Groza wojennych lat wywarła ogromny wpływ na psychikę ówczesnych ludzi. Wielu z nich walczyło nie tylko z karabinem w ręku, ale i piórem. Uczucia, jakie im wtedy towarzyszyły, utrwalili w literaturze, poszukując w ten sposób ukojenia.

Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych czarny pył.
K. K. Baczyński

Walki podczas II wojny światowej toczyły się na wielu frontach. Kraje zaatakowane przez hitlerowskie Niemcy zaciekle walczyły o swoje prawo do wolności. Narody podbite wspierały się wzajemnie, walcząc o każdy skrawek ziemi. Cel był jeden: zniszczyć wspólnymi siłami niemieckiego okupanta. Polacy bronili swojej ojczyzny nie tylko w jej granicach. Polskie wojska miały swój udział w bitwie o Anglię, dzielnie walczyły pod Narwikiem w Norwegii, broniły Tobruku w Afryce.

 

Szkice spod Monte Cassino – Melchior Wańkowicz

Miejscem szczególnych walk było wzgórze Monte Cassino we Włoszech. Stanowiło ono ważny punkt strategiczny, gdyż broniło dostępu do włoskiego frontu aliantom (pod tą nazwą kryją się państwa koalicji antyhitlerowskiej).

Melchior Wańkowicz, który był korespondentem wojennym, opisał walki pod Monte Cassino. Zapis wydarzeń, które miały wówczas miejsce, określamy mianem reportażu, ponieważ utwór stanowi bezpośrednią relację, a autor był świadkiem opisywanych wydarzeń.

Bitwa o Monte Cassino, ze znajdującym się na szczycie klasztorem, trwała trzynaście dni. Wydarzenia opisywane przez autora rozpoczęły się 2 stycznia 1944 r. Wtedy nastąpił atak Amerykanów na pozycje wroga. Kolejne natarcia, drugie i trzecie, okazały się bezskuteczne. Ostatecznie zdobycie wzgórza powierzono 2 Korpusowi Polskiemu pod dowództwem gen. Andersa. Szturm, który rozpoczął się 11 maja 1944 r. zakończył się dopiero 25 maja zdobyciem Monte Cassino.

Zwycięstwo to było bardzo ważne dla Polaków. Od wieków przyzwyczajeni byliśmy do walki o swoje prawa, nawet wtedy gdy nic nie wskazywało na zwycięstwo. Zrywy narodowe ukształtowały w nas pewnego rodzaju zaciętość i desperację w walce. To, co dla innych było rzeczą nie do osiągnięcia, dla nas stawało się możliwe. Tak też było i w tym przypadku.

Relacja Melchiora Wańkowicza nie jest jedynie suchym sprawozdaniem, lecz naprawdę oddaje dramat tamtych dni. Wzgórze było miejscem bardzo trudnym do zdobycia, bowiem rozmieszczone w klasztorze siły niemieckie doskonale widziały ruchy przeciwnika. Obraz walk jest wstrząsający. Zginęło wówczas tysiące żołnierzy. Ich śmierć nie poszła na marne. Zdobyte wzgórze stało się dowodem odwagi, męstwa, walki za wszelką cenę i bez względu na poniesione straty. Nie zmienia to jednak faktu, iż wojna to działanie bezsensowne, prowadzące do śmierci milionów ludzi.

Szkice stanowią hołd złożony żołnierzom poległym w walce. Prostemu językowi relacji towarzyszy emocjonalne zaangażowanie autora. Wykorzystał symbol i metaforę, by w pełni oddać tragedię wydarzeń, napięcie jakie im towarzyszyło. Tworzył liryczne obrazy, jak choćby opis wzgórza pokrytego trupami i porośniętego makami: „Trupy i maki, słowiki i wycie nebelwerferków, świetliki i świetlne pociski – tworzyły misterium, w którym nad zaklęśniętymi w głazach, miękkociałymi istnieniami chodziła śmierć”.

 

Różaniec z granatów – Ksawery Pruszyński

Polscy żołnierze walczyli także na terenie Anglii oraz w Hiszpanii. W tym opowiadaniu autor przedstawił spotkanie dwóch mężczyzn, których łączył wojenny los. Polski żołnierz oraz narrator poznali się w angielskim szpitalu i okazało się, że obaj uczestniczyli w wojnie domowej w Hiszpanii w latach 1936-1939. Józef £aptak był ochotnikiem i walczył w szeregach Międzynarodowej Brygady im. J. Dąbrowskiego po stronie republikanów przeciwko faszystom. Wykupiony niegdyś od żołnierza różaniec z granatów, właśnie w Hiszpanii ocalił mu życie. Okazało się bowiem, że katolicy rozpoznają i oceniają innych ludzi poprzez pewne przedmioty-symbole. Różaniec okazał się wówczas ratunkiem. Dzięki niemu irlandzki oficer pomógł mu wydostać się z niewoli. Różaniec, symbol wiary katolickiej zwracał uwagę także w angielskim szpitalu. Niestety nie ocalił bohaterowi życia po raz drugi. Zmarł on na skutek odniesionych ran.

 

Poezja

Doświadczenia wojenne zostały ukazane także w poezji. Wielu młodych ludzi zostało w tym czasie pozbawionych wszelkich złudzeń, została im odebrana barwna i spokojna przyszłość. Pokolenie Kolumbów, ludzi urodzonych po 1920 roku (nazwa pochodzi od powieści Romana Bratnego Kolumbowie rocznik 20), musiało sprostać nowym wymaganiom narzuconym przez los. Wielu z nich to bardzo wrażliwi, młodzi chłopcy, którzy walczyli karabinem i piórem.

O wojnie pisali też poeci o utrwalonej już pozycji w literaturze polskiej. Do nich należeli Władysław Broniewski, Antoni Słonimski, Julian Przyboś. Dla wszystkich poezja stanowiła próbę zrozumienia rzeczywistości, pogodzenia się z nią. Poszukując odpowiedzi na dręczące ich pytania starali się także oddziaływać na innych. Poezja miała kolejny raz stać się apelem wzywającym do walki.

Bagnet na broń

Takim właśnie apelem, poetycką odezwą jest wiersz Władysława Broniewskiego Bagnet na broń. Sam autor określił go jako „poetycki rozkaz mobilizacyjny”. Utwór został napisany w 1939 r. jeszcze przed bezpośrednią agresją niemiecką na Polskę. Podmiot liryczny wprost zwraca się do adresata, którym jest każdy Polak (liryka zwrotu do adresata), by w chwili napaści na ojczyznę („Kiedy przyjdą podpalić dom/ ten, w którym mieszkasz – Polskę”) nie był bierny i chwycił za broń („ty ze snu podnosząc skroń,/ stań u drzwi./ Bagnet na broń!/ Trzeba krwi!”).

Podmiot spogląda w przeszłość i choć zdaje sobie sprawę, że nie wszystkim żyło się w Polsce najlepiej, to jednak w obliczu zagrożenia wszyscy powinni zapomnieć o wzajemnych pretensjach i nie odmawiać pomocy: „ale krwi nie odmówi nikt/ wysączymy ją z piersi i pieśni”.

Tutaj podmiot liryczny jest już zbiorowością. W imieniu ogółu kieruje swe słowa także do poety, nazywając go „ogniomistrzem i serc i słów”, i wyznacza mu cel tworzenia poezji: „poeto, nie w pieśni troska./ Dzisiaj wiersz – to strzelecki rów”.
Poezja ma więc inne zadanie – powinna zagrzewać do walki i podnosić na duchu. W chwilach słabości otuchy ma dodać postawa generała napoleońskiego Pierre’a Cambronne, który nie poddał się wrogowi w bitwie pod Waterloo.

Budowa wiersza jest prosta. Poeta wykorzystał krótkie zwroty o charakterze wykrzyknikowym, rozkazującym. Rymy męskie (jednosylabowe) sugerują napięcie emocjonalne podmiotu.

Alarm

Nieco inny charakter ma wiersz Antoniego Słonimskiego „Alarm”. Autor podczas II wojny światowej przebywał w Paryż i w Londynie. Jednak choć znajdował się z dala od Polski, sprawy ojczyzny były mu bardzo bliskie. „Alarm” to utwór przedstawiający obraz Warszawy podczas nalotów niemieckich oraz przeżycia podmiotu lirycznego przeczuwającego zagładę stolicy. Charakterystyczne są ogłoszenia i odwołania alarmów dla mieszkańców miasta, które towarzyszyły nalotom: „Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy!” Poprzez krótkie, urywane słowa oddana została groza tamtych wydarzeń, strach uciekających w panice ludzi. Narastające napięcie opada wraz z wybuchem bomb. Nie sposób wyzbyć się jednak strachu. „Nie tego alarmu nikt nie odwoła/ ten alarm trwa”. Staje się on wezwaniem dla Polaków, którzy powinni być czujni, gotowi do dalszej obrony ojczyzny. W końcowej części utworu pojawia się wizja zniszczonej Warszawy: „Płyną zburzone kościoły,/ Ogrody zmienione w cmentarze”. Podmiot głęboko przeżywa tragedię ojczyzny. I choć oddalony od niej, nadal przywołuje słowa z początkowej części wiersza: „Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy/ Niech trwa”.

Póki my żyjemy

Równie katastroficzną wizję bombardowanej stolicy przedstawił Julian Przyboś w wierszu „Póki my żyjemy”. Podmiot liryczny jest uczestnikiem tych dramatycznych wydarzeń. Obraz grozy stworzony został dzięki metaforom oraz synestezji (łączeniu wrażeń przypisywanych jednemu zmysłowi z innymi zmysłami, np. słuchu ze wzrokiem: „Huk armat (…) wzrósł”, „Krzyczę – niecelnie”). Wśród huku armat podmiot liryczny „błaga o karabin jak skazaniec o łaskę”. Ocalenia poszukuje w walce, tak jak wielu jego towarzyszy. Ujawniając śmierć braci w prostych słowach: „ W tej chwili zginął mój brat” tym bardziej oddaje tragizm wielu takich ofiar.

W końcowej części wiersza zwraca się do tych, którzy we wrześniu 1939, opuścili kraj, udając się na emigrację i tam organizują wojsko polskie. Nikogo jednak nie osądza. Pragnie jedynie sam dać świadectwo swojego zaangażowania w sprawy ojczyzny i wyznaje, że gotów jest realizować słowa hymnu polskiego „Póki my żyjemy”, czyli wiernie służyć ojczyźnie, oddając za nią nawet życie.

Pieśń o Stefanie Starzyńskim

Wśród walczących o wolną Warszawę we wrześniu 1939 r. uznanie poety Jana Lechonia zyskał ówczesny prezydent stolicy Stefan Starzyński i jemu właśnie poświęcił Pieśń o Stefanie Starzyńskim. Utwór rozpoczyna przywołanie obrazu Warszawy. Miasto zostaje przedstawione w sposób szczególny. Poeta upersonifikował je, nadając mu rolę szczególną. Do stolicy zwraca się za pomocą zaimków pisanych wielką literą. Okaleczona na skutek działań wojennych stolica cierpi jak ranny człowiek. Poeta widzi zniszczone miasto, ale przywołuje w pamięci chwile, gdy wśród znanych mu murów był szczęśliwy. Obrazy zniszczenia i dawnej świetności mieszają się. Przypominają się bohaterowie, którzy niegdyś wsławili się w obronie miasta (kapitan Ordon – obrońca reduty wolskiej z 1931 r.). Wojna spowodowała śmierć wielu milionów ludzi. Wśród nich był też Stefan Starzyński, ówczesny prezydent Warszawy. Był to człowiek, który bez wahania podjął się obrony stolicy. Kiedyś budował domy, wyznaczał nowe ulice, dbał o rozwój miasta. Teraz świadomy zniszczeń, którym ono ulegnie, postanowił bronić go do końca:

Nie ustąpię. Niech te domy płoną,
Niech dumne moje dzieła na proch się rozpękną! (…)
Ale ty, co tu przyjdziesz kiedyś, zapamiętasz,
Że jest coś piękniejszego niźli murów piękno.

Prezydent nie został w wierszu ukazany jako romantyczny, szalony bohater, lecz jako zwykły człowiek „co zawsze wszystko chce wypełnić dobrze”. Podmiot liryczny stara się uspokoić pieśń „Cicho, pieśni!”, dając nadzieję na lepsze czasy, w których poezja będzie mogła sławić bohaterskie czyny obrońców ojczyzny.

 

Młode pokolenie

Nowe pokolenie urodziło się w wolnej ojczyźnie. Wybuch wojny spowodował, że stało się ono pokoleniem tragicznym. W szkole średniej spotkacie się z określeniem ich jako pokolenia apokalipsy spełnionej, czyli ludzi, którzy dożyli czasów, kiedy dokonano zagłady wielu milionów istnień ludzkich.

Elegia o… (chłopcu polskim)

Elegia o… (chłopcu polskim) Krzysztofa Kamila Baczyńskiego to wiersz doskonale Wam znany, wyjątkowo liryczny i przejmujący. Podmiotem jest tu matka, która czule i delikatnie zwraca się do nieobecnego syna. Utwór jest elegią (pieśnią żałobną), a matka sama dokonuje rozrachunku z wojną, która odebrała życie jej synowi. Wojna pozbawiła „chłopców polskich” prawa do spokojnego życia, zmusiła ich do pogodzenia się ze śmiercią bliskich osób, do patrzenia, jak leżą w gruzach domy. Młodzi ludzie zostali zmuszeni do tułaczki, do ukrywania się, życia w lęku, nie wiedząc, czy przeżyją kolejny dzień. Wojna wywołała w nich złe instynkty, z którymi nie potrafili walczyć, mogli się im jedynie biernie poddać. Nie dziwi więc kontrast w słowach „I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc”, ujawnia bowiem dystans między niewinnością młodego pokolenia a grozą czasów, w których przyszło im żyć. Pytanie zawarte w ostatnim wersie pogłębia jeszcze bardziej dramat tych chłopców „Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?”.

Warkoczyk

Równie wiele emocji, pozornie niewidocznych, kryje w sobie utwór innego poety pokolenia Kolumbów, a mianowicie Warkoczyk Tadeusza Różewicza. Autor (na pewno także Wam znany – niedawno otrzymał tytuł honoris causa Uniwersytetu Śląskiego) napisał go po zwiedzeniu Muzeum w Oświęcimiu.

Utwór stanowi wstrząsającą relację o morderstwach dokonywanych w obozach koncentracyjnych. Po wojnie ślady zbrodni hitlerowskich mogą oglądać inni ludzie. Szare włosy, które zwróciły uwagę poety, nie mogą stać się obiektem czyjegoś zainteresowania. Wywołują jedynie refleksję podmiotu lirycznego, że „szary warkoczyk/ mysi ogonek ze wstążeczką/ za który pociągają w szkole/ niegrzeczni chłopcy” należał do dziewczynki, której dziś już nie ma.

Tadeusz Różewicz to poeta, który wyraźnie w swojej twórczości stara się poznać i zbadać spustoszenia, jakich dokonała w człowieku wojna. Ma on świadomość, że pewne zmiany dokonały się już na stałe i nic nie jest w stanie tego zmienić. Ludzie, którzy przeżyli wojnę, w świecie pozbawionym wartości skazani są na samotność i wyobcowanie. Kiedyś zazdrościli roślinom i zwierzętom, a widząc szerzące się zło nie chcieli być jego świadkami, woleli nie żyć. Podmiot liryczny w wierszu Zostawcie nas wyraźnie charakteryzuje swoją postawę. Człowiek, który przeżył tak wiele okrucieństw nie potrafi już normalnie żyć. Nowe pokolenia nie rozumieją jego bólu i rozdarcia, a przez to nie potrafią mu pomóc, choćby bardzo chciały. Pragnie tylko jednego, by zostawiono ich w spokoju.

 

Zobacz:

Kolumbowie – poeci apokalipsy spełnionej

 

W jaki sposób Krzysztof Kamil Baczyński zawarł w poezji dramat pokolenia Kolumbów?

Tragizm historii własnego pokolenia w twórczości Kolumbów

Tragizm pokolenia Kolumbów na przykładzie wybranego utworu Krzysztofa Kamila Baczyńskiego

Poetycki portret pokolenia Kolumbów na przykładzie wybranych wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

Odwołując się do wiersza Krzysztofa Baczyńskiego Pokolenie, odpowiedz, jakie zagrożenia moralne stwarza wojna. Jaki to miało wpływ na pokolenie Kolumbów?

Na czym polegał dramat pokolenia Kolumbów?

Kartkówka z poezji Kolumbów

Krzysztof Kamil Baczyński – praca domowa