Gdyby Romeo i Julia pisali do siebie… – napisz list Romea do Julii lub Julii do Romea.

Zapamiętaj!
List pisze nadawca, odbiera adresat.
W prywatnej korespondencji przyjęło się, że list zaczyna się bezpośrednim zwrotem do adresata, nagłówkiem typu:

Cześć!
Witaj!
Kochany Bartku!
Najdroższa Jolu!
Moja Kochana!

a kończy podpisem nadawcy, np.

Basia
Twój kochający syn
Zawsze pamiętająca o Tobie Małgosia

Na początku listu można też umieścić nazwę miejscowości, w której list jest pisany i datę jego powstania.

Konstrukcja jest właściwie dowolna,
przyjęło się jednak, że na początku zwykle dziękujemy za jakiś wcześniejszy list (o ile go dostaliśmy) lub wyjaśniamy powód, dla którego piszemy, nie szczędzimy też grzecznościowych formułek: „pozdrowień”, „ucałowań”, „uścisków”. Zwykle umieszczamy je na końcu listu.

Przez szacunek do adresata
wszystkie wyrazy, zwłaszcza zaimki odnoszące się do niego i jego bliskich, piszemy wielką literą, np. „pozdrów Twoją Mamę”, „dzięki za Twój list”, „pozdrów Ich od nas”.

 

Mantua, pierwszy dzień po naszym rozstaniu

Najukochańsza Julio!

Dopiero kilka godzin upłynęło od naszego rozstania, a wydaje się, jakby to była wieczność cała.
Kiedy tylko minąłem bramy naszego miasta, poczułem, że czynię coś przeciwnego mej naturze: oddalam się od najdroższej mi istoty na ziemi – bo jesteś, Julio, najdroższą mi i najukochańszą, najpiękniejszą, najsłodszą istotą na ziemi…

Chciałbym patrzeć w Twe piękne oczy, chciałbym kołysać Cię w ramionach, jak o świcie, kiedy tak nagle nasze spotkanie przerwały pierwsze promienie słońca. Ach, jak go nienawidziłem! – po raz pierwszy w życiu… Tęsknię za Tobą, najukochańsza. Nie wiem, co jeszcze może być straszniejszego i bardziej przeciwnego naturze niż rozstanie dwóch kochających się istot!

Ale milcz, serce, ja tu użalam się nad sobą, podczas gdy powinienem więcej o Tobie niż o sobie myśleć, i Tobie dodawać otuchy i odwagi. Po to przecież piszę, by ulżyć trochę Twoim cierpieniom, które na pewno większe są niż moje, bo gdy ja podróżuję i szukam sobie nowego miejsca, Ty niepokoisz się pewnie i cierpisz.

Kiedy pomyślę, że jesteś tam sama jedna, bez pomocy ze strony krewnych, rodziny czy przyjaciół, którzy nie znają przecież Twej tajemnicy, serce mi się kraje. Nie masz w nikim oparcia ni pomocy, ni rady, nikomu zaufać nie możesz.

Nikt pewnie nie rozumie Twej żałości, smutnych oczu, łez, które pewnie wylewasz. Mało tego, niektórzy może do radości Cię zachęcają, do zabawy, a Ty, biedna, nie możesz żadnego sensownego powodu swej żałoby podać.

Przyczyną radości i szczęścia Twego chciałbym być, a przywiodłem Cię do cierpienia i łez. Nie tego chciałem. Chciałbym Twe łoże obsypać kwiatami najsłodziej pachnących krzewów różanych, byś budziła się wśród wonnych płatków. Chciałbym otoczyć Cię przepychem, zapalić dla Ciebie tysiące świec, a i tak nie dorównałyby blaskowi Twoich oczu…

Chciałbym mówić Ci słowa najpiękniejsze, otoczyć Cię wierszami najwspanialszych poetów, a i tak nie oddałyby Twej urody. Żadnej jednak z tych rzeczy dać Ci nie mogę, list tylko mogę skromny napisać z oddali.

W domu swym słyszysz pewnie często imię moje, ale nie tak, jakbyś słyszeć chciała. Twój ojciec i matka, i krewni, i najmniejszy nawet sługa przeklinają mnie pewnie jako zabójcę Twego krewniaka. Zabójcę, którym jestem, niestety. Swymi przekleństwami przypominają Ci tylko o mnie – nieszczęśniku, i przez to ból Twój jeszcze pomnażają.

A dom Wasz już może pełen zalotników, i ojciec, i matka szykują Cię – strach mnie przejmuje, gdy piszę te słowa – na żonę dla innego.
Julio najdroższa, co tam moje cierpienie, żal mi, że w Twoim cierpieniu ulżyć Ci nie mogę! Jedyne, co mi pozostało, to zapewniać Cię o mojej wielkiej do Ciebie miłości, która gorąca jest jak ogień i wieczna jak ziemia.

Jeśli jakiekolwiek wątpliwości zagoszczą w sercu Twym, jeśli ktokolwiek podsyca je, nie ufaj złym językom, jedyna. Nie dawaj wiary pogłoskom i plotkom, kiedy jakoweś dotrą do Ciebie o wygnańcu. Żyję tu i będę żył jak mnich, Ciebie tylko jedną miłując. Nie ma takiej godziny, takiej minuty, takiej sekundy, bym nie myślał o Tobie!

Żono ma, bo dzięki Bogu wolno mi już tak Ciebie nazywać (jedyna to pociecha), nie wątp nigdy o mojej miłości, wierności i mym oddaniu. Pierwszą Ciebie tak pokochałem i nikogo już tak miłować nie będę.

Kiedy Ci ciężko, wspominaj nasze nieliczne, ale jakże słodkie i piękne chwile. I ufaj, że powrócą. Ja mocno w to wierzę. Módl się i ufaj… My zaślubieni przed Bogiem i nic się nam złego stać nie może!

Kiedy Ci Źle, biegnij do wielebnego ojca Laurentego i jemu zwierz swe smutki i troski – on jeden zna przecież serca nasze.
On też radą będzie Ci służył, a mnie donosił o Twoim życiu i zdrowiu przez posłańców. Umyślnego wysyłam do Ciebie z tym listem, może zakradnie się jakoś do domu Twego ojca i na Twe pokoje, i odnajdzie moją słodką gołąbeczkę, by nieść Jej tym listem słowa pocieszenia.
Nie śmiem o to błagać, ale jeśli zdołasz, napisz parę słów i zostaw list u ojca Laurentego, udaj się do niego pod pretekstem najświętszej spowiedzi. On ten list mi dostarczy, tak jak i wieści o Tobie.

Ale przede wszystkim nie gnęb się niczym, moja słodka gołąbko, Bóg nas złączył i Bóg nie pozwoli nas rozdzielić. Już wkrótce nasz los odmieni się pewnie i będziemy już razem – na wieki. Ślę Ci tysiące pocałunków.

Twój mąż Romeo

 

Jeśli piszesz list bohatera literackiego do innego bohatera

Ustal, w którym momencie akcji został napisany list.
W przypadku Romea i Julii nie może być pisany po zakończeniu akcji, bo kochankowie przecież nie przeżyli – no chyba że zmienimy zakończenie (to jednak trochę ryzykowne, musimy jakoś zasygnalizować nauczycielowi, że znamy treść lektury!).

Wczuj się w charaktery postaci
Nie pisz nic, co nie byłoby zgodne z ich charakterem przedstawionym w utworze, np. Romeo nie może nienawidzić Julii, Julia nie może pogardzać ukochanym. Wyjątek – piszemy jakąś parodię: Romeo i Julia, którzy cudem przeżyli, zżerani przez prozę życia, wymieniają konkretne listy o pieniądzach. To jednak trzeba umieć świetnie napisać! Pomysł wymaga odwagi, talentu i… grozi ewentualną krytyką nauczyciela.

Jeśli piszesz list z dawnej epoki, możesz go stylizować, np. używając wyszukanych słów, mnożąc kunsztowne metafory, archaizować (dobrze znany zabieg: składnia wzorowana na łacińskiej: zmieniony szyk zdania – orzeczenie na końcu – np. „Tyś wybranką moją jest” zamiast „Ty jesteś moją wybranką”).

.

Jak można było inaczej zrealizować ten temat

  • Umieścić list Romea do Julii w innym punkcie akcji
    Na przykład Romeo pisałby do ukochanej list zamiast dawać wyraz swej miłości w słynnej scenie balkonowej.
  • Odwrócić role: napisać list Julii do Romea
    Byłby zapewne bardziej nieśmiały niż płomienne wyznania młodzieńca. Należałoby też wybrać odpowiedni czas stworzenia tego listu. Może Julia pisałaby go w noc przed planowanym ślubem z Parysem? Może wyrażałaby tam obawę, strach przed wypiciem środka nasennego? Dzieliła się wątpliwościami co do uczciwości zamiarów mnicha i lękiem przed obudzeniem się w grobowcu. Zapewniałaby o swojej miłości do Romea? Może też tłumaczyłaby ukochanemu wszystkie okoliczności na wypadek, gdyby miała się nie obudzić? To nawet bardzo prawdopodobne, że dziewczyna napisałaby taki list – tylko komu by go zostawiła? Zaufanemu posłańcowi? Zakonnikowi? Służącej? A może ten list włożyłaby za dekolt, by został przy niej znaleziony, gdyby się nie ocknęła po zażyciu leku?
  • Przenieść Julię i Romea w inne czasy
    Mogliby być na przykład dawnymi sąsiadami, którzy w dzieciństwie zakochali się w sobie, ale zostali rozdzieleni przez skłóconych rodziców, jedno mogłoby mieszkać w Polsce, drugie np. za oceanem. Mogliby pisać do siebie… e-maile.

Pomysłów na uwspółcześnienie historii pary kochanków z Werony było już mnóstwo – przypomnijmy choćby słynny film Baza Luhrmanna z Leonardem DiCaprio w roli Romea – film, w którym Montecchi i jego wrogowie jeżdżą szybkimi samochodami przy wtórze głośnej muzyki i strzelają z pistoletów, a słynna scena balkonowa zostaje przeniesiona do… basenu.

Zobacz:

Romeo i Julia na lekcji

https://aleklasa.pl/gimnazjum/c267-lektury-do-egzaminu/antygona-5