Jest drugim po Podróży do Ziemi Świętej z Neapolu poematem dygresyjnym Słowackiego i stanowi najwyższe osiągnięcie w tej trudnej formie poetyckiej.

Na treść utworu składają się dwa ciągi tematyczne:

  • epicki, opowiadający o przygodach tytułowego bohatera,
  • dygresyjny, mający charakter aluzji i dygresji na różne inne tematy.

 

Okoliczności powstania Beniowskiego

Twórcą polskiego poematu dygresyjnego był Juliusz Słowacki. W ,Beniowskim świadomie nawiązywał do bajronowskich pierwowzorów, ale też wykraczał poza ukształtowane przez autora Don Juana konwencje tego gatunku.

Okoliczności, jakie towarzyszyły powstaniu Beniowskiego, są dość szczególne. Oto w związku z objęciem przez Adama Mickiewicza katedry w College de France paryski księgarz, Eustachy Januszkiewicz postanowił urządzić wielkie przyjęcie. Zaprosił na nie całą polską elitę intelektualną przebywającą na emigracji w Paryżu. Zaszczytu tego dostąpił również Słowacki. W trakcie uczty wygłosił wspaniałą, poetycką improwizację. Na popis Słowackiego bohater przyjęcia – Mickiewicz – odpowiedział również improwizacją, w której uznał geniusz poetycki młodszego kolegi. Tymczasem nieprzychylna Słowackiemu prasa emigracyjna, opisując przebieg uczty u Januszkiewicza, zmieniła sens wydarzeń. Oświadczyła, że Mickiewicz odmówił Słowackiemu miana poety.

Rozgoryczenie Słowackiego pogłębiła ponadto wydana przez Stanisława Ropelewskiego tendencyjna recenzja Balladyny. Krytyk nad wyraz uszczypliwie pisał o nowatorskich pomysłach Słowackiego. Głęboko dotknięty poeta wyzwał Ropelewskiego na pojedynek. Ten jednak nie rozstrzygnął konfliktu. Słowacki ocalił jedynie swój honor. W tej sytuacji poeta, nieustannie wyszydzany i pogardzany, postanowił ,,rozprawić się” z przeciwnikami, posługując się ich własną bronią, czyli drwiną, szyderstwem, ironią. Aby zadać kłam powszechnie funkcjonującej opinii o niewielkiej skali talentu, Słowacki w ,,Beniowskim” odsłonił całą gamę swoich możliwości twórczych. Pokazał, że jest w stanie zrealizować się w każdej konwencji literackiej.

Zmieniał więc co chwila właściwości gatunkowe utworu: z gawędy szlacheckiej przekształcał go w poemat filozoficzny, aby za chwilę wprowadzić konwencje poematu heroikomicznego, powieści, rozprawy czy deklaracji ideowej.

Żonglował również z niebywałą łatwością różnymi formami i stylami wypowiedzi. Romantyczną metaforykę łączył zatem z barokową ornamentyką i słownictwem szlacheckiego zaścianka, wyznania prywatne zestawiał z liryką retoryczną itp.

Okazał się zatem prawdziwym sztukmistrzem słowa, mimo to opublikowanie Beniowskiego nie rozstrzygnęło definitywnie konfliktu poety z emigracją.

 

Dominacja narratora

Poemat Słowackiego zgodnie z wymogami gatunku rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: fabularnej i dygresyjnej.

W planie akcji stanowi opowieść o charakterze romansowo-awanturniczym.

Zawiera dzieje polskiego szlachcica Maurycego Beniowskiego, który, opuściwszy rodzinny dom i ukochaną Anielę, przyłączył się do konfederacji barskiej. W efekcie stał się bohaterem niezwykłych, często niebezpiecznych wypadków. Po ucieczce z Kamczatki, gdzie przebywał na zesłaniu, i wielu niesamowitych przygodach trafił na Madagaskar. Zostałe królem tej wyspy i zginął w bitwie z Francuzami.

Plan akcji cechuje zatem duża swoboda w tworzeniu fikcji fabularnej, wybujała wprost przygodowość. Wydarzenia, w których uczestniczy główny bohater, wydają się mało prawdopodobne, sytuacje przerysowane i celowo wyolbrzymione.

Wszystko po to, by sprawić wrażenie, że opowiadana historia ma charakter fikcyjny i jej kształt całkowicie zależy od kaprysów narratora, ten bowiem traktuje fabułę mało poważnie. Bawi się losami bohatera, wtłacza go w przeróżne nierealne sytuacje, by zaznaczyć w ten sposób swoją dominację nad światem przedstawionym. Pomiędzy nim a przedmiotem opowiadania tworzy się tym samym wyraŸny dystans, który narrator podkreśla, wprowadzając ciąg komentarzy, na przykład:

  • Narrator opisuje Anielę jako romantyczną heroinę, po chwili dodaje: ,,Wpadam w opisy znów i w romansowość”.
  • Narrator tworzy wizerunek Diwy za pomocą języka zaczerpniętego z Lilli Wenedy. Porównuje bohaterkę do strasznego anioła, który jedzie na koniu ze mgły. Opis ten poprzedza jednak dygresją: ,,Ale stój muzo!”.
  • Narrator przedstawia spotkanie Anieli z Beniowskim. Uruchamia całą rekwizytornię romantycznych symboli: róże, światło księżyca, wody, które rzucają srebrne cienie, jabłonie okrytę bielą. Nim jednak zaprezentuje ten opis, powie ,,Wracam do bajki mojej”.
  • Narrator opisuje scenę rozstania kochanków. Mówi o gołębich gruchaniach i zimnych łzach, by po chwili wszystko skwitować ironicznym słowem ,,Horror”. Tego rodzaju egzemplifikacji odnaleźć można w tekście bardzo wiele. Są one świadectwem ironiczno-romantycznej postawy twórcy wobec świata przedstawionego. Traktuje go narrator z lekkim przymrużeniem oka, widząc w nim przestrzeń do swobodnej gry z konwencją literacką. Nie należy zapominać, że Beniowski powstaje w czasie, kiedy wszelkiego rodzaju konwencje romantyczne na tyle utrwaliły się w powszechnej świadomości, że można było spojrzeć na nie z lekkim dystansem, zweryfikować, a nawet wyszydzić. Zobaczmy zatem, jaką zabawę z uznanymi przez romantyzm schematami prowadzi Słowacki.

Gra z konwencją

odbywa się na kilku planach. Dotyczy konstruowania określonych sekwencji fabularnych, zaznacza się w sposobie budowania scenerii i postaci. W efekcie w świecie przedstawionym Beniowskiego wszystko dzieje się na opak, gdyż:

  • Punkt wyjściowy fabuły jest świadomym odwróceniem sytuacji fabularnej z Pana Tadeusza. Utwór Mickiewicza rozpoczynał przyjazd Tadeusza do Soplicowa i poznanie Zosi. W poemacie Słowackiego akcję zaczyna wyjazd Beniowskiego i rozstanie z Anielą.
  • Sparodiowany został romantyczny motyw porwania. Autor dokonał odwrócenia ról. To nie kochanek porywa ukochaną, ale sam zostaje uprowadzony poprzez upiorną postać, która w rezultacie okazuje się dobrze znaną piastunką Diwą.
  • W scenie rozstania bohaterów rolę romantycznego kochanka odgrywa nie Beniowski, lecz Aniela. To ona wygłasza długi, wylewny monolog, wybranek serca zaś stoi nieporadnie i milczy jak głaz. Naruszone zostały przy tym zasady budowania romantycznej scenerii. Zamiast światła księżyca, tajemniczej przyrody, szumu fal i tym podobnych rekwizytów rzecz została umiejscowiona w obskurnej chacie – lepiance, której wystrój nie sprzyjał pożegnalnym szeptom.
  • Postać głównego bohatera ulega wyraźnej deheroizacji. Na wstępie budowana jest za pomocą typowych romantycznych kategorii, takich jak tajemniczość („tajemniczą miał gwiazdę przeznaczenia”), wybujała uczuciowość („czuł za trzech”) czy indywidualizm. Zostają one jednocześnie ośmieszone i uzwyczajnione poprzez odsłonięcie motywów postępowania Beniowskiego. Oto okazuje się, że decyzję przystąpienia do konfederacji barskiej dyktują nie wzniosłe pobudki patriotyczne, ale przyczyny o wiele bardziej pospolite – bohater po prostu ucieka przed wierzycielami.

Kreacja Beniowskiego jest chyba celowo niespójna, łączy w sobie bowiem dwa zupełnie przeciwstawne wizerunki znane z literatury romantycznej. Z jednej strony wydaje się być ukształtowana na wzór hiszpańskiego Don Kichota, błędnego rycerza walczącego z wiatrakami, który uosabia wszystko, co wzniosłe, tragiczne i piękne, z drugiej zaś łudząco przypomina kontuszowych bohaterów Pana Tadeusza, bo ma w sobie tyle pospolitości i przeciętności rodem wprost z Soplicowa. A zatem tragizm miesza się tutaj z komizmem, patos z trywialnością, niezwykłość z pospolitością. Ta dwuwymiarowość postaci nadaje jej w efekcie charakter groteskowy, komiczny. Każe jednocześnie postrzegać ją jako kreację świadomie prowokacyjną, parodiującą określone typy bohaterów literatury romantycznej.

Postać Grzesia, sługi Beniowskiego, budowana jest na prawach aluzji literackiej. Stanowi wyraźną parodię postaci rozważnego i mądrego Grzegorza, opiekuna Kordiana. Próżno by jednak tego rozsądku i mądrości poszukiwać u Grzesia, który nadużywszy nieco rozkoszy trunków, gubi się po drodze niczym niepotrzebny pakunek. Elementy komizmu zastosowane w kreacji tej postaci upodabniają ją do znanego w literaturze wizerunku Sancho Pansy.

A zatem wątek historyczno-fabularny tak ewidentnie podporządkowany arbitralnej władzy narratora spełnia w utworze określoną funkcję, a nie jest jedynie pretekstem do wprowadzenia ciągu dygresji. Służy miłej, aczkolwiek przewrotnej grze z konwencją literacką, nasz wrodzony zmysł estetyczny nie jest bowiem niczym innym, jak wrodzonym popędem do igrania. Tak przynajmniej twierdził Schiller i chyba się nie mylił. Trzeba jednak pamiętać, że ta na pozór niezobowiązująca zabawa literacka jest jednocześnie świadectwem kryzysu pewnych romantycznych kategorii, które się już przeżyły i powielane nieustannie, nawet w innych wariantach, nie były w stanie w żaden sposób zafrapować czytelnika. Świadomość tego kryzysu miał Słowacki znacznie wcześniej, zanim jeszcze zaczął pisać Beniowskiego. Już w trakcie pracy nad Kordianem, kiedy konstruował scenę monologu na Mont Blanc, bawił się akceptowanymi powszechnie schematami literackimi. Beniowski stanowi tej zabawy kontynuację.

Wokół dygresji

Pora przyjrzeć się tematyce dygresji w Beniowskim. Jest tak różnorodna i bogata, że trudno ją ogarnąć. Sprawy najbardziej osobiste mieszają się z kwestiami publicznymi, subtelnym refleksjom towarzyszą pełne polemicznej pasji wyznania i deklaracje. Dygresje kreślą obraz poety prawdziwego, pełnego uczuć i namiętności, wrażliwości i jednocześnie chęci działania. Spośród wielu tematów dygresji warto zapamiętać przynajmniej kilka. Zawierają one między innymi:

  • Wspomnienia młodzieńczej miłości poety do Ludwiki Śniadeckiej, którą nazywa „kochanką pierwszych dni”. Uczucie do Ludwiki uzyskuje w wyznaniu Słowackiego wymiar wielkiej, nieskazitelnej, wciąż niewygasłej namiętności.
  • Rozprawę z krytykami skupionymi wokół czasopisma ,,Młoda Polska”, zwłaszcza z Grabowskim i Ropelewskim. Zarzuca im Słowacki naiwność, głupotę, tchórzostwo, małostkowość. Obrachunek z ,,Młodą Polską” podejmuje nie tylko z racji chłodnej, nieprzychylnej oceny jego twórczości i nieporozumień wynikłych po uczcie u Januszkiewicza, ale także z powodu programu ideowego tego ugrupowania, który był Słowackiemu całkowicie obcy, zakładał bowiem politykę lojalizmu wobec caratu i podporządkowanie się papiestwu.
  • Rozprawę z Mickiewiczem zawierającą wyraźne aluzje do uczty u Januszkiewicza. Słowacki krytykuje Mickiewicza jako swojego przeciwnika ideowego, zarzucając mu służalczość wobec papieża i słowianofilstwo. Potrafi jednak zdobyć się na obiektywną ocenę twórczości Mickiewicza, uznaje jego wielkość i geniusz poetycki, świadomy przy tym skali własnego talentu, co wyraża znamiennymi słowami:
    Bądź zdrów – a tak żegnają się nie wrogi,
    Lecz dwa na słońcach swych przeciwnych – Bogi
    W innej dygresji z uznaniem i niekłamanym zachwytem wyraża się na temat ,,Pana Tadeusza”, składając Mickiewiczowi należny hołd.
    Propozycję własnego programu poetyckiego, zaczynającego się od słynnej refleksji:
    Chodzi mi o to, aby język giętki
    powiedział wszystko, co pomyśli głowa…

Słowacki świadomy kryzysu języka romantycznego, czego dał wyraz w Beniowskim, formułuje własną koncepcję poezji, która byłaby w stanie oddać wszystkie najsubtelniejsze i najbardziej wyrafinowane stany ducha i refleksje. Poezja to błysk myśli, smutek i melancholia, miękkość i piękno, to mowa aniołów, która powinna łączyć finezję z prostotą. Kryterium jej wartości staje się komunikatywność, a nie gmatwanina treści, wszak ,,strofa winna być taktem, nie wędzidłem”. Prawdziwym wirtuozem poetyckiego słowa jest dla poety Jan Kochanowski; Słowacki czuje się jego spadkobiercą i kontynuatorem. Polemizuje natomiast z Mickiewiczowskim modelem poezji tworzonej jedynie ,,samemu sobie”.

Przeciwstawia jej koncepcję twórczości wyrażającej uczucia i myśli zbiorowości, poezji, która, gdy trzeba, daje miłość lub przynosi przekleństwo.
Pełnego repertuaru dygresji zawartych w poemacie nie sposób wymienić i nie o to przecież chodzi. Przytoczyliśmy te, które pokazują Słowackiego jako człowieka bezkompromisowego, o zdecydowanym światopoglądzie i nieugiętej postawie, jako tego, który ,,gryzie” i ,,kąsa”, ale pod maską szyderstwa i ironii ukrywa ból, gorycz i samotność.

 

Beniowski Juliusza Słowackiego

Jest dwóch bohaterów utworu.

  • Tytułowa postać poematu – Polak, patriota, pozostawia narzeczoną, by ruszyć do boju, ale… to całkiem zwykły szlachcic, którego czeka pasmo zupełnie niezwykłych przygód. To jakby Tadeusz z Soplicowa, który wyrusza w świat, żeby bić się za ojczyznę, a potem uczestnik niezwykłych wydarzeń.
  • Obok tytułowego bohatera występuje tu inny, jeszcze ważniejszy. Jest nim sam Słowacki, który co rusz wypowiada się w sławnych dygresjach.

Beniowski jest swego rodzaju dyskusją, poetyckim pojedynkiem z „bogiem litewskim” – Adamem Mickiewiczem. Słowacki celowo wprowadza zbieżności z epopeją Mickiewicza. Traktuje je jednak w sposób swoisty: „odwraca” motywy z Pana Tadeusza, a nawet poddaje je pomniejszeniu, przedstawia w karykaturze.

Na przykład:

  • w Panu Tadeuszu toczy się proces o zamek, Beniowski miał proces o wioskę graniczną;
  • Sędzia Soplica był zapobiegliwym gospodarzem obdarzonym dużą dozą zdrowego rozsądku, jego odpowiednik w Beniowskim, Starosta Ladawski, jest dziwakiem na pograniczu obłąkania;
  • u Mickiewicza Ksiądz Robak powstrzymuje szlachtę dobrzyńską od najazdu na Soplicowo, u Słowackiego ksiądz Marek organizuje najazd konfederatów na majątek Starosty.

Swego prozaicznego bohatera umieszcza Słowacki na tle niezwykłych wydarzeń. Wspominając na początku o „epoce krwawej”, stwarza złudzenie, że Beniowski będzie wybitnym bojownikiem o wolność ojczyzny. Tylko przypadkiem jednak znajdzie się on pod oblężonym Barem i żadnej roli w obronie tej twierdzy nie odegra. Jest on bowiem bohaterem nie tylko odpoetyzowanym, ale i odheroizowanym, dlatego staje się niemal karykaturą bohatera romantycznego. Tworząc nowy typ bohatera, Słowacki parodiuje utarte schematy romantyczne.

Dziś uznajemy Beniowskiego za jedno z największych arcydzieł poezji romantycznej. Dowodem żywotności tego dzieła było m.in. powodzenie, jakim cieszyła się adaptacja sceniczna poematu dokonana przez Adama Hanuszkiewicza.

Uwaga!
Prototypem tytułowego Beniowskiego był historyczny Maurycy Beniowski – znany z powodu burzliwego życia. Bohater Słowackiego ma jednak luźny związek z historycznym podróżnikiem: „odziedziczył” po nim nazwisko i zasługę udziału w konfederacji barskiej. Beniowski z poematu dygresyjnego to prosty, ubogi szlachcic, który lekkomyślnie przepuścił majątek i ruszył w świat szukać fortuny. Słowacki wyraźnie pragnie odpoetyzować swego bohatera, uczynić go człowiekiem jak najbardziej przeciętnym. A to oddala go od Kordiana, Gustawa, Konrada. Zbliża natomiast do Tadeusza Soplicy.

Bohater romantyczny

  • To najważniejszy typ tych czasów. Na nim opiera się wyjątkowość literatury epoki. Romantyzm bowiem wykształcił nowy, specyficzny typ postaci literackiej.
  • Romantyczny bohater to indywidualista pozostający w konflikcie ze światem.
  • Nie jest człowiekiem przeciętnym – zdecydowanie wybija się ponad tłum.
  • Miłość jest dla niego bardzo ważnym uczuciem – to postać namiętna, bliska obłędu w chwili odrzucenia.
  • Działa samotnie, jego biografia często pozostaje otwarta – nie poznamy ciągu dalszego.

Facebook aleklasa 2

Zobacz:

Juliusz Słowacki – Beniowski

Zaprezentuj wybraną dygresję z Beniowskiego Juliusza Słowackiego

Dlaczego Beniowski Słowackiego jest poematem dygresyjnym?

Juliusz Słowacki – jak pisać o…

Poezja Juliusza Słowackiego. Etapy twórczości.

Juliusz Słowacki – praca domowa

Jakie funkcje może pełnić w literaturze ironia? Odpowiedz, dokonując analizy i interpretacji fragmentów Monachomachii Ignacego Krasickiego i Beniowskiego Juliusza Słowackiego.