Analiza wierszy

Mikołaj Sęp Szarzyński – O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem

Mikołaj Sęp Szarzyński Sonet IV O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem Pokój szczęśliwość. Ale bojowanie Byt nasz podniebny. On srogi ciemności Hetman i świata łakome marności O nasze pilno czynią zepsowanie. Nie dosyć na tym, o nasz możny Panie! Ten nasz dom – ciało, dla zbiegłych lubości Niebacznie zajźrząc duchowi zwierzchności, Upaść na wieki żądać nie przestanie. Cóż będę czynił w tak straszliwym boju? Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie? Królu powszechny, prawdziwy

O zachowaniu się przy stole – Słota

O zachowaniu się przy stole                 (1) (2) Gospodnie, da mi to wiedzieć, Bych mogł o tem cso powiedzieć,                (2) O chlebowem stole (…) (3) Przetoć stoł wieliki świeboda: Staje na nim piwo i woda, I k temu mięso i chleb,                                   (3) I wiele jinych potrzeb, (…) (4) A mnogi jidzie za stoł Siędzie za nim jako woł, Jakoby w ziemię wetknął koł Nie ma talerza karmieniu swemu,

Daniel Naborowski – Na toż

Utwór poświęcony znikomości ludzkiego życia. Poeci metafizyczni, do których zaliczany jest Daniel Naborowski, rozważali chętnie życie ludzkie w aspekcie wieczności, a także kondycję człowieka. To poezja elitarna, intelektualna. Nurt metafizyczny kierował uwagę człowieka w stronę spraw ostatecznych. Daniel Naborowski Na toż Dzień jeden drugi goni i potem zostawa (1) tam, skąd wiek wszytkokrotny odwrotu nie dawa. Żaden dzień i godzina bez szkody nie bywa człowieku, który ze dniem zarówno upływa. Karmią nasz byt godziny, która

Nike która się waha – Zbigniew Herbert

Zbigniew Herbert Nike która się waha Najpiękniejsza jest Nike w momencie kiedy się waha prawa ręka piękna jak rozkaz opiera się o powietrze ale skrzydła drżą widzi bowiem samotnego młodzieńca idzie długą koleiną wojennego wozu szarą drogą w szarym krajobrazie skał i rzadkich krzewów jałowca ów młodzieniec niedługo zginie właśnie szala z jego losem gwałtownie opada ku ziemi Nike ma ogromną ochotę podejść i pocałować go w czoło ale boi

Stanisław Barańczak – Południe. Analiza wierszy obrazkowych.

Stanisław Barańczak Południe Słodki lek prawdziwości, smak, co skróci z nami przejście, ten stromy szlak, pionową drogę z nagłego krzyku tuż po urodzeniu w dół; jeszcze nieprzytomny bielą kropli z piersi, nagim potopem światła, smak i znak świata; jakim powrotem – wielokrotny, pierwszy twój – jeszcze się przypomni na dnie, po życiu już, po urojeniu trzeźwiej bezstronny: smak ponownie trochę słodki, lecz bardziej gorzki, jak to z truciznami Wstęp do analizy Wiersz Stanisława

Jan Kochanowski – Pieśń V (Pieśń o spustoszeniu Podola)

Jan Kochanowski Pieśń V (Pieśń o spustoszeniu Podola) Wieczna sromota i nienagrodzona Szkoda, Polaku! Ziemia spustoszona Podolska leży, a pohaniec sprosny, Nad Niestrem siedząc, dzieli łup żałosny! (…) Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”: Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie, Nową przypowieść Polak sobie kupi, Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi. Tematyka pieśni: polityczna, napaść Tatarów (nasłanych przez Turków) na Podole w 1575 roku.

Zbigniew Herbert – Rozważania o problemie narodu

Zbigniew Herbert                                                           (1) Rozważania o problemie narodu                     (2)  Z faktu używania tych samych przekleństw             (3) i podobnych zaklęć miłosnych wyciąga się zbyt śmiałe wnioski także wspólna lektura szkolna nie powinna stanowić przesłanki wystarczającej aby zabić podobnie ma się sprawa z ziemią (wierzby piaszczysta droga łan pszenicy niebo plus pierzaste ­obłoki) chciałbym nareszcie wiedzieć                                        (4) gdzie kończy się wmówienie a zaczyna związek realny                                                (5) czy wskutek przeżyć historycznych nie staliśmy się psychicznie skrzywieni

Zbigniew Herbert – Przesłanie Pana Cogito

Zbigniew Herbert Przesłanie Pana Cogito Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę idź wyprostowany wśród tych co na kolanach wśród odwróconych plecami i obalonych w proch ocalałeś nie po to aby żyć masz mało czasu trzeba dać świadectwo bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Stanisław Ryszard Dobrowolski – Krótki kurs historii człowieczeństwa

Stanisław Ryszard Dobrowolski Krótki kurs historii człowieczeństwa Spotykanych na drodze pytał o drogę -uwięzili go i otruli. Chwycił za miecz by rozkuwać łańcuchy -przebito go mieczami. Mówił o miłości bliźniego, nauczał maluczkich -ukrzyżowano go. Bronił prawdy, nie chciał się jej wyprzeć -spalono go na stosie. Bił się o wolność domagał się sprawiedliwości -zawisł na szubienicy. Śnił o szklanych domach, o chlebie na każdym stole -nie szczędzono mu obelg. Kupczył śmiercią,

Stanisław Grochowiak – Święty Szymon Słupnik

Stanisław Grochowiak Święty Szymon Słupnik (fragment) Powołał go Pan Na słup. Na słupie miał dom I grób. A ludzie chłopaka na szafot przywiedli, Unieśli mu głowę w muskularnej pętli. Powołał go Pan na stryk. Wiersz wychodzi od opisu życia średniowiecznego ascety, by przerodzić się w głęboką refleksję na temat losu ludzi, którzy czują w sobie powołanie, czują, że mają do spełnienia misję, rozmaitych „bożych szaleńców” i oryginałów – w tym także poetów. Zanim jednak dojdziemy

Wisława Szymborska – Nad Styksem

Wisława Szymborska Nad Styksem To Styks, duszyczko indywidualna, Styks, duszyczko zdumiona. Usłyszysz bas Charona w megafonach, popchnie cię ku przystani ręka niewidzialna nimfy, z ziemskiego przepłoszonej lasu (wszystkie tutaj pracują od pewnego czasu). W rzęsistych reflektorach ujrzysz każdy szczegół żelbetonowej cembrowiny brzegu i setki motorówek zamiast tamtej łódki ze zbutwiałego przed wiekami drewna. Ludzkość zwielokrotniła się i to są skutki, duszyczko moja rzewna. Z dużą dla krajobrazu szkodą budynki pospiętrzały

Wisława Szymborska – Rehabilitacja

Wisława Szymborska Rehabilitacja Korzystam z najstarszego prawa wyobraźni i po raz pierwszy w życiu przywołuję zmarłych, wypatruję ich twarzy, nasłuchuję kroków, chociaż wiem, że kto umarł, ten umarł dokładnie. Czas własną głowę w ręce brać mówiąc jej: Biedny Jorik, gdzież twoja niewiedza, gdzież twoja ślepa ufność, gdzież twoja niewinność, twoje jakośtobędzie, równowaga ducha pomiędzy nie sprawdzoną a sprawdzoną prawdą? Wierzyłam, że zdradzili, że niewarci imion, skoro chwast się natrząsa z ich nieznanych mogił i kruki

Wisława Szymborska – Miniatura średniowieczna

Wisława Szymborska Miniatura średniowieczna Po najzieleńszym wzgórzu, najkonniejszym orszakiem, w płaszczach najjedwabniejszych. Do zamku o siedmiu wieżach, z których każda najwyższa. Na przedzie xiążę najpochlebniej niebrzuchaty, przy xiążęciu xiężna pani cudnie młoda, młodziusieńka. […] Z tomu Wielka liczba, 1976 Wiersz rozpoczyna się niczym bajka. Oto mamy idealistyczną scenkę, jak z barwnego obrazka zdobiącego średniowieczną księgę: czyste kolory, zgrabne sylwetki, piękne twarze. W sztuce średniowiecza – wyjąwszy, oczywiście, makabryczne tańce śmierci – uwieczniano tylko

Aleksander Rymkiewicz – Dekalog

Aleksander Rymkiewicz Dekalog Człowieku prosty, oduczono ciebie litości, kiedy miotały kratery kominów dym z kości. (1) Czerwone, straszne niebo się chwiało wichurą, a chata odbiła oknami to niebo pod górą. (2) Razem się gięła i razem płonęła dziś ciemno, więc skądże obozy z tupotem drewniaków przede mną. (3) Człowieku, zamilcz, człowieku, zapomnij – już cisza. I krwawe oczy tej chaty nade mną znów wiszą. (4) Cywilizacje spalone wśród liści deszcz płucze (5) i morze strzaskany dekalog

Bronisław Maj – Kto da świadectwo tym czasom (pytania i odpowiedzi)

Bronisław Maj *** Kto da świadectwo tym czasom? Kto zapisze? Bo przecież nikt z nas: za długo tu żyliśmy, za głęboko wchłonęliśmy tę epokę, zbyt wierni, by móc o niej powiedzieć prawdę. W ogóle – mówić prawdę. Wierny: mówię „sprawiedliwość”, a myślę o mrocznym szczęściu zemsty, mówię „godność”, a pragnę narzucenia swojej woli, mówię „troska”, a myślę „my” i „oni”, i – „co ze mną zrobili”. Nic więcej nie mam na swoją obronę: wierność. I słabość: to, że nienawidziłem

Julian Tuwim – Scherzo

Julian Tuwim Scherzo                                                                  (1) Śpiewała wesoło – i nagle w śmiech,                     (2) Sam śpiew ją rozśmieszył: że śpiewa. I śmiech zaczął sypać ze śpiewem jak śnieg, I śmieje się, śmieje, zaśmiewa. Bo jak się tu nie śmiać? Wydłuża się głos             (3) I dźwięki, i dzwonki nawija Na nuty, na nitki, na strunki jak

Mikołaj Sęp Szarzyński – O nietrwałej miłości rzeczy świata tego

Mikołaj Sęp Szarzyński Sonet V O nietrwałej miłości rzeczy świata tego I nie miłować ciężko, i miłować Nędzna pociecha, gdy żądzą zwiedzione Myśli cukrują nazbyt rzeczy one, Które i mienić, i muszą sie psować. Komu tak będzie dostatkiem smakować Złoto, sceptr, sława, rozkosz i stworzone Piękne oblicze, by tym nasycone I mógł mieć serce, i trwóg sie warować? Miłość jest własny bieg bycia naszego, Ale z żywiołów utworzone ciało To chwaląc, co zna początku równego, Zawodzi

Krzysztof Kamil Baczyński – Rzeka

Krzysztof Kamil Baczyński Rzeka Płyń, ziemio. Góry ciemne. Rzeka wszystko niesie. Lądy wzdłuż wody pękną. Jak wiosło milczenia rzeka wszystko podzieli na wiosnę i jesień, na zimy siwe, pory wszystkich lat. Niosą się ptaki, a brzegi tajemne świat smutku otwierają i radości świat. To taka waga srebrna, uśmiech nieba w ziemi, ujrzy nas i uniesie rękami ciemnemi od pracy, utrudzonych przygarnie i z odbić gdzieś na krańcu żywota może się odczyta nasze twarze milczące. Będziemy podobni

Krzysztof Kamil Baczyński – Pokolenie

Autor: Krzysztof Kamil Baczyński (1921-1944) Tytuł wiersza: Pokolenie Data powstania: 22 lipca 1943 r. Typ liryki: sytuacyjna w pierwszych pięciu strofach tekstu i bezpośrednia w pozostałej części wiersza. Utwór, który na początku ma charakter dramatycznego opowiadania, przybiera w dalszej części formę monologu.  Podmiot liryczny zbiorowy, o czym świadczą przywołane w utworze formy gramatyczne „nas”, „nam” oraz czasowniki w drugiej osobie liczby mnogiej: „żyjemy”, „drążymy” itp. Cechy wiersza: stroficzny (10 strof)

Tadeusz Różewicz – Drzewo

Tadeusz Różewicz Drzewo Byli szczęśliwi dawniejsi poeci Świat był jak drzewo a oni jak dzieci Cóż ci powieszę na gałęzi drzewa na które spadła żelazna ulewa Byli szczęśliwi dawniejsi poeci dokoła drzewa tańczyli jak dzieci Cóż ci powieszę na gałęzi drzewa które spłonęło które nie zaśpiewa Byli szczęśliwi dawniejsi poeci pod liściem dębu śpiewali jak dzieci A nasze drzewo w nocy zaskrzypiało I zwisło na nim pogardzone ciało Tytuł wiersza