo wycie psa

Kogo nie frapuje tajemnica śmierci?
Zbigniew Herbert poznał już „drugi brzeg”. Czy okazał się wizją z jego poezji? Przytoczyłam cały utwór – nie jest długi. Zauważacie od razu, że jest poetycką wersją mitologicznej wizji śmierci – według mitologii greckiej Charon, siwy starzec, przewozi dusze zmarłych przez Styks, pobierając za to obola. Herbert – poeta, który lubił rozsuwać zasłony czasu, odbudowywać w swojej wyobraźni literackie przestrzenie – podejrzewał, jak to się odbywa. Otóż wszystko rozgrywa się jakby w zwolnionym tempie, w zupełnej ciszy, jak w niemym filmie.

Pierwsza, wydzielona część utworu – to opis sytuacji, szczegółowa relacja z ostatniej podróży jakiejś nieznanej nam duszy. Skrót zdarzeń aż nazbyt prosty: Charon podpływa, dusza płaci, siada z tyłu pustej łodzi i odpływają. W ciszy, przy jakimś mętnym blasku czegoś podobnego do nieba. Jak Wam się podoba ta scena? Pewnie wcale. Otóż to: nikomu nie podoba się ta scena, również autorowi wiersza. Solidaryzujemy się natychmiast z duszą przewożoną jak skazaniec; żądamy trochę zrozumienia, ciepła, współczucia, pociechy. Czemu ten Charon się nie uśmiechnie, nie zagada? Przeklęty służbista! Dlaczego nie ma nieba, a rzeka jest wielka i powolna? Nic, do czego człowiek przywykł – taka wizja budzi przerażenie i dreszcze.

Dwa ostatnie, oddzielone wersy – są refleksją, podsumowaniem obserwowanej sceny i zarazem pełnym goryczy protestem. Mówiono nam, że jak pies wyje przy księżycu, to znak śmierci. Dajcie nam choćby to wycie psa, choć jeden głos żegnający odchodzące życie. A tu nic – wszystko bez słowa, w lekceważącym milczeniu…

  • Temat: śmierć ( problematyka egzystencjalna)
  • Ujęcie: mitologiczny kostium
  • Przesłanie: bunt człowieka przeciw śmierci i tajemnicom egzystencjalnym, próba ocalenia ludzkiej godności wobec sił władających życiem i śmiercią.
Pisząc o tym wierszu nie zapomnij o:
  • zaznaczeniu pośredniej liryki sytuacyjnej (relacja + refleksja);
  • braku interpunkcji i wielkich liter (jest to wiersz wolny);
  • prostocie wypowiedzi naśladującej relację (podkreślają ją zamknięte w nawiasach odautorskie „wyjaśnienia”);
  • operowaniu barwą i dźwiękiem (a właściwie ciszą);
  • możliwości odczytywania ostatnich dwóch wersów jako mowy pozornie zależnej w poetyckiej wersji; to mogą być również słowa wypowiedziane przez duszę – bohatera wiersza;
  • nawiązaniach do innych utworów. Skojarzeń może być wiele, bo temat śmierci istniał w ludzkiej kulturze od zawsze.

Poza tym – nie bój się następujących refleksji (zwłaszcza przy eseju):

  • Jakże różna to wizja od średniowiecznego danse macabre, tańca śmierci ogarniającego wszystkich, pocieszającego swoim egalitaryzmem. Milczenie wokół jednej duszy – to cierpienie jednostki, indywidualny problem człowieka wobec śmierci.
  • Łódź śmierci – ale postrzeganą jako ukojenie i wyzwolenie, przywoływali ukołysani wyobrażeniem nirwany moderniści. Ich wizja przy wierszu Herberta wydaje się sztuczna i nieprawdziwa.
  • Ciekawie pisze też Miłosz w wierszu pt. Twój głos: „Przeklinaj śmierć. Niesprawiedliwie jest nam wyznaczona”. Tym razem głosy naszych współczesnych wieszczów współgrają, a Miłosz kończy utwór „i boisz się wyroku, za to, że nic nie mogłeś”.
  • Z Brzegiem kojarzy się inny wiersz samego Herberta, mianowicie U wrót doliny. Tym razem utwór rozgrywa się według scenariusza biblijnego. Obserwujemy nie jednostkową duszę, lecz „ przegląd” ludzkości, ale atmosfera jest podobna.

 

U wrót doliny – poetycka relacja z przebiegu dnia Sądu Ostatecznego.

W Brzegu mieliśmy do czynienia ze scenerią mitologiczną, w tym wierszu rozważaniom o końcu świata daje Herbert kostium biblijny. Tam śmierć jednostki – tu apokalipsa całej ludzkości. U wrót doliny to znany wiersz, nieco prowokacyjny i niepokojący. Nie pozostawia złudzeń – wyjaśnia wątpliwości egzystencjalne brutalnie: będziemy potraktowani jak transport więźniów, według bezdusznych reguł i przepisów. Znów ta wyższa siła, rządząca istnieniem okazuje się siłą obcą i wrogą człowiekowi. Znów poeta protestuje przeciwko tej sytuacji człowieka – jego niewiedzy, całkowitej zależności i bezradności wobec praw istnienia. Popatrz na fragmenty:

Co dzieje się u wrót doliny?
Po deszczu gwiazd
na łące popiołów
zebrali się wszyscy pod strażą aniołów
z ocalałego wzgórza
można objąĆ okiem
całe beczące stado dwunogów (…)

Uważni obserwatorzy poezji już widzą: jest to liryka sytuacyjna. Podmiot – narrator przyjmuje postawę reportera relacjonującego zdarzenia z tego Ostatniego Dnia. Moglibyśmy oglądać tę scenę w „Wiadomościach” – niemniej relacja otrzymała poetyckie szlify. Zauważamy rym – w drugiej strofie już zaledwie śladowy, niedokładny, potem go nie będzie w ogóle. Biblijna łąka wypełniona jest zwykłym zamieszaniem tłumów, które nie wiedzą, co będzie dalej. Co było – już wiadomo, apokalipsa według biblijnych proroctw, spadły gwiazdy, wylały się wulkany. Zebrali się wszyscy pod strażą aniołów. Jedno słowo nadaje całej scenie przerażający sens – a jest to słowo straż. Nie opieka, nie skrzydło, lecz straż. Straż pilnuje, by nikt nie uciekł? Reporter opisujący zdarzenie daje w drugiej strofie opis „ z lotu ptaka”, z wysokości ocalałego wzgórza. Stłoczoną ludzkośĆ nazywa „beczącym stadem dwunogów”. Metafora taka odziera tłum z godności ludzkiej. Beczące stado jasno kojarzy się z wizją stłoczonych, przerażonych owiec – a słówko „dwunogi” zamienia nas z dumnych istot myślących, panów świata i następców Boga na ziemi w jeszcze jeden gatunek zwierzęcy.

Dalszy ciąg wiersza rozwija relację – opis zdarzeń: oddzielają świętych od grzeszników (świętych jak na lekarstwo), krzyczą matki oddzielane od dzieci (jeden z najpotworniejszych obrazów tego filmu), oko kamery zbliża się do jednostek: obserwujemy ból rozdzielanych kochanków, staruszki, której zabrano kanarka, drwala, który nie chce oddaĆ siekiery – i znów ujęcie panoramiczne: idą szeregi ze spuszczonymi głowami, pogodzone z sytuacją. Zaraz podzielą ich na piekło („zgrzytający zębami”) i niebo („śpiewający psalmy”). Oto Herbertowska wizja końca świata. Jej okrucieństwo pogłębia chwyt beznamiętnej relacji, urzędowych wstawek, które doskonale znamy z innych sytuacji:

  • „aniołowie są bezwzględni
    i trzeba przyznać mają ciężką robotę” – jak o policjantach
  • „Starszy anioł
    z uśmiechem tłumaczy nieporozumienie” – jak ochroniarz imprezy
  • „gdyż jak się okazuje
    będziemy zbawieni pojedynczo” – jak jeszcze jeden bezduszny przepis

Za to egzystencjalny wymiar utworu zyskuje poeta przez ogarnięcie całej grupy ludzkiej – ujęcia panoramiczne plus zbliżenia pozwalające na przegląd najistotniejszych kwestii w życiu człowieka. Miłość, przyjaźń, praca. Obecność ludzi, zwierząt, przedmiotów. To tylko symbole i elementy życia – po śmierci zostaną odebrane. Tym samym dowodzą okrucieństwa śmierci i naszego przywiązania do zwykłych wartości życia.

Nie bój się refleksji i skojarzeń:
  • Zaciekawia nas (odbiorców) operowanie dźwiękiem, szczególne w poezji Herberta: „po świście eksplozji, po ciszy następuje krzyk matek i ogólny wrzask…”
  • Wiersz zawiera „zbliżenia” do osób będących w sumie „reprezentacją ludzkości”: matki z dziećmi, para kochanków, staruszka z kanarkiem, drwal – „stare zgarbione chłopisko”. Wszyscy, my, każdy usiłuje coś przechować („strzępy fotografii…”). Takie ujęcie kojarzy się ze średniowiecznym tańcem śmierci, z jej egalitaryzmem. W obrazach danse macabre także prezentowano przedstawicieli wszystkich stanów.
  • Skojarzenie z wierszem Miłosza pt. Piosenka o końcu świata jest naturalne i potrzebne. Wizja Miłosza jest diametralnie różna: dzień apokalipsy niczym nie będzie się różnił od najzwyklejszego, codziennego dnia. To zobowiązuje do ciągłego czuwania nad sobą, do odpowiedzialności za swoją moralność. Ale to również wiara w moc człowieka, w cząstkę chociaż samostanowienia o sobie. Tę nadzieję zupełnie odbiera Herbert – w jego wizji człowiek nie może nic.
  • Odbiorcę nurtuje pytanie: dlaczego tak okrutnie – niczym w zbrodni wojennej potraktowano ludzi w Herbertowskiej wizji końca świata? A może dlatego, że ludzkość takiej zbrodni dokonała? Może postępowanie ludzi w jakiś sposób komponuje własną przyszłość. Nie Bóg byłby wówczas odpowiedzialny za Dzień Sądu, nie aniołowie, lecz sami ludzie.

 

Sprawozdanie z Raju

Załóżmy, że trafiliśmy pośród „śpiewających psalmy”. „Zgrzytający zębami” – poszli do piekła (Na marginesie dodajmy, że znajdują się wśród artystów zamieszkujących najniższy krąg. Belzebub bowiem kocha sztukę i „cały rok odbywają się tu konkursy, festiwale, koncerty” – tak przynajmniej myśli o piekle pan Cogito).
A co w Raju?

W raju tydzień pracy trwa trzydzieści godzin
pensje są wyższe ceny stale zniżkują
praca fizyczna nie męczy (wskutek ­mniejszego przyciągania)
rąbanie drzewa to tyle co pisanie na maszynie
ustrój społeczny jest trwały a rządy rozumne
naprawdę w raju jest lepiej niż w ­jakimkolwiek kraju

Czy jesteście zdziwieni? Myśleliście może, że w raju otrzymamy błyszczące szaty i harfy, i będziemy pławić się w chmurach? Cóż – to cena za zatrzymanie ciał. Tak tłumaczy sprawozdawca:

Na początku miało byĆ inaczej –
świetliste kręgi chóry i stopnie abstrakcji
ale nie udało się oddzieliĆ dokładnie
ciała od duszy i przychodziła tutaj (…)

Sprawozdawca to nasz podmiot liryczny. Jest trzecioosobowy, liryka jest liryką sytuacyjną, pośrednią, ale … Przestrzegam Was przed utożsamianiem poety i sprawozdawcy. Głos podmiotu dżwięczy obcą nutą – mówi człowiek z Raju, przedstawia tamtejsze warunki – i wyczuwamy w jego relacji cień fałszu. Tak jak w przemowach pochwalnych ludzi zastraszonych: chwalą stan obecny, wyjaśniają drobne niedociągnięcia, ukazują ład i porządek ustroju. Skąd znamy to „na początku miało być inaczej…” Dlaczego ów Raj przypomina państwo, a ludzie – społeczeństwo karmione przemówieniami, obietnicami – i z opisu sielankowego ustroju wcale nie wynika ani radość, ani szczęście?

  • Boga oglądają nieliczni
    jest tylko dla tych z czystej pneumy – a więc i tam jest podział na wybranych i zwykłe pospólstwo
  • reszta słucha komunikatów o cudach i potopach
    z czasem wszyscy będą oglądali Boga
    kiedy to nastąpi nikt nie wie – a więc i tam istnieje propaganda, manipulacja społeczeństwem.

Wygląda na to, że poza małymi ulepszeniami wszystko jest jak na Ziemi. To nie jest wiersz o Raju, to sprawozdanie z państwa totalitarnego. A podmiot jest jednym z wielu przestraszonych i oszukiwanych członków rajskiego społeczeństwa.

Można więc nazwać ten typ liryki – liryką maski, a przesłanie utworu zawoalowaną krytyką ustroju totalitarnego. Ale czy jedyny to wymiar sensu wiersza? Dlaczego akurat raj, dusza, obiecany Bóg i skrzydła? Narzuca się interpretacja w wymiarze egzystencjalnym: więc życie po życiu będzie tak samo zniewolone jak to ziemskie? Po raz kolejny ujawnia się sceptycyzm poety, jego nieufność wobec praw życia i śmierci, protest przeciw niewiedzy ludzkiej i sytuacji człowieka wobec zagadek istnienia.

Nie zapomnij o skojarzeniach i refleksjach:

  • z wielkim dziełem Dantego – Boską komedią. Jest także swoistym sprawozdaniem z podróży po zaświatach. W Raju Dante zastaje szczęśliwych ludzi, a panuje tam świetlista jasność, miłość i dobro.
  • jak daleka jest wizja Herbertowska od wielu ujęć Raju – Arkadii jako krainy wiecznego szczęścia, nawet od „arkadii dzieciństwa” – utraconego czasu młodzieńczej szczęśliwości!
  • Czesław Miłosz napisał Ogród ziemskich rozkoszy. Być może dla kontrastu z Herbertowskim Rajem warto przytoczyć ten obraz pełen grozy, ale i dynamiki:Tak więc można wnioskować, że ludzkość jest po to
    Żeby zaopatrywać i zaludniać Piekło,
    którego istotą jest trwanie. Reszta tj. niebiosa
    Otchłanie, krążące światy, są tylko na mgnienie.

Zapamiętaj!

Zbigniew Herbert porusza tematy uniwersalne, to znaczy takie, które powinny być ważne dla wszystkich ludzi, w każdej epoce. Ale uwaga – poeta może sprawić swoim interpretatorom sporo kłopotu – jego wiersze naszpikowane są różnorodnymi aluzjami literackimi, nawiązaniami, na przykład do Biblii, do antyku, do Don Kichota Cervantesa, do Hamleta Szekspira itp. Analizując teksty Herberta trzeba cały czas pamiętać o upodobaniu tego poety do ironii i autoironii (nie zawsze łatwo uchwytnej). Cóż, żeby móc swobodnie interpretować utwory autora Pana Cogito trzeba mieć naprawdę sporą wiedzę…

Pamiętaj!
Poezja Herberta może okazać się bardzo przydatna w olbrzymiej liczbie tematów. Zwłaszcza tam, gdzie potrzebne będzie świeże spojrzenie na jakieś zagadnienie, reinterpretacja jakiejś powszechnie znanej historii, nowe, oryginalne ujęcie jakiegoś motywu – polecam przekartkowanie tomików Herberta, na pewno się nie zawiedziecie!

 

A oto kilka przykładów tematów, do których wiersze Herberta idealnie pasują:

  • Inspiracje antyczne i biblijne w literaturze XX wieku.
  • Wizja końca świata, Sądu Ostatecznego w literaturze.
    Tu możesz wykorzystać wiersz U wrót doliny. Bardzo ciekawe byłoby porównanie go z Piosenką o końcu świata Czesława Miłosza.

Tematy nawiązujące do motywu wojny lub żołnierza

Ważne są trzy tytuły:

Nike która się waha – wiersz z tomu Struna światła,
Żołnierz – proza poetycka z Hermesa, psa i gwiazdy, ironiczna, o bezsensie wojny,
Żywot wojownika – proza poetycka z Hermesa, psa i gwiazdy.

Samotność

Aż trudno uwierzyć, jak wiele wierszy Herberta podejmuje właśnie ten temat, chociażby Hermes, pies i gwiazda – proza poetycka ze zbioru o tym samym tytule, albo Dróżnik (też proza poetycka, z tego samego tomu).

Miasto

W poezji Herberta ważne miejsce zajmuje ukochane miasto dzieciństwa – Lwów. Barwne, wielokulturowe, wielowyznaniowe, handlowe miasto skierowane ku Orientowi, opuszczone na zawsze w 1944 r., gdy poeta miał dwadzieścia lat, bardzo głęboko zapadło w jego pamięć. Poświęcił mu wiele wierszy, np. Pan Cogito myśli o powrocie do rodzinnego miasta.

 

Zobacz:

Zbigniew Herbert – jak pisać o…

Zbigniew Herbert

Zbigniew Herbert – praca domowa

Zbigniew Herbert – Przesłanie Pana Cogito

Zbigniew Herbert – tematy